wideokonferencje
5

Czat w grach lub wideokonferencje w pracy mają stać się przyjemne. Microsoft ma plan

Wideokonferencje nie są chyba najbardziej uwielbianymi czynnościami, jakie często trzeba wykonywać w pracy. Różna jakość połączenia, irytujące dźwięki i tym podobne denerwujące czynniki powodują, że trudno je uznać za najlepsze miejsce do rozmów. Microsoft ma jednak pomysł, jak to naprawiać.

Troska o pracowników

Sam pomysł Microsoft nie dotyczy jednak tylko i wyłącznie samych wideokonferencji. Najważniejszym założeniem pozostaje to, że firma chce zapewnić pracownikom jak najlepszą przestrzeń do pracy bez żadnych toksycznych zewnętrznych czynników. W tym miejscu warto wspomnieć o zaimplementowanych przez wiele korporacji systemów, które miały za zadanie wykrywać potencjalne nękanie kogoś, co naturalnie nie mogło sprzyjać najlepszej atmosferze. Jednocześnie takie rozwiązanie powinno rozumieć użytkownika i jak do czegoś by podszedł, co jest dla niego złośliwe, a co nie.

Ostatni patent Microsoft właśnie stara się tą lukę uzupełnić. Ich system miałby monitorować komunikację, zarówno w formie czatu, jak i telekonferencji, do tego, żeby rozpoznawać, co może usłyszeć dana osoba, a czego nie powinna. Brzmi interesująco, ale znając życie, może wyjść z tego wiele skomplikowanych sytuacji, choć po dopracowaniu Microsoft Teams mógłby wzbogacić się w świetną funkcję.

Co więcej, rozwiązanie Amerykanów mogłoby być również wykorzystywane w wideokonferencjach, także w tych z użyciem technologii rozszerzonej rzeczywistości. Jeżeli kogoś by coś denerwowało, to najprawdopodobniej by tego nie usłyszał i w ten sposób byłby spokojniejszy oraz bardziej zadowolony z całego spotkania. W końcu inaczej w inny sposób prowadzić komfortowo dialog.

Nie tylko do pracy

Jednocześnie trzeba dodać kilka słów również o tym, że dedykowany moduł Microsoft radziłby sobie również z likwidowaniem dźwięku, jak ktoś głośno oddycha, a właściwie sapie do mikrofonu, albo ze ściszaniem kogoś, jeżeli stałby zbyt blisko mikrofonu. Trzeba przyznać, że to brzmi naprawdę sensownie. W wielu przypadkach z pewnością pozwoliłoby to poprawić wrażenia ze spotkań i zakończyć kilka denerwujących sytuacji, które przy obecnej technologii powinny być zminimalizowane.

Oczywiście najpierw cały system pojawiłby się u dużych klientów Microsoftu, ale szybko mógłby trafić również do innych odbiorców. W tym miejscu da się wspomnieć też o implementacji w grach sieciowych. Moim zdaniem w tym miejscu takie rozwiązanie zostanie przyjęte jeszcze cieplej i skończą się drażniące rozmowy z niepoważnymi graczami, ponieważ po prostu będziemy od nich odizolowani, o ile system uzna, że będzie to nas denerwowało. Proste, a dobre.

Naturalnie całość będzie opierała się o uczenie maszynowe, wykorzystujące dane o danym użytkowniku. Treść słowna lub ustna byłaby przekazywana do serwera, który następnie przekazałby ją i dane o użytkowniku do algorytmu. Ten natomiast oceniłby dane słowa, przewidując ich sens oraz kontekst, a następnie przekazywałby do modułu ochrony.

Jestem tylko ciekaw, kiedy doczekamy się przykładowej implementacji tego rozwiązania. Niewątpliwie całość wymagałaby sporej mocy obliczeniowej, więc tu pozostaje kwestia tego, kto będzie chciał wydać trochę pieniędzy na coś takiego, co jednak finalnie przełoży się na wyższą satysfakcję u użytkowników.

źródło: Neowin