18

Web 2.0: jesteśmy niczym dziecięce gwiazdki telewizji. Sukces przyszedł nam zbyt łatwo

Jestem w tej grupie wiekowej, która była już świadoma powstawania Web 2.0. Fakt, byłem jeszcze szczylem i nie wszystko rozumiałem, ale od tego zrozumienia dzielił mnie dosłownie krok. Wtedy jednak jeszcze nie wiedziałem, że moje życie będzie tak silnie związane z szeroko rozumianym IT. Nie mniej jednak, wkroczyłem w ten nurt bardzo szybko i z przyjemnością obserwowałem jak się to wszystko rozwija.

Teraz jednak patrzę na to trochę inaczej. Traktuję całe to zjawisko raczej jako medal o dwóch stronach. Z jednej chwała i blask, cudowna moc oddana w ręce użytkowników, którzy współtworzą internet. Miejsce, dzięki któremu każdy może wyrazić samego siebie. Rozwój sieci społecznościowych, blogów, vlogów i wszelkiej innej formy ekspresji.

Z drugiej mroczny świat wykradania danych, analizy wszystkiego co wrzucamy. Czas afer i gigantycznego rozwoju web scrapingu. No ni w ząb te dwie strony ze sobą nie współgrają.

Web 2.0 to cudowny wynalazek

Ogólnie uważam, że Web 2.0 samo w sobie to fantastyczne zjawisko. Dzisiaj każdy jest w stanie zbudować swój własny, wirtualny domek. Powiedzieć co myśli. Wyrazić swoją opinią i co ważne, zebrać publiczność…a raczej zbudować społeczność.

Przyniosło nam to bardzo wiele korzyści. Dostęp do wartościowych materiałów edukacyjnych nigdy nie był tak prosty jak dzisiaj. Możemy dowiedzieć się niemal wszystkiego na każdy temat. Internet roi się od prawdziwych pasjonatów, którzy dla czystej przyjemności dzielą się swoją wiedzą.

Sieci społecznościowe sprawiły, że dużo łatwiej jest dotrzeć do wartościowych osób. Bez wychodzenia z domu możemy nawiązać kontakt z ludźmi którzy mogą odmienić nasze życie. Jest tylko jedno „ale”…

Jesteśmy jak dziecięce gwiazdki telewizji

Problem w tym, że Web 2.0 zaskoczyło z miejsca, po prostu zaczęło rosnąć. Zachłysnęliśmy się tym co możemy. Oczywiście na początku tego nie było widać. Powstanie drugiej generacji internetu datuje się na rok 2001 i nie jest to okres, który określimy mianem łatwego i szerokiego dostępu do internetu. Jednak z roku na rok przyśpieszało.

Jest taki fragment standupu Rafała Rutkowskiego (mam nadzieję, że nie przypisuję tych słów złej osobie) w którym nabija się z tego, że na Facebooku widnieje napis „Powiedz co myślisz”

I oni k**** to robią!

Siła i przekleństwo współczesnego internetu to ogólny dostęp i możliwość do swobodnego wypowiadania się. Kiedyś, aby zdobyć autorytet trzeba było się wykazać wiedzą i doświadczeniem. Oczywiście historia zna wiele osób, które zdobyły sławę i pieniądze przypadkiem, za nic. Jednak proporcja była zupełnie inna niż teraz.

Obecnie Facebook, Instagram generują tony pseudo-trenerów/inteligentów/fachowców, którzy malują rzeczywistość tak, aby pokazać się w jak najlepszym świetle. Odbiorcy z kolei łykają to jak pelikany, bo to miłe dla oka i ucha. I tak to się kręci.

Jesteśmy niczym dziecięce gwiazdki telewizji, które po błyskawicznym sukcesie toną w morzu alkoholu i narkotyków. Zachłysnęliśmy się tym co możemy. 

Dostęp jest łatwy pod warunkiem, że przekopiesz się przez tonę łajna

Wcześniej pisałem o bardzo prostym dostępie do wiedzy na każdy temat i w pełni to podtrzymuję. Jednak dopiero po tym bardzo długim wstępie, który zrobiłem mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że pierw trzeba złapać widły i przerzucić tony łajna. 

Wartościowa wiedza w internecie jest przykryta hałdami bezużytecznego syfu, który może przysporzyć nam bardzo dużo szkód i problemów. 

Skoro wszyscy mogą coś powiedzieć to powiem i ja

Ludzie już od lat dyskutują o trzeciej generacji internetu, Web 3.0. Internet oparty o analizę semantyczną, łączenie dużych zbiorów danych i wyciąganie wniosków, sztuczną inteligencję. Jednak my nadal, po blisko 20 latach nie dorośliśmy do sensownego wykorzystania „dwójki”.

Jeśli AI zacznie uczyć się samodzielnie z internetu to możemy czuć się bezpieczni…nigdy nie podbije ludzkości. Dlaczego? Bo AI będzie zajęte robieniem zdjęć swoich obwodów i wypisywaniem YOLO!!