11

Wchodzisz do salonu Audi a tam… gogle rzeczywistości wirtualnej

Pisałem już w jednym z tekstów, że targi CES 2015 przypominały w niektórych miejscach imprezę motoryzacyjną. Przed halą stoiska wielkich koncernów motoryzacyjnych, w hali powtórka, a do tego 50 innych firm z tej branży. Sporo samochodów, wyposażenia, projektów. Widać było wyraźnie, że mariaż branży moto i nowych technologii stanie się istotnym zagadnieniem w kolejnych latach. […]

Pisałem już w jednym z tekstów, że targi CES 2015 przypominały w niektórych miejscach imprezę motoryzacyjną. Przed halą stoiska wielkich koncernów motoryzacyjnych, w hali powtórka, a do tego 50 innych firm z tej branży. Sporo samochodów, wyposażenia, projektów. Widać było wyraźnie, że mariaż branży moto i nowych technologii stanie się istotnym zagadnieniem w kolejnych latach. Przykładem plany Audi, które zamierza wykorzystać w salonach rzeczywistość wirtualną.

Na targach można było zobaczyć ludzi siedzących w samochodzie z goglami VR na głowie. Obrazek dla niektórych dziwny, bo trudno zrozumieć, jaki w tym cel. W jednym przypadku samochód miał po prostu przyciągać ludzi, w innym chodziło o dokładne odwzorowanie warunków. Audi nie zamierza wsadzać człowieka do samochodu i zakładać mu gogli na głowę. Przynajmniej nie jednocześnie. Ich pomysł opiera się na prezentowaniu oferty przy wykorzystaniu rzeczywistości wirtualnej. Klient przychodzi do salonu, a tam…

A tam nie ma wszystkich modeli i to w różnych konfiguracjach. Są za to stanowiska z goglami, dobrym sprzętem audio i oprogramowaniem przygotowanym przez firmę motoryzacyjną. Albo ich partnera. Klient zakłada okulary i ogląda. Z zewnątrz, z pozycji kierowcy, pasażera, zagląda do bagażnika. Zmieniamy kolor? Gotowe. Dodajemy jakieś wyposażenie? Nie ma sprawy. Inne materiały w wykończeniu? Bardzo proszę. Obok klienta stoi pracownik salonu, który dokonuje zmian w samochodzie i próbuje sprostać oczekiwaniom. Co daje taka prezentacja?

To np. obniżenie kosztów dla salonu: można pokazać więcej przy mniejszej liczbie samochodów. W prosty sposób dokona się wizualizacji tego, o co pyta klient. Przedstawi mu się alternatywę, która w założeniu ma wyglądać lepiej, niż na ekranie komputera czy w papierowym katalogu. W dłuższej perspektywie oznacza to także dodatkowe usługi: nie musisz przychodzić do salonu, my przyjdziemy do ciebie i zrobimy prezentację. Jeśli będziesz zainteresowany, przejdziemy do kolejnych etapów. Ma sens?

Moim zdaniem, ma. I będziemy coraz częściej oglądać eksperymenty tego typu. Z czasem przestaną być eksperymentami. Do końca bieżącego roku wspomniany dodatek ma się zacząć pojawiać w salonach Audi. Z czasem na podobne kroki zdecyduje się pewnie konkurencja. Jeśli nie uznają tego za coś wartościowego, to pójdą tą ścieżką z ciekawości albo „na wszelki wypadek”. Temat stanie się nośny, więc lepiej wokół niego krążyć. I nie są to moje przewidywania – ten trend było widać podczas imprezy w Las Vegas: korporacje z działki moto chcą być nowoczesne, kojarzone z IT.

Nie znalazłem informacji dotyczącej sprzętu, z jakiego Audi skorzysta w swoim projekcie. Albo inaczej: znalazłem sprzeczne informacje – niektórzy wskazują na Oculusa, inni na Gear VR od Samsunga. Bliżej prawdy są chyba ci drudzy – jakiś czas temu firma wykorzystywała gogle Samsunga do prezentacji nowego modelu TT. Pewności jednak mieć nie można. To na razie sprawa drugorzędna – z czasem i tak może dojść do zmian. Na razie czekamy na pierwsze efekty.