9

Washington Post i Guardian bawią się z NSA w kotka i myszkę

Obie gazety wymienione w tytule zdecydowanie postawiły sobie za cel napsucie jak największej ilości krwi amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Oczywiście odbywa się to z korzyścią dla społeczeństwa, choć na razie niewymierną. Jednak na uwagę zasługuje wg mnie przede wszystkim iście makiaweliczna strategia dziennikarzy. Zanim jednak o samej strategii, to kilka słów o najnowszych przeciekach, jakie […]

Obie gazety wymienione w tytule zdecydowanie postawiły sobie za cel napsucie jak największej ilości krwi amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Oczywiście odbywa się to z korzyścią dla społeczeństwa, choć na razie niewymierną. Jednak na uwagę zasługuje wg mnie przede wszystkim iście makiaweliczna strategia dziennikarzy.

Zanim jednak o samej strategii, to kilka słów o najnowszych przeciekach, jakie opisane zostały na stronie waszyngtońskiego dziennika; oczywiście wszystkie te informacje już tradycyjnie pochodzą z dokumentów dostarczonych przez Edwarda Snowdena.

Z informacji wynika, że NSA celowo zatajała najbardziej niezgodne z prawem elementy swojej działalności. Kiedy np. należało złożyć report Departamentowi Sprawiedliwości to analitykom radzono, aby nie wdawali się w szczegóły i pisali tak ogólnie, jak to tylko możliwe.

Po pierwszych majowych przeciekach wielu zagranicznych polityków wyrażało swoje oburzenie w związku z praktykami NSA. Okazało się jednak, że nawet stołeczni urzędnicy nie mogli czuć się bezpiecznie, gdyż np. przed czterema laty, Agencja przypadkowo ustawiła swoje filtry na rozmowy wychodzące z Waszyngtonu, a nie na przychodzące z Egiptu.

snowden-protest.si

Łamanie prawa w NSA należało wręcz do codzienności. Jak pokazała to kontrola z maja zeszłego roku, analitycy Agencji w ciągu 12 miesięcy aż 2776 razy naruszyli prawo ochrony poufnych danych, a następnie je przetrzymywali. Dotyczyło to nawet Amerykanów, których ichniejsze prawo chroni przecież w stopniu nieporównywalnie większym niż obcokrajowców.

Wydaje mi się, że zakres upublicznionych przez Washington Post danych, został wybrany bardzo rozważnie. Obie gazety od kilku miesięcy dosłownie grają NSA na nosie. Najpierw wypuszczają artykuł, w którym opisują niecne praktyki Amerykanów, później grzecznie pozwalają im na zdementowanie „fałszywych oszczerstw” i przedstawienie własnej wersji wydarzeń, aby następnie z makiaweliczną precyzją pokazać hipokryzję i zakłamanie agencji szpiegowskiej w kolejnym artykule.

Oto przykłady. Jeszcze niedawno NSA utrzymywała, że nie śledzi obywateli Stanów Zjednoczonych, gdyż zabrania jej tego prawo. Z dokumentów Snowdena wynika jednak zupełnie inaczej, gdyż nawet mimo dokładnego potwierdzenia obywatelstwa jako amerykańskiego, podsłuch nie ustawał.

Idziemy dalej. Jeszcze kilka dni temu pisałem o raporcie, w którym NSA pokazywała, że każdy przypadek przeglądania korespondencji jest wcześniej szczegółowo badany, tak aby uniknąć pogwałcenia prywatności. Teraz jednak wiemy, że analitycy działali raczej na zasadzie wolnej amerykanki, a Agencja Bezpieczeństwa Narodowego, była komórką, o kompetencjach praktycznie nieograniczonych i niemożliwych do skontrolowania.

Ciekaw jestem jak na te doniesienia zareaguje Baracka Obama.

Foto 1, 2