52

W Microsofcie nigdy nie działo się lepiej – czegoś jednak cały czas brakuje

W lutym przyszłego roku minie 2 lata od tego, jak Nadella objął stanowisko CEO w Microsofcie. Od tego czasu doczekaliśmy się konkretnych zmian w firmie, która niegdyś uchodziło za absolutnego hegemona software’owego rynku technologicznego. Realia się zmieniły, zmienił się układ sił, Microsoft obecnie dalej dużo znaczy, ale i wiele stracił – głównie przez ignorancję i […]

W lutym przyszłego roku minie 2 lata od tego, jak Nadella objął stanowisko CEO w Microsofcie. Od tego czasu doczekaliśmy się konkretnych zmian w firmie, która niegdyś uchodziło za absolutnego hegemona software’owego rynku technologicznego. Realia się zmieniły, zmienił się układ sił, Microsoft obecnie dalej dużo znaczy, ale i wiele stracił – głównie przez ignorancję i butę byłego zarządcy. Powiedzieć, że w Microsofcie dzieje się dobrze, to powiedzieć za mało. Jest jednak kilka „ale”.

Konkurencja to piękna rzecz

Wiecie, dlaczego uznaję wojenki fanów konkretnych rozwiązań za głupie? Dlatego właśnie, że mało kto podnosi argument o tym, że konkurencja sprzyja użytkownikom. Ludzie dzielą się na sztuczne obozy, bronią swoich rozwiązań tak, jakby Google, Apple, Samsung, Microsoft jeść im dawali, gdyby bitwy przeniosły się poza świat realny, to mielibyśmy tłumy ludzi w poszarpanych koszulach w kratę, z popodbijanymi oczyma i z roztrzaskanymi okularami na nosie. Bo to lepsze, to gorsze, a to w ogóle jest niewarte uwagi. Jako konsument – ogromnie cieszę się, że Microsoft został na rynku mobile wypchnięty za margines – tym samym mam niejako gwarancję, że doczekam się korzystnych dla mnie zmian i z pewną dozą optymizmu patrzę w przyszłość – tak po prostu. Nie podoba mi się w tym wszystkim jedno. Nawet, jeżeli mam dostęp do naprawdę dobrego ekosystemu usług oraz urządzeń, to… mam wrażenie, że wizja, z jaką wszedł niedawno Microsoft nosi znamiona pewnego niedokończenia.

Obiecaliście lepszą przeglądarkę

Jako użytkownik Windows 8.1, następnie Windows 10, posiadacz telefonu z mobilnym Windows cieszyłem się, że w kwestii przeglądarki internetowej nadchodzi „zupełnie nowa jakość” – taką obietnicą był Edge. Uniwersalny, szybki, konkurencyjny, z wsparciem dla rozszerzeń. Swoje bardzo krytyczne zdanie na temat tej przeglądarki wyraziłem już tutaj – w porównaniu do Internet Explorera, Edge jest dla mnie krokiem w tył. Gdyby został wydany wraz z Redstone, po tym jak otrzyma już wsparcie dla dodatków, zostanie doprowadzony ogółem do porządku – może wyglądałoby to zupełnie inaczej. A tak jako early adopter (nie bijcie, trudno mi znaleźć dobry polski odpowiednik, jest to osoba, która jako jedna z pierwszych testuje dane rozwiązanie) zwyczajnie się zniechęciłem. Czego brakuje mi najbardziej? Rzecz jasna synchronizacji zakładek, historii. Cóż, Microsoft w tej kwestii nie pozostawia mi wyboru i korzystam z Chrome. Nie cierpię szczególnie z tego powodu.

edgelogo

Windows 10 Mobile

Biorę do ręki Lumię 950. Jest naprawdę ciekawa. Rozsądnie wykonana, potężna – nie odstaje od reszty flagowców. Jest z nią tylko jeden problem. Oprogramowanie. Cały czas mam wrażenie, że Microsoft nie do końca dopiął kwestię oprogramowania dla tego telefonu. Nie daje rozwinąć skrzydeł udanemu sprzętowi. Jednak telefon to nie tylko bebechy, ale i również software, które w obecnej formie może nie zadowolić każdego. Żre baterię, czasami chrupnie, nierzadko się zrestartuje. Tak, tę sprawę mogą rozwiązać kolejne aktualizacje, ale wspomniani wyżej early adopterzy mogą mieć potem problem. Kupują słuchawkę będącą flagowcem, a zatem wyznacznikiem jakości dla całej linii i produktem, który ma konkurować z resztą stawki. O tym należy pamiętać.

WP_20151201_17_00_35_Rich_LI

Surface’y ciągle łatane

Microsoft przepraszał niedawno za to, że Surface Booki i Pro 4 nie oferują takiej jakości, jaką zapowiadano. W niektórych urządzeniach były problemy ze sterownikiem ekranu, przez co raz na jakiś czas pojawiał się błąd sterownika ekranu. Problemy były też z zarządzeniem energię przez te urządzenia. Co ciekawe, Surface’y pobierały stanowczo za dużo energii w trybie uśpienia, przez co niektórzy użytkownicy byli zaskoczeni drastycznym zjazdem po kilku godzinach pobytu sprzętu w torbie, czy na biurku. To mogło denerwować – urządzenia są cały czas łatane, ale niesmak pozostaje. Tu znowu odniosę się do osób, które z marszu zakupiły nowe sprzętu od Microsoftu. Zapewne nie były one mile zaskoczone.

surface-book-front-back-100620178-orig

Kto daje i odbiera…

Z OneDrive zrobiła się po prostu niezła telenowela. Sam byłem zaskoczony posunięciem Microsoftu w kwestii miejsca w chmurze i zastanawiałem się, czy warto aż tak drażnić użytkowników. Opamiętanie przyszło trochę późno – Microsoft uznał, że owszem – zabierze użytkownikom, ale głównie tym, którzy z usługi nie korzystają. Niby wszyscy zadowoleni, ale to w dalszym ciągu wizerunkowa wpadka. Ludzie bardziej pamiętają te negatywne rzeczy i to do nich głównie się odwołują.

onedrivebonus

Czego brakuje? Jasnej komunikacji ze strony Microsoftu – to raz. Dwa… wolałbym poczekać nawet kilka miesięcy dłużej i mieć pewność, że oprogramowanie dla mojego smartfona będzie pozbawione wad w takim stopniu, który mnie zadowoli. W sumie – to już się stało, Windows 10 Mobile dla starszych urządzeń został opóźniony. Ale jest jeszcze Lumia 950 XL, 950 i 550. Te już pracują wyjściowo na „dziesiątce”. A tam nie jest absolutnie kolorowo. Za szybko. Po prostu za szybko.