53

W końcu dowiedziałem się jak można wyłączyć Internet

Zastanawiałem się kiedyś czy możliwe jest „wyłączenie” Internetu. Robiłem to nawet głośno w którymś tekście na AW (lub pod nim). Chodzi o to, czy Sieć można w miarę łatwo i szybko uszkodzić na większą skalę. Co trzeba zrobić, by ten twór przestał funkcjonować? Niespodziewanie otrzymałem odpowiedź: trzeba przeciąć kable. Dowiedziałem się jeszcze więcej: Rosjanie mogą […]

Zastanawiałem się kiedyś czy możliwe jest „wyłączenie” Internetu. Robiłem to nawet głośno w którymś tekście na AW (lub pod nim). Chodzi o to, czy Sieć można w miarę łatwo i szybko uszkodzić na większą skalę. Co trzeba zrobić, by ten twór przestał funkcjonować? Niespodziewanie otrzymałem odpowiedź: trzeba przeciąć kable. Dowiedziałem się jeszcze więcej: Rosjanie mogą przeciąć kable! Teraz trzeba ich pilnować, bo nie wiadomo, kiedy chwycą za kombinerki i odbiorą nam radość życia, czyli dostęp do Facebooka…

Amerykańska gazeta ostrzega

W niedzielę w The New York Times pojawił się ciekawy tekst. Znany tytuł informował o poważnym zagrożeniu: Rosjanie wykonują ruchy, które mogą świadczyć o ich zainteresowaniu podmorskimi kablami światłowodowymi. Strategicznie ważnymi kablami, od których uzależnione jest prawidłowe funkcjonowanie Internetu. Wiadomo (mniej więcej), gdzie ułożone są światłowody odpowiedzialne za funkcjonowanie cywilnej Sieci, bo to szlaki eksploatowane już od XIX wieku (wtedy oczywiście stosowano inne technologie). Dla mocarstwa jakim jest Rosja, znalezienie i uszkodzenie tego elementu infrastruktury nie będzie stanowić większego problemu.

Sęk w tym, że to chyba nie jest większy problem także dla innych państw. I zagrożenie nie pojawiło się wczoraj. Gdyby komuś bardzo zależało, to nabroiłby przy tych kablach. Ale Amerykanie teraz podnoszą temat, nagle martwią się o bezpieczeństwo i funkcjonowanie Internetu. To niepokoi ich wywiad oraz dowódców wojskowych, zaczyna martwić dziennikarzy i pewnie opinie publiczną. Nie tylko w USA – polskie media też podjęły temat. Komunikat jest następujący: Rosja działa niczym w czasach zimnej wojny. Teraz jednak problem jest większy, bo kilka dekad temu świat nie był uzależniony od Sieci.

Brzmi groźnie, prawda? Zwłaszcza, gdy doda się informację, że Rosja to ten kraj, co ciągle się awanturuje. Jego okręty przy ważnych kablach nie wróżą nic dobrego. Co prawda, jeszcze nic złego nie zrobili, ale lepiej dmuchać na zimne. A gdyby tak jeszcze znaleźli amerykańskie kable używane przez wojsko, to pozamiatane całkowicie: uszkodzą i nawet nie będzie wiadomo gdzie. Bo przecież mogą to zrobić na środku oceanu, kilka kilometrów pod wodą…

Też chciałbym wiedzieć, gdzie leżą kable

Jeśli Rosjanie faktycznie szukają kabli i chcą wiedzieć „na wszelki wypadek” gdzie je ułożono, to trudno się temu dziwić – też bym ich szukał. To niezwykle cenna informacja, przydatna w razie ewentualnego konfliktu. Paraliż wywołany uszkodzeniem tej infrastruktury byłby sporym ciosem. Trzeba jedna dodać, że byłby to spory cios dla wszystkich: dla Rosji z kombinerkami też, bo to kraj wplątany w globalną Sieć. Podobnie jest z Chinami czy innym dużymi i mniejszymi graczami geopolityki. Jasne, USA czy Europa mogłyby odnieść większe szkody, ale bezpieczny nie jest nikt w tym układzie.

Dlatego dziwię się tej panice, nakręcaniu atmosfery strachu przed okrętami uszkadzającymi kable. Na razie niewiele wskazuje na to, by do czegoś miało dojść. Wiadomo jednak, że trzeba wskazywać palcem zagrożenie i mówić głośno, że coś się święci…

Skutki byłyby porażające

Próbowałem sobie wyobrazić uszkadzanie tych kabli. Na jaką skalę musiałaby być przeprowadzona akcja, by wyłączyć Internet? Tu chyba nie wystarczy przecięcie jednego światłowodu – to grubsza sprawa. Gdyby jednak udało się to zrobić, to nim doszłoby do naprawienia zniszczeń, świat doznałby wstrząsu. Przecież współczesna cywilizacja zbudowana jest na szybkim przepływie informacji. Rynki finansowe, handel, komunikacja – wszystko to załamałoby się w krótkiej chwili. Chyba. Dopóki się nie przekonamy, możemy jedynie zakładać, że nastąpiłaby katastrofa.

sunset-water-ocean-surf

Podejrzewam, że niektórych nie przeraża wizja załamania rynków finansowych, ale utrata Facebooka, YouTube’a i Google. To dopiero byłby problem. Część osób ze strachu nie ruszyłaby się z domu i wieszczyłaby rychły koniec świata. Właściwie to byłby koniec świata. A wszystko przez ludzi ze Wschodu bawiących się większymi kombinerkami…;) Spokojnie, na razie nikt się do tych kabli nie dobiera.