Motoryzacja

Volvo C40 Recharge to bardzo dziwny samochód. Jeździ się świetnie, ale…ten Android

GM
Grzegorz Marczak
0

Miałem okazję przez parę dni pojeździć elektrycznym Volvo C40 Recharge. Producent kwalifikuje ten samochód jako Crossover. Ja nazwałbym go miejskim SUV-em z bardzo dużym pazurem, wynikającym z dwóch silników o łącznej mocy 408 koni mechanicznych i sumarycznym momencie obrotowym 660 Nm.

Poniższego tekstu nie traktujcie proszę jako testu. To tylko pierwsze wrażenia, na fachową recenzję trzeba będzie poczekać do momentu, aż auto sprawdzi Tomasz Niechaj z naszej redakcji - robi on najlpesze recenzje samochodów.

Volvo C40 dostałem do testów na okres majówki. Niestety, zmiana planów spowodowała, że zostałem w mieście i w takich warunkach postanowiłem sprawdzić samochód. Jeżdżę samochodem głównie po mieście - wyjazdy dłuższe do innych miast są u mnie bardzo sporadyczne, więc warunki testowania jak najbardziej odwzorowują mój “styl” jazdy.

Volvo C40 Recharge - prowadzenie i wyciszenie

Silniki elektryczne słyną z tego, że są bardzo ciche. W gorzej wykończonym samochodzie oznacza to, że słyszymy dokładnie każdą wadę. Czy to jest skrzypienie plastikowych elementów, czy głośno wybierające dziury podwozie czy słabo wyciszona kabina. C40 zdaje taki egzamin wzorowo. Samochód jest bardzo dobrze spasowany i wykończony, do tego dochodzi wręcz genialne wyciszenie. To wszystko powoduje, że słuchanie muzyki z bardzo dobrego systemu audio, staje się jeszcze większą przyjemnością. Idealna cisza połączona z ulubioną muzyką sączy się tak miło do naszych uszu, że aż nie chce się z tego samochodu wysiadać.

Przeważnie jeżdżąc po mieście słucham podcastów. Efekt wyciszenia i komfortu jazdy C40 spowodował, że zacząłem po warszawskich ulicach jeździć jeszcze wolniej. Nie dlatego, że mam czas na dłuższą jazdę, ale dlatego, że nie chciałem przerywać słuchania ulubionego podcastu w takich warunkach.

Wyciszenie i komfort jazdy to są elementy, dzięki którym w Volvo C40 można się absolutnie zakochać.

Samochód jak na swoje gabaryty jest dość ciężki, bo waży blisko 2.2 tony. I to się czuje podczas prowadzenia, ale tylko do momentu, kiedy nie dotknie się nogą pedału gazu. Wtedy nagle waga samochodu gdzieś znika i zaczynamy cieszyć się przyspieszeniem. No a jest się czym cieszyć, bo do setki Volvo C40 rozpędza się w 4.7 sekundy. I jest to wynik jak najbardziej realny. Samo przyspieszenie do setki to jednak nie wszystko, samochód świetnie reaguje na mocniejsze wciśnięcie pedału gazu, praktycznie niezależnie od prędkości z jaką jedziemy.


Volvo C40 jak na SUV-a przystało, potrafi się delikatnie wychylać w zakręcie. Nie jest to jednak efekt na tyle odczuwalny, żebyśmy czuli dyskomfort podczas prowadzenia. Na duże słowa uznania zasługuje natomiast samo zawieszenie - mechaniczne, ale bardzo dobrze wybierające wszelkie drogowe nierówności. Nie jest to komfort znany z francuskich samochodów, nie pływamy bez kontroli nad samochodem. Jest to idealnie dobrany kompromis pomiędzy pełną kontrolą nad samochodem i dobrze wybierającym nierówności zawieszeniem. Na co dzień jeżdżę BMW z twardym zawieszeniem i porównując to do Volvo C40 czuję naprawdę bardzo “miłą” różnicę.

Podsumowując - komfort jazdy nowego Volvo C40 oceniam bardzo wysoko. Prowadzenie tego samochodu szczególnie jest bardzo relaksujące i naprawdę mało męczące, nawet jeśli większość czasu spędzamy na miejskich ulicach.

Jedynym elementem, który psuje nam ten idealistyczny obraz komfortu jazdy jest - widoczność do tyłu. Bardzo szybko opadający dach oraz dwa duże zagłówki foteli z tyłu powodują, że praktycznie lusterko wsteczne moglibyśmy wyrzucić z tego samochodu. I tak nic nie widać - pole widzenia mamy ograniczone do kilku metrów za naszym samochodem. Widać, że w tym przypadku praktyczność przegrała z wizją projektanta. Dla wielu osób może być to zdecydowanie duży problem.

Volvo C40 Recharge i Android Automotive

No i tutaj zaczynają się schody. Android Automotive, to główny system obsługujący Volvo C40. O jego działaniu można powiedzieć, że działa sprawnie i to na tym etapie wszystko. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem standardowe menu samochodu myślałem, że coś się popsuło. Małe ikonki, które można policzyć na palcach jednej ręki - i to ma być obsługa super nowoczesnego samochodu? Do wyboru mamy aplikacje: radio, asystent zasięgu, mapy google, asystent google i aplikacja do podłączania telefonu (to z tych najważniejszych). Oczywiście ze sklepu Google możemy pobrać nieco więcej potrzebnych nam aplikacji. Na start jednak wszystko to wygląda dość surowo, żeby nie powiedzieć ubogo.

Same aplikacje też nie zachwycają i sprawiają problemy. Dla przykładu, podczas 4 dni testowania nie udało mi się naprawić radia. Mogłem słuchać tylko kilku wybranych kanałów, głównie polskiego radia. Nie wiem dlaczego, nie widziałem ustawień, które powodowałyby taki problem. Nie rozumiem dlaczego nie mogłem słuchać w centrum miasta RMF czy Radia ZET - problem absurdalny i dla mnie niezrozumiały.

Jedna z najważniejszych aplikacji czyli asystent zasięgu. Źródła danych o tym jaki mamy przybliżony zasięg naszego samochodu, jakie mamy bieżące zużycie energii i to koniec. Żadnej historii jazdy, żadnych dodatkowych informacji - fizycznie tylko dwie liczby podane na ekranie. Do tego mam duże wątpliwości czy te dane, które widzę w tej aplikacji, realnie odzwierciedlają zasięg samochodu, ale o tym później.

Producent Volvo C40 postanowił, że nie będziemy mieć też wpływu na systemy bezpieczeństwa w naszym samochodzie. Nie są one w żaden sposób konfigurowalne i nie można zmieniać ich ustawień. Po prostu są i już. Trudno mi było nawet z poziomu systemu w samochodzie sprawdzić jakie tak naprawdę systemy są aktywne. Bardzo to wszystko dziwne.

Oczywiście sam samochód możemy konfigurować wybierając np. czy chcemy aktywować tryb jazdy off road, czy chcemy zmienić ustawienia dźwięków w samochodzie, ustawienia odnośnie świateł, wycieraczek, dostępu do samochodu itp. Ok, mamy możliwość włączenia i wyłączenia Line keeping Aid - to chyba jedyna możliwość wpływania na systemy bezpieczeństwa.

Niezaprzeczalną zaletą Androida w Volvo C40 jest integracja map google. Są one widoczne zarówno na ekranie bocznym, jak również w widoku zegarów, łącznie z podpowiedziami nawigacji. Działa to bardzo fajnie i bardzo sprawnie. Nawigacja to bowiem od lat bolączka producentów samochodów. Od lat przegrywają też oni w tej kategorii z aplikacjami zewnętrznymi, które są lepsze, szybsze i dużo bardziej aktualne.

Volvo C40 Recharge - zasięg

Nie będę ukrywał, że moje jazdy trwały za krótko aby wyciągać jakieś realne wnioski. Podzielę się natomiast obserwacjami. Odbierając auto w pełni naładowane miałem 300 km zasięgu. Bardzo szybko spadło to do 280 km i potem stał się cud. Przejechałem ok. 100 km a zasięg zmalał do 270km. Bateria spadła natomiast do 70%. Czyli realnie straciłem 30 km zasięgu i 30% baterii. Najgorsze jest jednak to, że Android Autmotive nie opracował chyba jeszcze raportów z jazdy. Nie mogłem sprawdzić wyników historycznych czy chociażby sprzed tygodnia.

Jeżdżąc w mieście przy tej wadze i przy tej mocy średnie zużycie zaskakuje. Rano robię standardową trasę 15km, trochę korków ale bez przesady. Volvo pokazało mi średnie zużycie energii na poziomie 24 kWh /100 km. To dość sporo szczególnie, że jadąc po zatłoczonych drogach raczej nie przyciskałem pedału gazu.

W jeździe mieszanej na trasie ok. 80km było już za to znaczenie lepiej. Średnia wyszła 16 kWh /100 km. To jednak jak wspomniałem tylko moje obserwacje. Na pełne testy poczekamy do momentu aż samochód wpadnie w ręce Tomka Niechaja, który jest mistrzem wyciskania każdej kWh z samochodu.

Apel do producentów samochodów

Jeśli silnik jest sercem samochodu, to cały system zarządzający samochodem jest jego mózgiem. Nie oddawajcie go ani Apple ani Google. Wolę aby każdy system był inny, aby każde z rozwiązań było własną próbą budowania tożsamości samochodu i jego marki. Zdaje sobie sprawę, że to kosztowna zabawa. Mamy jednak już doświadczenia z BigTech i oddanie im pełnej kontroli nad produktem nie zawsze kończy się dobrze.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu