Gry

W USA czekają na next-geny i kupują cyfrowo

KK
Karol Kopańko
13

Fizyczne nośniki odchodzą powoli w niebyt. Mówi się o tym, już od lat, ale kolejne dane pokazujące rozkład wydatków graczy pokazuję przyspieszanie tego procesu. Cyfrowa dystrybucja zagarnęła dla siebie już 61 % w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo, widać, że mieszkańcy USA wstrzymują się z wydatkami w...

Fizyczne nośniki odchodzą powoli w niebyt. Mówi się o tym, już od lat, ale kolejne dane pokazujące rozkład wydatków graczy pokazuję przyspieszanie tego procesu. Cyfrowa dystrybucja zagarnęła dla siebie już 61 % w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo, widać, że mieszkańcy USA wstrzymują się z wydatkami w oczekiwaniu na nowe konsole.

Gracze z tego największego rynku na świecie wydali w drugim kwartale tego roku 2,88 miliarda dolarów. Jest to wynik o 3 % słabszy od tego jakim branża mogła pochwalić się dwanaście miesięcy temu i o 9 % gorszy jeśli weźmiemy pod uwagę także hardware. Jednak myślę, że w tej materii winą obarczyć można nadchodzące konsole.

Wiele osób woli przecież zaoszczędzić trochę pieniędzy w oczekiwaniu na zakup next-gena, aby potem móc szczycić się glorią early adoptera. Choć z drugiej strony Microsoft niedawno zapowiedział przecież, że przewiduje jeszcze trzyletni okres pełnej eksploatacji Xboxa 360. W tym czasie current-geny mają być jeszcze traktowane niemal na równi z Xboxem One i PS4.

Podobnie sytuacja miała się zresztą przy okazji PS2, której posiadacze w przeciwieństwie do xboxowców, mogli pograć w wiele interesujących premier, nawet po 2005 roku.

Wróćmy jednak do dystrybucji cyfrowej, w ramach której wydano już 61 % pieniędzy z ogólnej puli. Daje to 1,77 mld $; dla porównania kwartał wcześniej w ten sposób wydano „tylko” 1,5 mld $.

Natomiast na nośniki fizyczne Amerykanie wydali 769 mld $. Wydaje się, że w przyszłość trend ten będzie jeszcze bardziej nabierał na sile, a piszę to z lekką nostalgią, zerkając na pokaźną biblioteczkę pudełek na półce nad monitorem. Może nie będziemy doświadczali już tego sakralnego niemal rytuału odpakowywania zakupionych gierek, ale wchodzimy już przecież w erę powszechnej cyfryzacji, którą sponsoruje powszechnie literka „e-„ dodawana do nazw rożnych akcesoriów – e-papierosy, to tylko jeden przykład.

I tak, moją ukochaną i wypchaną po brzegi drewnianą półkę, zajmuje powoli e-półka na Steamie. I muszę przyznać, że dbam o nią z niemal takim samą uwagą, pilnując aby nigdy zbytnio nie ostygła.

Głos samych graczy jest jednak w tej sprawie niejednorodny. Bo przecież z jednej strony głosują oni portfelami, ale z drugiej wszyscy wiemy jak potoczyły się losy zamienienia Xboxa w Microsoftowego Steama. Przez to, że gigant z Redmont wycofał się ze swoich propozycji cyfrowa dystrybucja może jeszcze trochę przystopować.

 Foto

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu