4

Urządzenie „made by Google” już wkrótce, to streamer muzyki. Czy Google powinno wchodzić na rynek sprzętowy?

Google pracuje nad nowym gadżetem. Ma to być… hmm, system domowej rozrywki, pozwalający na streaming muzyki na różnych domowych urządzeń z centralnego huba. A wszystko ma działać na Androidzie. Aha, no i ma jeszcze mieć logo nadgryzionego G na srebrnej obudowie. Zatrudniony niedawno Simon Prakash może jednak zajmować się nie oprogramowaniem, a faktycznie sprzętem, zaś […]

Google pracuje nad nowym gadżetem. Ma to być… hmm, system domowej rozrywki, pozwalający na streaming muzyki na różnych domowych urządzeń z centralnego huba. A wszystko ma działać na Androidzie. Aha, no i ma jeszcze mieć logo nadgryzionego G na srebrnej obudowie. Zatrudniony niedawno Simon Prakash może jednak zajmować się nie oprogramowaniem, a faktycznie sprzętem, zaś samo Google chyba na poważnie chce konkurować z Apple.

Urządzenie ma pozwalać na kupowanie “dzieł” – muzyki, video, podcastów – przez Android Market, a każdy z utworów można by streamować do innych urządzeń w okolicy poprzez technologię Bluetooth, oszczędzając tym samym na klasycznym transferze danych przez łącza operatorów (w ten sposób zrobi się „system” :)). A wszystko to ma być podobno rozwijane w ramach tajnego projektu od kilku lat. I jeśli wszystko pójdzie po myśli Google, to nowy gadżet będzie pierwszym sprzętem naprawdę “made by Google”, a samo Google ruszy na podbój runku sprzętu elektronicznego, zrywając z długą tradycją skupiania się tylko na oprogramowaniu.

Gdy teraz połączymy sobie informacje o zatrudnieniu Simona Prakasha, czy też zakup Motorola Mobility i w końcu tę wiadomość o urządzeniu od Google, to chyba tej tajny projekt, o którym wspomniałem przy artykule o Prakashu, zaczyna jednak wyglądać na próbę wejścia na rynek sprzętu elektronicznego. “Muzyczny streamer” najpierw, potem może własny telefon, potem w końcu ta sieć sklepów i… i się zobaczy. Google, jak zwrócono uwagę na zachodzie, porywa się na ciężką walkę z Apple. Wielkie Jabłko ma już kontrolę nad większą częścią rynku i walczyć z tym gigantem byłoby ciężko, nawet Google.

Zgodzę się z głosami twierdzącymi, że Google powinno pozostać przy tradycyjnym podejściu i skupić się na rozwoju oprogramowania, bo jest w tym dobre. Ktoś całą ostatnią aktywność Google nazwał ideologią “ja-też-izmu”. Google chce mieć swojego Dropboxa, Google chce mieć swojego Facebooka, Google chce mieć swojego iPoda, Google chce mieć swojego iPhone’a. Nie jestem jednak przekonany, że rozdrabnianie się jeszcze na rynek sprzętu wyjdzie Google na dobre – tam, gdzie walkę toczą Apple z Samsungiem, miejsca dla wujka “don’t be evil” może braknąć.

Cóż, póki co musimy czekać, aż Google wyłoży karty na stół, a wtedy zobaczymy, jak karty te się sprzedają, bo póki co nie ma ani podstaw, by Google skreślać, ale też nie ma podstaw, by życzyć im sukcesu.

Źródło: 1