Motoryzacja

Uber, Volvo i IKEA namawiają do zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035

KP
Kamil Pieczonka
129

Wydawało mi się, że Unia Europejska i tak wywiera zbyt duży na producentów samochodów zmuszając ich do zmniejszania emisji CO2. Okazuje się jednak, że są firmy, które chciałyby jeszcze bardziej radykalnych kroków.

27 firm wystosowało do władz Unii Europejskiej apel o to aby wyznaczono datę końca produkcji aut spalinowych i aby najpóźniej było to za 14 lat, w 2035 roku. To dosyć radykalna propozycja, bo do tej pory UE chciało dojść do zerowej emisji CO2 przez nowe samochody w 2050 roku. Wśród sygnatariuszy tego dokumentu są takie firmy jak Volvo, Coca Cola, Ikea oraz Uber, których postawa może dziwić, ale również Greenway, Enel X czy Vattenfall, które czerpią bezpośrednie zyski z elektrycznej rewolucji. Może jestem uprzedzony, ale dziwi mnie, że korporacje same z siebie chcą nałożyć jeszcze większe wymagania i zaczynam szukać drugiego dna.

Volvo rezygnuje z aut spalinowych

Postawa Volvo Cars raczej nie powinna dziwić, firma już wcześniej zapowiedziała, że od 2030 roku będzie produkowała już tylko auta elektryczne i całkowicie zrezygnuje z napędów spalinowych i hybrydowych. Obawiam się jednak, że inne koncerny nie będą aż tak chętne do radykalnych zmian w swojej ofercie, choć przez kolejne 10 lat sporo się może zmienić. Firmy takie jak Ikea czy Coca Cola chciałyby natomiast korzystać z ekologicznego transportu, a z racji tego, że sprzedają ogromne ilości towarów, mają wpływ na to czym te rzeczy są transportowane. Uber natomiast chciałby korzystać z floty pojazdów elektrycznych, ale do tego potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, którą muszą w dużej mierze sfinansować państwa członkowskie. Bez rozbudowanej sieci stacji ładowania, elektryczna rewolucja nie będzie miała miejsca.

Według wspomnianych 27 firm, podanie konkretnej daty z dużym wyprzedzeniem pozwoliłoby wszystkim lepiej przygotować się do zmian jakie są konieczne aby ten cel osiągnąć. Obawiam się tylko, że nikt w tym rachunku nie bierze pod uwagę konsumentów, którzy niekoniecznie muszą się z takim podejściem zgadzać. Faktem jest jednak, że według badań samochody osobowe i dostawcze odpowiadają za 15 proc. emisji CO2 w Europie i są największym źródłem (26 proc.) emisji szkodliwych tlenków azotu. Ograniczenie emisji jest w interesie nas wszystkich, o ile oczywiście zostanie to zrobione z głową.

źródło: Transport Publiczny

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: