AOC za tysiąc złotych oferuje nam elegancki, 27 – calowy monitor, który w swoim segmencie cenowym bije konkurencję na głowę parametrem cena/jakość. Matryca IPS daje naprawdę świetne kolory, ale szkoda, że tylko w FullHD, które wydaje się już nieco niedopasowane do tak ogromnego panelu. Ceny monitorów są obecnie tak niskie, że nawet każdy posiadacz laptopa […]

AOC za tysiąc złotych oferuje nam elegancki, 27 – calowy monitor, który w swoim segmencie cenowym bije konkurencję na głowę parametrem cena/jakość. Matryca IPS daje naprawdę świetne kolory, ale szkoda, że tylko w FullHD, które wydaje się już nieco niedopasowane do tak ogromnego panelu.

Ceny monitorów są obecnie tak niskie, że nawet każdy posiadacz laptopa może sobie sprawić dodatkowy duży zewnętrzny wyświetlacz czyniący pracę przy biurku o wiele wygodniejszą. Choć obraz wyświetlany przez najtańsze modele nie kłuje mocno w oczy to da się zauważyć, że znacznie odbiega on jakością od tego co prezentują sprzęty z wyższej półki.

W monitorach typowo budżetowych znacznie częściej trafiają się też wybrakowane matryce – fora sprzętowe są pełne zdjęć takich urządzeń. Ich posiadacze chcieli nieco zaoszczędzić, a potem niestety musieli od razu dzwonić na gwarancję.

W tym kontekście bardzo atrakcyjnie prezentuje się roczny już monitor AOC i2757Fh, który za dość rozsądną cenę oferuje 27-calową matrycę wyświetlającą obraz naprawdę świetnej jakości.

Design

Zacznijmy jednak od tego jak monitor prezentuje się na biurku. A jest się tu czym pochwalić, bowiem to sprzęt bardzo elegancko wykonany. Posiada bardzo cienkie ramki – 11 mm z góry i po bokach, a także szerszą, dolną. W połączeniu z ogromną matrycą sprawia to na początku wrażenie jakby obraz „unosił się” z podstawki i lewitował kilka centymetrów nad biurkiem.

Dolny panel jest wyposażony w pięć dotykowych przycisków. W mojej ocenie nie jest to najlepsze rozwiązanie. O ile siedzisz na wprost monitora i obsługujesz menu, sprawdza się to dobrze. Jednak kiedy już np. wychodziłem na uczelnię, albo do pracy i przypominałem sobie o wyłączeniu monitora już po odejściu od biurka, to sprawiało to niewielki kłopot. Stojąc pod niewielkim kątem do monitora nie mogłem jednoznacznie stwierdzić, gdzie konkretnie jest wyłącznik i sama czynność wymagała dłuższej chwili.

Jest to oczywiście mikroskopijna wada, a dzięki temu, że całokształtu nie psują wystające przyciski, to całość prezentuje się bardzo elegancko. Mimo, że do wykonania obudowy użyto aluminium to AOC daleko do taniej chińszczyzny. Monitor waży 5,5 kg, stoi stabilnie i nic się w nim nie ugina i nie trzeszczy. Wielka szkoda, że producent zdecydował się na umożliwienie jedynie regulacji odchylenia wyświetlacza. Na początku brakowało mi funkcji jego obniżania lub podwyższania, ale ustawienie domyślne także daje radę.










Porty

Jeśli chodzi o wyjścia to największą zaletą są dwa wejścia HDMI, dzięki czemu monitor może być nieustannie podłączony np. do peceta czy konsoli i dekodera, pełniąc z powodzeniem funkcję telewizora. Oprócz tego mamy jeszcze analogowe wyjście VGA, ale niestety brak jest DVI-D i DisplayPortu. Szczerz mówiąc to bardziej od powyższych „klasyków” brakowało mi hubu USB, gdyż tych laptopowych wyjść zawsze mi brakuje. Warto także wspomnieć o obecności dwóch głośników (po 2 W), które w codziennym użytkowaniu sprawdzają się znośnie.

Przejdźmy teraz do tego, co w monitorach najważniejsze, czyli do matrycy. AOC jest wyposażony w 27-calową matrycę IPS, która jest naprawdę świetna. Oferuje doskonałe odwzorowanie kolorów, a także kąty widzenia. W tym ostatnim punkcie byłem naprawdę zaskoczony jak daleko mogłem się przesunąć, abym nie dostrzegł obrazu wypranego z barw. Nie jest to może poziom Eizo, ale o AOC o lata świetlne wyprzedza matryce TN.

Mają one jadnak nad nim jedną, zasadniczą przewagę – czas reakcji. W przypadku testowanego monitora jest deklarowany na 5 ms, a smużenia nie byłem w stanie zauważyć ani podczas oglądania filmów, a także (przede wszystkim) grania w pierwszego DiRTa. Jedynie kiedy na momencik przesiadłem się na TNkę kolegi, pasjonującego się multiplayerem Call of Duty, zauważyłem różnicę. W moim przypadku jednak nie wpłynęłaby ona na decyzję zakupową.

Żywe kolory i głębokie nasycenie barw to także zasługa dostarczonego mi przez AOC kalibratora Spider4Elite, któremu zostawiłem optymalizację ustawień. Dopiero kiedy zakończył on swoją pracę, zauważyłem jak bardzo „przesunięty ku żółtemu” miałem wyświetlacz. Jeśli jednak nie dysponujesz takim sprzętem, to zawsze możesz także zdać się na automatycznie przygotowane tryby: text, Internet, gra, film i sport.

Wydaje mi się, że największa wadę AOCa jest rozdzielczość matrycy. Bardzo dziwnie się poczułem ze świadomością, że tyle samo punktów na ekranie podziwiam na noszony  kieszeni 5 – calowym Nexusie, co na ogromnym 27 – calowym panelu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że specyfika korzystania z obu wyświetlaczy jest inna i smartfon trzymam stosunkowo blisko twarzy, podczas gdy AOCa podziwiam z prawie dwa razy większej odległości, ale jednak…
IMG_20140222_101541 IMG_20140222_101414 IMG_20140222_101545

Dziwi mnie niepojęcie, że jednak z branż niestrudzenie forsuje upychanie kolejnych linijek dostrzegalnych (!) pikseli, podczas gdy druga kompletnie ten trend bagatelizuje. Chciałbym sądzić, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że trudniej robi się większe matryce, przy zachowaniu odpowiedniej jakości, ale kiedy złapałem się na tym, że w Wordzie liczyłem piksele, z których zbudowane są litery, to pomyślałem, że zdecydowanie poczekam na 4K.

Ten powyższy wywód schodzi jednak na dalszy plan po uświadomieniu sobie ceny monitora. W momencie premiery była ona sugerowana na 1240 zł, a teraz AOCa można zostać już za niewiele ponad tysiąc złotych. W tym przedziale cenowym nie mamy póki co wypatrywać rozdzielczości większych niż FullHD. A i tak trudno mi znaleźć monitor za te pieniądze, który charakteryzowałby się lepszymi parametrami i jakością obrazu. Jego zakup mogę polecić każdemu, kto jest skory wydać na monitor więcej niż 500 zł (i potem żałować, patrząc na przekłamane kolory).