Moje przemyślenia

twicca - klient Twittera prosto z Japonii, w którym się zakochasz

10

Od pewnego czasu szukałem idealnej dla mnie aplikacji do obsługi Twittera. Klient firmy-matki był w porządku, ale brakowało mi w nim niektórych funkcji TweetDecka, który z kolei oferował ich zbyt wiele, w tym niepotrzebne wsparcie Facebooka i Foursquare'a. Potrzebowałem czegoś lekkiego, szybkiego i...

Od pewnego czasu szukałem idealnej dla mnie aplikacji do obsługi Twittera. Klient firmy-matki był w porządku, ale brakowało mi w nim niektórych funkcji TweetDecka, który z kolei oferował ich zbyt wiele, w tym niepotrzebne wsparcie Facebooka i Foursquare'a. Potrzebowałem czegoś lekkiego, szybkiego i dającego się spersonalizować. Wreszcie trafiłem na Twicca.

Twicca to, jak sam jego twórca, Japończyk Tetsuya Aoyama, twierdzi - "kolejny klient Twittera dla Androida". Nie jest on jednak ani tak prosty, jak mogłoby się wydawać, ani zbyt rozbudowany, jak chociażby wspomniany przeze mnie TweetDeck czy kombajn HootSuite.

Zaraz po uruchomieniu aplikacji musimy zaliczyć, cytując klasyka, oczywistą oczywistość: zalogować się lub założyć na Twitterze nowe konto. Chwilę później ukazuje się nam strumień układających się jedna pod drugą wiadomości. Wciśniecie w telefonie przycisku menu daje nam szybki dostęp do okna ze skrótami do: strony głównej aplikacji (strumienia z ćwierknięciami), ulubionych tweetów, list, wyszukiwarki słów kluczowych oraz popularnych tematów. Bez niespodzianek, póki co. Dopiero po wejściu w more zaczniemy odkrywać mnogość opcji, jakie ma nam do zaoferowania Twicca.

Twicca pozwala nam dopasować ją do naszego "widzi mi się" niemal w każdym calu. Do wyboru mamy trzynaście rozbudowanych ustawień, w tym między innymi: działania i wyglądu strumienia oraz całego interfejsu (rozmiar czcionki Small 2 rządzi), wtyczek (o nich zaraz), podglądu dołączanych do tweetów plików graficznych (jest w czym wybierać!) oraz, uwaga!, możliwość oznaczenia ćwierkających ludzi lub organizacji różnymi kolorami. Dzięki tej ostatniej funkcji nie będziemy mieli problemu z dojrzeniem w kakofonii tweetów wiadomości naszego znajomego.

Twicca posiada również garść wtyczek, wśród których najprzydatniejszymi mogą być te zapewniające obsługę wrzucania zdjęć na Twitpica oraz Tłumacz firmy Google. Jest ich póki co niewiele, lecz niebawem to właśnie one mogą przysporzyć nowych fanów ciągle rozwijanej aplikacji. Ci z Was, którzy zasilą jenami (równowartość 11 złotych wzwyż) konto Aoyamy, otrzymają dostęp do eksperymentalnych funkcji Twicca. Należy do nich między innymi obsługa więcej niż jednego konta, czyli coś, na co z pewnością czeka wielu jego obecnych użytkowników.

Korzystanie z Twicca jest dla mnie czystą przyjemnością - jest szybki, przejrzysty i nie zamula mojej słuchawki. Jeśli jesteście początkującymi użytkownikami Twittera i nie wiecie, który jego klient byłby dla Was najlepszy, lub zdążyliście już zedrzeć gardło na ćwierkaniu i szukacie aplikacji nie będącej przyciężkim kombajnem, to zainstalujcie darmowy Twicca. Znajdziecie go w Google Play.

Ode mnie Twicca dostaje mocną piątkę.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AplikacjeTwitter