80

Trzeba jeszcze dużo zrobić, żeby móc dobrać się Chomikuj.pl do skóry

W końcu dobiorą się największemu serwisowi do przechowywania i udostępniania plików w polskiej sieci do skóry? Całkiem prawdopodobne, dawno nie było tak dużej ofensywy skierowanej przeciwko nielubianemu przez wydawców Chomikuj.pl. Problem w tym, że od skrzyknięcia się zainteresowanych do wyegzekwowania prawa daleka droga. W dodatku, nie tylko daleka, ale pewnie i trudna. Dlaczego? Już sam […]

W końcu dobiorą się największemu serwisowi do przechowywania i udostępniania plików w polskiej sieci do skóry? Całkiem prawdopodobne, dawno nie było tak dużej ofensywy skierowanej przeciwko nielubianemu przez wydawców Chomikuj.pl. Problem w tym, że od skrzyknięcia się zainteresowanych do wyegzekwowania prawa daleka droga. W dodatku, nie tylko daleka, ale pewnie i trudna. Dlaczego?

Już sam czas, jaki potrzebny był polskim wydawcom, aby zebrać się i złożyć pozew przeciwko Chomikuj.pl może wzbudzić konsternację. Dwa lata. Tyle dokładnie trwało, zanim zebrano odpowiednią liczbę sygnatariuszy do powstania pozwu zbiorowego. Akcją kieruje Polska Izba Książki, ale coś mi się zdaje, że kieruje niezbyt dynamicznie. Znając polskie sądy złośliwi mogliby powiedzieć, że wyrok zapadnie, kiedy większość praw do spiraconych książek będzie już w domenie publicznej…

W tym kontekście trochę śmiesznie brzmią słowa Włodzimierza Albina, prezesa PIK, który w rozmowie dla „Rzeczpospolitej” stwierdza, że „Teraz już udało się zebrać kilkanaście firm”. Ja bym powiedział: dopiero. Szybki przegląd skarżących pokazuje, że pozew składają przede wszystkim (jeśli nie tylko – pełnej listy nie ujawniono) wydawnictwa naukowe i specjalistyczne. PWN, Wolters Kluwer Polska, C.H. Beck. Ciekawe, co z wydawnictwami literatury pięknej? W końcu na Chomikuj.pl pełno jest książek Rebisu, Maga, Bellony czy Prószyńskiego.

Włodzimierz Albin

Włodzimierz Albin

Z drugiej strony to wydawnictwa naukowe najbardziej cierpią na piraceniu książek. Jeżeli praca naukowe ukazuje się w wersji papierowej w 500 egzemplarzach, a pobierze ją kilka tysięcy internautów może to zupełnie zniszczyć sprzedaż. Jakie jest rozwiązanie? Moim zdaniem jedno i całkiem proste – legalne e-booki. Nadal stosunkowo niewiele zrobiono w kwestii sensownego udostępniania elektronicznych książek w sieci. Chociaż wydawnictwa popularne radzą sobie całkiem dobrze, w tej kwestii, a także w kwestii książek naukowych, można zrobić jeszcze sporo (dobrym pomysłem jest czytelnia ibuk.pl – chociaż zniechęca wieloma obostrzeniami).

Poczynając od obniżenia cen za e-booki (w porównaniu z papierowymi wydaniami są one w Polsce bardzo drogie), poprzez rezygnację z DRM, udostępnianie w różnych formatach, aż po promocję. Chociażby wśród studentów na uczelniach i w bibliotekach akademickich. Oczywiście życzę wydawcom jak najlepiej w walce z piratami, jednak samo występowanie na drogę prawną z Chomikuj.pl nie wystarczy. Potrzebne są także pozytywne akcje mające na celu zachęcenie Polaków do legalnego pobierania e-książek. Może więcej promocji?