2

Dziwi mnie trochę przemilczana w Polsce premiera „The Looming Tower”

The Looming Tower to serial Hulu, który w Polsce pojawił się tak zwanymi kuchennymi drzwiami w usłudze Prime Video. Do tej pory dostępne 6 odcinków utwierdziło mnie w przekonaniu, że zdecydowanie warto dać mu szansę, ale musicie przygotować się na pewnie niedogodności.

A mówiąc pewne mam na myśli przede wszystkim jedną przeszkodę – serial na Prime Video pojawia się w oryginalnej wersji językowej (angielski) i nie są dostępne nawet napisy po polsku, o wersji lektorskiej nie wspominając. Dla tych, którzy poradzą sobie ze średnio skomplikowanymi wypowiedziami w języku angielskim, mam dobrą wiadomość, bo The Looming Tower wciąga i naprawdę może się spodobać.

Ale od początku.

„The Looming Tower”, czyli jak i dlaczego doszło do ataków z 11 września

11 września 2001 roku zapisał się w historii Stanów Zjednoczonych na zawsze. Z data może być kojarzone tylko jedno. Ataki terrorystyczne wstrząsnęły światem i podyktowały zmiany, do których doszło na przestrzeni następnych lat wokół globu. Dlaczego jednak do nich doszło, kto zawinił?

Serial skupia się na współpracy dwóch agencji: FBI i CIA, a właściwie jej braku. Wstrzymywanie się od udostępniania informacji, ukryte działania, momentami złośliwość i żądza sukcesu – to wszystko przyniosło opłakane skutki. W rolach głównych występują Jeff Daniels wcielający się w agenta FBI Johna O’Neilla, Tahar Rahim, który zagrał Aliego Soufana z FBI oraz Peter Sarsgaard Martina Schmidta z CIA. To nie jedyne, ale zdecydowanie najbardziej wyróżniające się postacie z krwi i kości, których motywacje jesteśmy w stanie dostrzec i które rozumiemy. Uwagę na siebie zwracają także Bill Camp, jako agent FBI Robert Chesney, Michael Stuhlbarg w roli Richarda Clarke’a (dyrektor dsantyterroryzmu w Białym Domu) oraz Alec Baldwin, który zagrał George’a Teneta – byłego dyrektora CIA.

Trudno jednak powiedzieć, że komukolwiek z nich będziemy kibicować, bo serial nie przedstawia tylko ich służbowego życia, ale i prywatne, które – ku mojemu niemałemu zaskoczeniu – jest świetnym równoważnikiem dla tego, co dzieje się w terenie czy w biurach agencji. Bohaterowie są pewni swego, ale widzowie na pewno będą poddawać w wątpliwość podejmowane przez nich decyzje i gdy wydaje nam się, że można z łatwością oddzielić biel od czerni, tak następna scena spowoduje, że nasza opinia o kimś może diametralnie się zmienić. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj agent O’Neill, czyli postać Danielsa – aktor jest w stanie oddać wszystkie emocje, jakie będą nim targać – złość, rozczarowanie i skruchę – w bardzo wiarygodny, acz typowy dla siebie sposób. Bardzo lubiłem jego występy w The Newsroom dla HBO i Godless dla Netflixa, nie inaczej będzie z The Looming Tower.

Mini-serię ogląda się niczym dłuższy film. Choć o budżecie hollywoodzkiej produkcji tu nie słyszano, to wcale nie odnoszę wrażenia, że na czymkolwiek oszczędzano. Udało się w wiarygodny sposób pokazać kulisy ataku w Kenii z 1998 roku na ambasadę USA, gdzie z budynku pozostała tylko góra gruzu, a każda odwiedzana lokalizacja przypomina faktyczne tereny z Afganistanu i nie tylko. Zarys historyczny – końcówkę prezydentury Clintona i aferę z Moniką Lewinsky, a także inne wydarzenia z tamtego okresu – zaznaczono przez obecność archiwalnych materiałów telewizyjnych, które oglądamy pomiędzy poszczególnymi scenami lub na ekranach telewizorów CRT w biurach i domach bohaterów. Nie mógłbym nie wspomnieć o świetnym połączeniu prawdziwych wydarzeń z fabułą serialu, gdy bin Ladena odwiedza dziennikarz stacji ABC, a po powrocie z wywiadu wchodzi w interakcję z bohaterami.

Pościg za bin Ladenem mógł mieć dwa finały – mógł być złapany i osądzony, jak tego chciał John O’Neill z FBI, lub mógł zginąć w jednym z nalotów, które forsował Schmidt z CIA. Mają wspólnego wroga, ale zamiast starać się dojść do porozumienia i unieszkodliwić przeciwnika, wolą zadzierać nosa i działać na własną rękę. Ten „pojedynek” angażuje i jestem przekonany, że obydwaj panowie będą mieć swoich zwolenników wśród widzów.

„The Looming Tower” prezentuje sporo podkręconych i zmyślonych wydarzeń, o czym twórcy ostrzegają na wstępie każdego odcinka. Nie jest to wierne przedstawienie wydarzeń z przełomu tysiącleci, co z pewnością zauważycie przeglądając komentarze i fora poświęcone tej produkcji – serial rozmija się z prawdą pod wieloma aspektami. Na tym jednak zyskuje dynamika mini-serii, której każdy odcinek ogląda się ze sporym zainteresowaniem.