Polska

Jak Polacy przyjęli auta na minuty? Całkiem nieźle - rekordzista wynajął auto ponad 130 razy

MS
Maciej Sikorski
19

Jakie korzyści wynikają z tzw. współdzielenia samochodów? Odpowiedzi jest całkiem sporo, chociaż część z nich będzie pewnie początkiem poważnej dyskusji. W czołówce pojawi się jednak oszczędność i to szeroko pojmowana. Chodzi zarówno o ograniczenie wydatków kierowców, jak i zyskanie dodatkowego miejsca w przestrzeni miejskiej. Miejsca, które z pewnością można lepiej wykorzystać. W teorii wygląda to naprawdę nieźle, ale z praktyką bywa różnie. Zwłaszcza, że temat dopiero rusza na większą skalę, jest czymś nowym, dopiero testowanym na polskim poletku. Dlatego uwagę przyciągają informacje dotyczące usług tego typu, ich zasięgu i reakcji klientów. Można to sprawdzić na przykładzie usługi odpalonej w Krakowie.

Traficar to projekt, o którym pisałem niespełna dwa miesiące temu. Na papierze idea wyglądała całkiem nieźle, ale wspominałem o pewnych obawach, Wy dorzuciliście swoje spostrzeżenia. Teraz patrzę na liczby dotyczące usługi i na ich podstawie można już wyciągnąć pewne wnioski. Nim jednak do tego przejdę, warto przypomnieć, o czym mowa.

W skrócie cały proces wygląda następująco: na smartfon pobiera się aplikację, należy założyć konto w serwisie. Następnie zaczyna się poszukiwanie auta, które jest najbliżej – ono nie musi stać w jakiejś bazie firmy, równie dobrze ktoś mógł je zostawić pod naszym blokiem albo ulicę dalej. Klient dokonuje rezerwacji konkretnego pojazdu, aplikacja informuje go, jak trafić, ile czasu powinno to zająć itp. Na dotarcie do samochodu użytkownik ma 15 minut. Auto otwiera się przez skanowanie kodu QR, następnie ocenia się czy jest ono zabrudzone lub uszkodzone (jeśli dostrzeże się problem, należy to zaznaczyć w aplikacji i wynajem zostanie przerwany). Kluczyki znajdują się w schowku. Nie pozostaje nic innego, jak ruszać w drogę.

Więcej informacji znajdziecie w tekście z października, nie ma sensu tego powielać. Przejdźmy do świeżych informacji: jakim zainteresowaniem cieszy się usługa? W ciągu dwóch miesięcy, do pierwszego grudnia, zarejestrowało się 6700 osób. Przyznam, że liczba jest całkiem duża, nie spodziewałem się takiego odzewu. Wspomniani użytkownicy wypożyczyli auto 12 tysięcy razy. I tu mam już problem. Zastanawiam się, jaki odsetek klientów skorzystał z usługi więcej niż jeden raz? Może być przecież tak, że 95% zarejestrowało się, sprawdziło (lub nie), powiedziało "dziękuję", a wynik nabijało pozostałe 5%. Tak jest np. w przypadku gier mobilnych i uiszczanych w nich opłat - za olbrzymią część przychodów odpowiada niewielka część graczy. Ale czy to robi różnicę?

Jeżeli faktycznie jest tak, że wynik nabijała wąska grupa klientów, to sprawa wygląda ciekawie - oznaczałoby to, że usługa znalazła swoich odbiorców. Ciekawe jest to, że jeden z wynajmujących ma na swoim koncie ponad 130 wynajmów. Chyba nie muszę pisać, że to dużo. Jeśli osób wynajmujących auto kilkanaście-kilkadziesiąt razy jest dzisiaj kilkaset, to stwierdzę, że nie jest źle. Jednocześnie warto zauważyć, że wynajęcie przez kogoś samochodu jeden raz, nie musi oznaczać, iż pomysł lub jego wykonanie nie przypadły do gustu - może ludzie po prostu nie potrzebują częściej pojazdu? Przy takiej odpowiedzi należy podkreślić, że Traficar i podobne mu projekty rzeczywiście są potrzebne, że auta wynajmowane na minuty z poziomu telefonu powinny się przyjąć. Wróćmy do liczb.

Dziennie średnio odnotowuje się 250 wynajmów. Intryguje to, jakim wynikiem firma pochwali się za rok. I przy jakim pułapie biznes stanie się opłacalny? Nie dziwi zbytnio to, że średni wiek użytkownika to 29 lat, a najliczniejszą grupą wiekową są osoby młode, do 25 roku życia. Blisko 1/3 klientów to kobiety, co też nie jest zaskoczeniem. Usługa cieszy się największym powodzeniem w weekendy, co można tłumaczyć zakupami, wypadami za miasto (albo wycieczkami w jego obrębie), dojazdami na imprezy. Przypominam, że aut można "porzucić" w miejscu, w którym się parkuje. Ludzie najczęściej korzystają z Traficar między 17 a 20, czyli po pracy. Samochód brany jest pewnie po to, by załatwić jakieś sprawy w bardziej odległym miejscu. Miasto może już być mniej zakorkowane, autem będzie się poruszać szybciej.

Jest rewelacyjnie? Nie, mówimy przecież o mieście z naprawdę dużym potencjałem. Ale z pewnością dzieje się coś ciekawego, warto to obserwować, a nawet spróbować, jeśli ma się okazję. Usług tego typu przybywa i pewnie się to nie zmieni, podobne rozwiązania będą wprowadzane w kolejnych miastach przez kolejne firmy. Traficar będzie elementem większej układanki.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polskakrakówmotoryzacja