47

To chyba dobry moment na zakup nowego tabletu. Najważniejsze za i przeciw Chrome OS na Acer Chromebook Tab 10

Bez fanfar, trochę niepostrzeżenie, jednak niezwykle ambitnie i z ciekawym zamysłem. Chrome OS coraz częściej gości na urządzeniach z ekranami dotykowymi i Google nie kryje się z tym, że to nowy system dla tabletów. Czy to czas ponownie rozważyć zakup takowego?

Zaprezentowany niedawno Pixel Slate to pierwszy taki produkt Google. Tablet z Chrome OS to coś nowego, choć już wcześniej Acer we współpracy z Google przygotował swoją propozycję z myślą o rynku edukacyjnym. To wcale nie oznacza, że któregoś dnia nie pojawi się w sprzedaży detalicznej (ten lub nowszy model), a zdecydowanie powinien. Spędziłem z tym sprzętem dobre kilka tygodni i choć zdarza mi się dość regularnie używać tabletu, to było to dla mnie kompletnie inne doświadczenie. Moim głównym tabletem jest iPad Air. Nie jest to urządzenie pierwszej świeżości, ale po aktualizacji do iOS 12 dostał (minimalnego) kopa i pracuje mu się nieco lepiej. Do czego mi służy? To oczywiście swoisty czytnik RSS-ów, artykułów z sieci, czasem książek. Zdarza mi się nadrobić zaległości z subskrypcji na YouTube, a w drodze korzystam z trybu offline na Netflix, Showmax i Prime Video (halo, HBO, to już najwyższy czas na możliwość pobierania filmów i seriali w HBO Go!).



Po tym, jak pojawił się u mnie Acer Chromebook Tab 10 tak naprawdę zmieniło się wiele i niewiele. Dlaczego? Bo tablet z Chrome OS to bardziej komputer, niż tablet, ale na liście zalet nadal można mu wpisać wsparcie dla relatywnie niezłych aplikacji, z których dobrze korzysta się za pomocą dotyku. Aplikacje dla Chrome, niezależnie od tego o jakim typie będziemy mówić, nie udały się. Google zrozumiało, że jedynym sposobem na wzbogacenie swojego systemu będzie skorzystanie z już istniejącego środowiska aplikacji dla Androida – i tak też zrobiono. Trochę to trwało, nadal są Chromebooki, które już dawno miały je obsługiwać, ale wszystkie nowe komputery wspierają je bez zająknięcia. Zmienia się też sam Chrome OS – nie tylko ładnieje, ale staje się wygodniejszy w obsłudze. Niestety, Chrome OS trapi ten sam problem, co Androida na tabletach, ale o tym nieco niżej, bo muszę zacząć od…

Nie atrapa, a prawdziwa przeglądarka. Chrome OS nie ma równych sobie

To, czego nie ma Android. To, czego nie ma iOS. Chrome OS do niedawna sam był tylko i wyłącznie przeglądarką (na początku nie można było nawet zminimalizować jej okna, bo system nie posiadał pulpitu), a o znaczeniu dostępu do pełnoprawnej wersji okna na internet na urządzeniu mobilnym można przekonać się chyba tylko wtedy, gdy dopadnie was niewłaściwe skalowanie strony, usilne wczytywanie wersji mobilnej lub walka z formularzami lub innymi słabo przygotowanymi lub archaicznymi rozwiązaniami. Ale oczywiście nie tylko lepsza kompatybilność wchodzi w grę, bo także pełne wsparcie dla ulubionych rozszerzeń i dodatków – tych mam całe mnóstwo i powrót do Chrome na iPadzie po odesłaniu Chromebook Taba 10 był dość bolesny.

Aplikacje dla Androida z tymi samymi zaletami i wadami

Pojawienie się aplikacji dla Androida na Chrome OS było nie lada wydarzeniem, ale w tych chwilach zachwytu nie wszyscy chyba pamiętali o tym, jak wiele z nich nieudolnie, a czasem nawet tragicznie działało na tabletach. Rozciągnięte interfejsy, wygląd i/lub układ elementów rodem z pierwszych wersji Androida z powodu braku aktualizacji, to najczęściej spotykane problemy. Oczywiście taki Netflix, Slack, Messenger, Pocket czy Google Keep działają całkiem przyzwoicie, ale nadal nie powinniśmy pod tym względem porównywać zaplecza App Store z Google Play pod żadnym pozorem.

Do szybkich notatek w sam raz

Ale do niczego więcej

Wyciągnięcie schowanego w obudowie Acer Chromebook Taba 10 rysika, powoduje wyświetlenie menu kontekstowego ze skrótami do funkcji powiązanych z pismem odręcznym. Możemy szybko wykonać zrzut ekranu (wybranego obszaru) lub utworzyć nową notatkę. Rysik od Wacoma jest dość smukły, niezwykle lekki i do szybkich notatek sprawdzi się w sam raz. Jeśli miałbym nim notować przez kilka godzin w trakcie wykładów, miałbym dosyć po pierwszych 30 minutach. Wiem, że niesprawiedliwie jest porównywać tablet Acera do urządzenia Microsoftu, ale jeśli do tego ma wam służyć takie urządzenie, to musicie szarpnąć się na Surface Go.

Obsługa dotykowa w Chrome OS? Jest lepiej, ale niewiele lepiej

Nie łudźcie się, że z Chrome OS można już wygodnie korzystać bez rysika lub myszki. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale trafienie w skróty rozszerzeń na pasku narzędzi w oknie przeglądarki albo ustawienia w zasobniku systemowym, to czasem misja niemożliwa. Mam niewielkie dłonie, radzę sobie całkiem nieźle, ale potrafię sobie wyobrazić przez co przechodziłyby inne osoby, gdyby powiedziano im, że to jest ich nowy tablet. Naturalnie wewnątrz aplikacji dla Androida wszystko działa jak powinno. Zarządzanie otwartymi oknami nie jest wybitne, ale można się przyzwyczaić.

Chciałbym móc przypiąć na stałe pasek zadań do jednej z krawędzi ekranu – tej dłuższej oczywiście. Wtedy uniknąłbym ciągłego przemieszczania się skrótów do aplikacji, które z powodu braku miejsca znikają pod rozwijaną listą, gdy tylko obrócimy tablet. W ogóle początki z nawigacją po Chrome OS mogą być odrobinę konfundujące, ponieważ nagłe połączenie dwóch środowisk – typowo pecetowego z typowo dotykowym – nie jest łatwe w egzekucji i jestem przekonany, że kolejne miesiące przyniosą jakieś zmiany. W związku z tym nie przyzwyczajałbym się do tego, jak wygląda i działa Chrome OS teraz.

Acer Chromebook Tab 10 – brakuje mu tylko jednego

Po wpisaniu frazy Acer Chromebook Tab 10 keyabord w wyszukiwarkę, dostałem zwrotkę z klawiaturą Belkina, która przypomina stację dokującą. Niestety, nie o to do końca mi chodziło. Skoro ten sprzęt to tablet, to chciałbym mieć też możliwość pracy w drodze. Etui zintegrowane z klawiaturą wydaje się więc niezbędne, ale wiem, że podniosłoby cenę całego zestawu. Sam tablet to koszt 1399 złotych, więc z dobrą klawiaturą mógłby kosztować nawet 1600-1800 zł. Czy taki wydatek można by rozsądnie uzasadnić? Skłaniam się ku odpowiedzi brzmiącej „tak”, ponieważ uwielbiam Chromebooki i opcja odłączenia klawiatury wygląda kusząco.