81

Na taki serial Star Wars zasłużyliśmy wszyscy. Jest fenomenalny! The Mandalorian – recenzja

Nie należę do najstarszych fanów Gwiezdnych Wojen, ale na serial aktorski w tym uniwersum czekałem całkiem długo. Ale już jest! "The Mandalorian" debiutuje wraz z usługą Disney+ i pokazuje, że Star Wars to nie tylko walka dobra ze złem, Jedi oraz Moc.

Disney+ przyjęło strategię stacji telewizyjnych i nowe odcinki „The Mandalorian” będziemy oglądać w cotygodniowych odstępach. Z jednej strony, nie jestem wcale zachwycony tym faktem, bo z ogromną ochotą obejrzałbym cały sezon jeszcze dzisiaj, ale myślę, że takie dawkowanie (oprócz aspektów finansowych) ma swoje plusy, ponieważ tacy widzowie jak ja będą mogli rozkoszować się każdym epizodem i dyskutować na jego temat przez całe 7 dni. A będzie o czym.

Fabuła „The Mandalorian” i oprawa audio-wizualna są na najwyższym poziomie

„The Mandalorian” skupia się na łowcy nagród, który jak wielu jego pobratymców, para się taką profesją, ponieważ został przygarnięty przez gildię. Ta dała mu najpierw schronienie, a później zajęcie. To okres po upadku Imperium, więc w galaktyce panuje pewien chaos i rosną nowe siły, które chcą przejąć wpływy po wcześniejszym porządku. Nasz główny bohater jest jednym z najlepszych w swoim fachu, a pierwszy odcinek pokazuje nam sposób, w jaki realizuje swoje misje – szybko i skutecznie.

Wraz z nim, już w pierwszym odcinku, odwiedzamy kilka nowych krain i przyglądamy się, jak w nowych realiach załatwia się interesy. Na całe szczęście serial nie będzie proceduralem i nie będzie ukazywał nam pojedynczych, niezależnych misji wykonywanych przez Mandaloriana. Oczywiście nie zabraknie wątków pobocznych, ale istniej główna oś fabuły, której wolałbym nie zdradzać, by psuć seansu tym, którzy serial dopiero zobaczą. Intryga wydaje mi się naprawdę interesująca, głównie ze względu na postacie, których dotyczy.

W przypadku serialu Star Wars mógłbym równie dobrze zacząć spisywać swoje wrażenia od aspektów wizualnych i dźwiękowych. Zwiastun mógł wprawić nas w zachwyt, a po pierwszym odcinku mogę śmiało napisać, że nie zostaliśmy oszukani. „The Mandalorian” to dopracowany świat, w którym twórcy umiejętnie używają efektów praktycznych oraz komputerowych. Miejscami trudno byłoby je odróżnić, podobnie jak nie wiedziałbym, czy mam do czynienia z produkcją telewizyjną (internetową) czy filmem kinowym z tego uniwersum.

Cieszę się, że Lucas Film nie spieszył się z realizacją serialu, którego produkcja pochłania ogromne pieniądze, bo te 5 czy 10 lat temu moglibyśmy otrzymać coś, co powstrzymałoby studio przed nakręceniem kolejnych seriali na następne lata. W tym przypadku projekty dojrzewały przez wiele miesięcy, a budżet zapewniony przez Disney sprawił, że w „The Mandalorian” można było pokazać dokładnie to, co twórcy zapisali na kartach scenariusza. Jak prawie zawsze w przypadku Gwiezdnych Wojen, w nowym serialu Disney+ rozbrzmiewa też świetna muzyka, która w kolejnych odcinkach może mieć jeszcze większe znaczenie.

Nie sądzę, by pierwszy aktorski serial Star Wars mógł mieć lepsze otwarcie

Porzucenie wątków walki dobra ze złem, ogromnych konfrontacji, bitew oraz pojedynków Jedi i używania mocy to najlepsza decyzja, jaką można było podjąć. To samo próbowano zrobić z filmowymi spin-offami, (rewelacyjny Łotr 1 i średni Han Solo), ale tempo powstawania tych produkcji i częstotliwość premier w kinach była zbyt wysoka. Tym razem otrzymujemy western w świecie Gwiezdnych Wojen, gdzie nie do końca wiadomo, kto po czyjej stronie stoi i czegoś można się po nich spodziewać – to największa zaleta „The Mandalorian”, bo wprowadzenie nowych, niejednoznacznych bohaterów daje ogromne możliwości i jest bardzo, bardzo potrzebnym powiewem świeżości.

Oglądanie świata galaktyki niedługo po upadku Imperium, gdzie szturmowcy, ganiający w zabrudzonych kombinezonach, mają zupełnie nowych zwierzchników daje jakiś nowy rodzaj frajdy. Odkrywania nieznanego okresu, poznawania zakątków i wydarzeń, które do tej pory były kompletnie przemilczane. I o to właśnie chodzi w Gwiezdnych Wojnach!

Czytaj więcej o Disney+