10

Recenzja Kindle 8 – najtańszy Kindle jeszcze nigdy nie był tak dobry. Brakuje mu tylko jednego

Portfolio czytników Kindle zostało w ostatnim czasie rozszerzone o dwa bardzo wyraziste, topowe modele - Voyage i Oasis. Amazon nie zapomina jednak o segmencie entry-level, gdzie liczy się przede wszystkim cena. Co do zaoferowania ma tutaj nowy Kindle 8?

Kindle 8. generacji nie jest produktem rewolucyjnym. Prawdę powiedziawszy różnice w porównaniu z poprzednią wersją są bardzo subtelne. Z tego też powodu chcę się przede wszystkim w swoim artykule skupić na tym, co nowego znalazło się w testowanym czytniku. Oficjalna premiera miała miejsce w czerwcu 2016 roku. Jest to zupełnie inna kategoria sprzętu niż Voyage czy Oasis – znajduje się na dokładnie przeciwległym krańcu oferty. Cena w niemieckim Amazonie to 79,99 euro, co w przeliczeniu daje ok 350 złotych. Nie płacimy przy tym za przesyłkę. Czy to najlepszy czytnik ebooków za takie pieniądze?

Wygląd i wykonanie

Konstrukcja czytników Kindle, nie licząc modelu Oasis, od dłuższego czasu nie przechodzi większych przeobrażeń. Kindle 8 pod tym względem nie zaskakuje. Czytnik jest smuklejszy, cieńszy i lżejszy od poprzednika. Do testów otrzymaliśmy model ciemny (ciemnoszary właściwie), ale w ofercie znajduje się również wersja biała. Wymiary 160 mm x 115 mm x 9,1 mm są przede wszystkim zasługą bardzo cienkiej ramki wokół ekranu. Natomiast waga 161 g daje mu miano drugiego najlżejszego Kindle’a w historii (zaraz po modelu Oasis). W oczy rzuca się tutaj przede wszystkim dość znaczące zaokrąglenie krawędzi oraz plecków obudowy.

Pod pozostałymi względami jest raczej klasycznie. Na dolnej krawędzi znajdziemy złącze MicroUSB oraz jedyny fizyczny przycisk służący do i usypiania, wybudzania i resetowania (po dłuższym przytrzymaniu) Kindle’a. Pod ekranem wkomponowano logo marki Kindle, a z tyłu umieszczono duży znaczek Amazona.



Ekran

Zastosowany w Kindle 8 wyświetlacz to panel E Ink Pearl o przekątnej 6 cali. Pracuje on w rozdzielczości 800 x 600 pikseli, co daje zagęszczenie na poziomie 167 PPI. Daje się to niestety odczuć podczas codziennego korzystania – szczególnie w sytuacji, gdy mieliśmy wcześniej do czynienia z ekranami o wyższej rozdzielczości. Oczywiście nie jest to nic, do czego nie dałoby się przyzwyczaić. Sam przecież kiedyś korzystałem ze starszych wersji czytnika z ekranami o dokładnie takiej rozdzielczości i nie wypalały mi one oczu. Fakt, że fonty są nieco rozmazane i mniej ostre w porównaniu z kilkukrotnie droższym modelem Oasis. Ale czy kogokolwiek to dziwi?

Ekran nie posiada podświetlenia, co właściwie stanowi jego największą wadę. Oczywiście trudno wymagać, aby w czytniku za 350 złotych znajdowały się rozwiązania z modeli znacznie droższych. Muszę jednak przyznać, że bardzo szybko przyzwyczaiłem się do tego mechanizmu i trudno mi dziś wyobrazić sobie bez niego czytanie. Przy czym nie mam tutaj jedynie na myśli wieczornych sesji z książką. Podświetlenie przydaje się bardzo często – chociażby w sytuacjach, gdy na część ekranu pada denerwujący cień.

Ekran jest osadzony poniżej poziomu otaczającej go ramki. Nie jest to kaprys projektantów. Na górze znajduje się bowiem czujnik podczerwieni, który odpowiada za rozpoznawanie dotyku. Taki mechanizm pozwala na korzystanie z Kindle’a również w rękawiczkach. Jest przy tym dostatecznie czuły i precyzyjny – w czytniku ebooków więcej potrzebować nie będziemy.

Oprogramowanie i cała reszta

Kindle 8 pracuje pod kontrolą tego samego oprogramowania, które znajdziemy w innych czytnikach z logo Amazona w najnowszej wersji oznaczonej numerkiem 5.8.2. Nie różni się ono praktycznie niczym od tego, które zastosowano nawet w najdroższych modelach Voyage czy Oasis. Tradycyjnie jest przy tym dość mocno zintegrowane z chmurą oraz usługami producenta – w tym platformą społecznościową Goodreads. Główny ekran dzieli się na sekcje z książkami przechowywanymi w pamięci czytnika a także tymi w chmurze. Mamy tutaj też dostęp do licznych rekomendacji, które oczywiście da się wyłączyć.

Po rozpoczęciu lektury mamy dostęp do licznych ustawień pozwalających na dostosowanie kroju pisma oraz rozmiaru liter. Nie zabrakło mechanizmu zakładek, funkcji notowania oraz zaznaczania wybranych fragmentów książki. Ponadto czytnik obsługuje spisy treści i pozwala wygodnie nawigować po całej książce bez opuszczania strony, na której aktualnie się znajdujemy. Dużym atutem jest też obsługa słowników (w tym w języku polskim, jeżeli wgramy je ręcznie) oraz integracja z Wikipedią. Długo można by pisać o zaletach oprogramowania w czytnikach Kindle – niejednokrotnie poruszaliśmy już ten temat na naszych łamach przy okazji testów innych czytników.

Co z wadami? Największą pewnie jak zwykle będzie brak wsparcia dla plików EPUB. To wymusza na nas konwertowanie książek w chmurze poprzez wysyłanie ich na serwery Amazona, skąd potem są pobierane do pamięci czytnika w obsługiwanym formacie. Czytnik radzi sobie z typami: AZW, MOBI, TXT, PDF, HTML, DOC, DOCX, JPEG, GIF, PNG, a także BMP. Parametry czytnika są bardzo zbliżone do poprzedniego modelu, choć zastosowano tutaj dwukrotnie więcej pamięci RAM – 512 MB. Oprócz tego do dyspozycji użytkownika oddano 4 GB pamięci wewnętrznej. Całość działa szybko i sprawnie – rzekłbym, że może nawet nieco szybciej niż w topowych modelach z ekranami o wyższej rozdzielczości (ale może to tylko placebo). Warto dodać, że Kindle 8 posiada również moduł Bluetooth. Służy on przede wszystkim do podłączania słuchawek bezprzewodowych, co pozwala na korzystanie z funkcji Voice View. Jest ona stworzona z myślą o osobach niewidomych (lub niedowidzących). Póki co nic nie wskazuje na to, aby Amazon wykorzystał ten moduł w jakikolwiek inny sposób.

Podsumowanie

Kindle 8 to podstawowy i najtańszy czytnik Amazonu – jak dotąd prawdopodobnie najlepszy za takie pieniądze. Jeżeli czytacie głównie w dzień i nie potrzebujecie podświetlenia, prawdopodobnie w zupełności Wam wystarczy – jest stabilny, funkcjonalny, a przy tym prosty w obsłudze i intuicyjny. Zresztą – fanów e-czytania nie trzeba chyba przekonywać do zalet Kindle’a. W 8. generacji to wszystko po prostu ubrano w lepszą formę – obudowa jest mniejsza, smuklejsza i lżejsza. Pozostałe zmiany to głównie kosmetyka, która nieznacznie podnosi komfort korzystania z czytnika w porównaniu z poprzednią generacją.

Czy jednak warto dopłacać za podświetlenie ekranu? Według mnie zdecydowanie tak. Wówczas czytnik sporo zyskuje i staje się bardziej wszechstronny. Podświetlony ekran jest niepodatny na padające cienie, a przy tym po prostu lepiej się sprawdza w nietypowych sytuacjach, gdzie przyjdzie nam czytać. Nie znaczy to oczywiście, że z podstawowego Kindle’a nie da się korzystać np. w komunikacji miejskiej. Po prostu wersje z podświetleniem czynią to o wiele bardziej komfortowym.