Tablety

Test Colorovo CityTab Supreme 10.1. Intel Bay Trail, Windows 8.1 i Office 2013 nie mogą być tańsze

27

Windows na tanich tabletach? Jeszcze jakiś rok temu to było nie do pomyślenia, a obecnie jesteśmy świadkami prawdziwej lawiny budżetowych konstrukcji, które mają na pokładzie nie tylko Windowsa 8.1, ale również Office’a 2013. A wszystko to napędza nie byle jaka jednostka, bo czterordzeniowy Intel At...

Windows na tanich tabletach? Jeszcze jakiś rok temu to było nie do pomyślenia, a obecnie jesteśmy świadkami prawdziwej lawiny budżetowych konstrukcji, które mają na pokładzie nie tylko Windowsa 8.1, ale również Office’a 2013. A wszystko to napędza nie byle jaka jednostka, bo czterordzeniowy Intel Atom. Zobaczmy, ile tak naprawdę jest wart CityTab Supreme 10.1.

Colorovo może wydawać się nieco egzotyczną marką z dalekiego wschodu. Nic z tych rzeczy. Jej właścicielem jest polska firma ABC Data. Produkcja takich sprzętów jak CityTab Supreme 10.1 odbywa się zatem na podobnej zasadzie, jak gadżetów z logo Goclever, Manty, Kruger&Matz czy Modecom. Zresztą wystarczy spojrzeć na ofertę konkurencji, żeby uzyskać potwierdzenie: Goclever Insignia 1010 Bussiness i Modecom FreeTAB 1020 IPS IC to identycznie wyglądające sprzęty. Jedyna różnica to logo na obudowie.

Czy to jednak oznacza, że mamy do czynienia z urządzeniem gorszym? Gadżetem drugiej kategorii, który należy omijać szerokim łukiem? W Chinach aktualnie produkują prawie wszyscy giganci branży IT z Apple na czele. Różnica polega przede wszystkim na dostarczaniu własnych projektów konstrukcji oraz stosowaniu różnych standardów jakości. Może zatem nie taki diabeł straszny?

Wygląd, wykonanie i ergonomia

W sztywnym, sprawiającym wrażenie solidnego pudełku poza samym tabletem znajdziemy również etui pełniące funkcję klawiatury, przejściówkę MicroUSB – USB, jednoczęściową (sic!) ładowarkę oraz instrukcję obsługi i papierową licencję na Windowsa 8.1 oraz Office’a 2013 Home & Student.

CityTab Supreme 10.1 prezentuje się zaskakująco nieźle. Tylny panel oraz krawędzie wykonano z jednego kawałka aluminium. Otoczony plastikową, błyszczącą listewką front to natomiast jednolita tafla szkła. Pierwsze wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Nieco gorzej sprzęt wypada po dłuższym kontakcie. Okazuje się bowiem, że tylny panel zauważalnie ugina się pod ciężarem dłoni. Natomiast próbując wygiąć boki konstrukcji do tyłu na krawędzi zobaczymy szparę w miejscu łączenia plastiku i aluminium. Nie jest to może jakoś szczególnie dokuczliwe, ale mimo wszystko czuć, że mamy do czynienia z konstrukcją budżetową. Niemniej, gdybym miał porównywać CityTab Supreme 10.1 z ASUS-tem T100, bez zastanowienia postawiłbym na ten pierwszy.

Osobiście sądzę też, że CityTab jest ładniejszy od Tajwańczyka, a to głównie za sprawą ostrzejszego, bardziej kanciastego kształtu. Odbija się to jednak negatywnie na jego wymiarach, które wynoszą 258 x 173 x 10,1 mm, i wadze przekraczającej 600 gramów.

Z przodu niespodzianek żadnych nie znajdziemy. Na czarnej ramce wokół 10,1-calowego wyświetlacza producent umieścił obiektyw kamerki 2 Mpix oraz logo Windows (nieklikalne). Z tyłu na szczęście jest ciekawiej. Znajdziemy tutaj kilka logotypów: Intela (w samiutkim centrum), Colorovo i Windowsa (prawy dolny róg) oraz tabliczkę znamionową z nazwą modelu (lewy dolny róg). Przy górnej krawędzi umieszczono niepozorny obiektyw aparatu 5 Mpix. Nieopodal da się również zauważyć dwa otwory, pod którymi ukryto głośniki multimedialne. Dziwi mnie, że umieszczono je tak blisko siebie, bo w rezultacie niweluje to całkowicie efekt stereo. Za to jakość dźwięku, jak na tablet tej klasy, wydaje się zadowalająca – nie zaobserwowałem harczenia ani zniekształcania tonów.

Producent umieścił wszystkie interfejsy na lewej krawędzi obudowy. Znajdziemy tutaj gniazdo ładowania (DC IN), porty Micro USB i Mini HDMI, a także gniazdo słuchawkowe 3,5 mm Minijack. Pomiędzy nimi znalazło się również miejsce na otwór mikrofonu, slot na karty Micro SD (niestety bez zaślepki) oraz przycisk zasilania (służący również do usypiania i wybudzania tabletu). Warto wspomnieć też jeszcze o dwustopniowym przycisku regulacji głośności, który jednak ulokowano już na górnej krawędzi - tuż przy prawym górnym rogu.

Na dolnej krawędzi znajdziemy pięciopinowe złącze stacji dokującej. Zastosowano tutaj dość nietypowe magnetyczne zawiasy, które jednak nie utrzymują tabletu w jednej pozycji. Dlatego z pomocą przychodzi etui, którego klapę możemy złożyć w taki sposób, żeby pełniła funkcję podstawki. Wygląda to bardzo fajnie, ale ma zasadniczą wadę – ekran może znajdować się tylko w jednej określonej pozycji.  O ile w większości zastosowań to wystarczy, to w niektórych przypadkach bywa udręką.

Sama klawiatura przypomina trochę analogiczne akcesorium dołączane do tabletów Microsoft Surface. Klawisze są małe, ale wygodne – mają niski skok i przyjemną, lekko gładką fakturę. Udało mi się napisać na nich tę recenzję, a więc mogę stwierdzić, że sprawdzają się w dłuższych tekstach. Nie jestem fanem gładzików, a więc nie będzie niespodzianką, jeżeli napiszę, że ten zastosowany w testowanym modelu zupełnie nie przypadł mi do gustu. Jest mały i pozbawiony fizycznych przycisków.

Wyświetlacz, bateria, łączność i kamery

Zastosowany w tablecie wyświetlacz ma przekątną 10,1 cala oraz rozdzielczość 1280 x 800 px (proporcje 16:10). Daje to mierne zagęszczenie 149 pikseli na cal. Wykonano go w technologii IPS, co daje zadowalające kąty widzenia. Samo odwzorowanie kolorów też jest nienajgorsze – barwy są nasycone i naturalne. Przyzwoicie wypadła również (jak na tę rozdzielczość) ostrość obrazu. Dobre wrażenie psuje jednak mierne podświetlenie, które praktycznie uniemożliwia korzystanie z tabletu w słoneczne dni (co z resztą chyba widać na fotografiach, prawda?).

Ekran obsługuje do 10 punktów dotyku i robi to bardzo przyzwoicie. Responsywność jest wysoka, a precyzja zadowalająca. Dotyczy to całej jego powierzchni.

Producent zastosował tutaj akumulator o pojemności 8000 mAh. Naładowanie go do pełna zajmuje 2,5 godziny. A rozładowanie? Przy jasności ustawionej na 50 proc. i aktywnym WiFi udało mi się wycisnąć 8 godzin surfowania po sieci i korzystania z aplikacji, co jest wynikiem zadowalającym. Oczywiście czas ten spada, jeśli podkręcimy podświetlenie ekranu (a prędzej czy później to zrobimy) lub zaczniemy korzystać z bardziej wymagających aplikacji, jak np. gry.

CityTab Supreme 10.1 dysponuje modułami WiFi 802.11 b/g/n i Bluetooth 4.0. Szkoda, że producent nie poszedł na całość i nie zastosował tutaj również odbiornika GPS. Nie miałem żadnych problemów ze stabilnością połączenia, a sprawdzałem sprzęt zarówno na lotnisku jak i w domu. Nie grymasił on również, gdy musiał przesyłać muzykę do głośnika i słuchawek Bluetooth (oczywiście nie jednocześnie).

Przednia kamerka w zupełności powinna wystarczyć do wideorozmów na Skype i w innych komunikatorach. Do niczego innego nie radzę jej wykorzystać. Z tyłu rewelacji też nie ma, ale jest za to autofocus, który całkiem nieźle radzi sobie z ustawianiem ostrości. Głównym problemem tego modułu jest balans bieli, który jest ustawiany niezbyt efektywnie. Zdjęcia robione testowanym CityTabem nadadzą się do wrzucenia w serwisach społecznościowych, ale do fotolabu raczej się z nimi nie wybierajcie.

System, aplikacje i wydajność

Colorovo CityTab Supreme 10.1 pracuje pod kontrolą systemu Windows 8.1. Cóż mogę napisać o nim więcej? Producenci (jeszcze) nie stosują tutaj nakładek graficznych, a opisywany sprzęt nie został wyposażony w żadne dodatkowe aplikacje. Mamy zatem do dyspozycji „czystego” Windowsa 8.1 z pakietem biurowym Office 2013 Home & Student. Dla wielu osób takie połączenie będzie milion razy bardziej wartościowe niż Android z nawet najbardziej rozbudowaną nakładką. Inni spojrzą na nie z grymasem twarzy, pytając o liczbę aplikacji w Windows Store. Artykułów na ten temat pojawiło się na AW już wiele, a więc nie będę rozpoczynał kolejnego.

Tablet wyposażono w 32 GB pamięci wewnętrznej. Systemowa partycja ma jednak rozmiar 28,2 GB. Windows i Office zajmują 10 GB, a więc finalnie mamy do dyspozycji 18,1 GB przestrzeni. Mało, prawda? Na szczęście pozostaje jeszcze slot na karty MicroSD, a ABC Data zapowiedziało również wprowadzenie na rynek model 64 GB. Możemy się go spodziewać już niebawem. Pamięć RAM nie będzie pewnie dla nikogo niespodzianką. Te 2 GB DDR3 to raczej niechlubny standard. Wystarczają one w większości zastosowań, ale przy 10 kartach w Chrome już widać niedobory. Na więcej jednak na razie nie mamy co liczyć – nawet w sprzętach z nieco wyższej półki, jak ASUS T100 czy Acer Aspire Switch 10.

Sercem tabletu jest układ Intel Atom Z3740D z czterema rdzeniami Silvermont o taktowaniu 1,33 – 1,83 GHz i grafiką Intel HD Graphics z zegarem 313 - 688 MHz. To rozwiązanie z rodziny Intel Bay Trail wyprodukowane w procesie technologicznym 22 nm, które znalazło zastosowanie m.in. w przytaczanym już kilkukrotnie wcześniej ASUS Transformer Booku T100 czy Acerze Aspire Switch 10.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Najpierw przystąpiłem do najprzyjemniejszej części testów, czyli gier. O ile Starcraft 2 raczej był tutaj pokazem slajdów, to już produkcje z Windows Store działały bardzo zadowalająco. A sprawdziłem ich kilka: Asphalt 8, Skulls of the Shogun, Cut the Rope, Rayman Fiesta Run, Angry Birds: Star Wars. Miejscami może pojawiały się nieznaczne spadki liczby klatek na sekundę, ale w ogólnym rozrachunku CityTab Supreme 10.1 dawał radę. Spokojnie uruchomimy na nim też większość gier Indie ze Steama, ale o produkcjach AAA czy chociażby takich tytułach jak Europa Universalis, Civilization V czy Football Manager (moje złote trio) zapomnijcie.

Dowody? W testach syntetycznych udało mi się otrzymać następujące wyniki:

  • Cinebench 11.5 OpenGL – 5,67 fps
  • Cinebench 11.5 CPU – 1,28 pkt
  • 3D Mark Ice Storm – 11544 pkt
  • 3D Mark Ice Storm Extreme - 6247 pkt
  • 3D Mark Ice Storm Unlimited -11321 pkt
  • PC Mark 7 – 2197 pkt
  • Google V8 Bench – 2814 pkt
  • Sunspider - 431,2 ms

Do tego należy dodać stosunkowo przeciętne wyniki wydajności wbudowanej pamięci wewnętrznej, co sprawdzałem za pomocą programów Crystal Disk mark oraz ATTO Disk Benchmark

Podsumowanie

Colorovo CityTab Supreme 10.1 to dokładnie takie urządzenie, jakim je widziałem tuż przed wyjęciem z pudełka – ekonomiczne. Nie jest to gadżet dla miłośników szalonej wydajności, którzy uwielbiają spędzać czas przy zaawansowanych graficznie grach. Nie jest to też sprzęt, który przetrwa intensywne użytkowanie obfitujące w upadki i uderzenia. Kto zatem będzie przede wszystkim zadowolony z testowanego tabletu?

Stawiałbym na osoby, które potrzebują lekkiego, mobilnego i wszechstronnego rozwiązania o możliwościach porównywalnych z desktopem. A po części to właśnie tutaj znajdziemy. CityTab Supreme 10.1 jest poręczny i mobilny, a dzięki dołączonemu etui łatwy w transporcie. Wbudowana bateria daje zadowalający czas pracy, zaś klawiatura sprawdza się zarówno podczas korzystania z komunikatora jak i pisania elaboratów w Wordzie. A propos Worda – Office i Windows 8.1 to jedne z największych atutów tego sprzętu. Ten pierwszy sprawdza się w większości zastosowań biurowych, a drugi daje nam dostęp do ogromnej liczby gier i programów. To wszystko otrzymujemy za niespełna 1 tys. złotych, a więc bardzo konkurencyjną kwotę w stosunku do innych 10,1-calowych tabletów z Intel Atom i klawiaturą.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu