0

Tesla X wydaje Ci się dziwna? Ten samochód mówi: „Potrzymaj mi piwo”

Sukces Tesli nie jest tylko i wyłącznie sukcesem samej technologii. Samochody zaprojektowane przez firmę Muska zaoferowały klientom niespotykany miks dość konserwatywnej linii nadwoziowej, z bardzo ekscentrycznymi i sprawiającymi wrażenie przyszłościowych dodatkami. Wysuwane klamki czy otwierane do góry tylne drzwi z Tesli Model X to jedne z najbardziej charakterystycznych przykładów. Nowe firmy, próbujące wejść na rynek po Tesli mają już gorzej, i jeśli chcą się wyróżnić, często szukają przesadnie ekstremalnych rozwiązań.

Ekstremalny samochód znikąd

Idealnym przykładem tego trendu jest chiński samochód HiPhi X, który wygląda tak, jakby ktoś każdy charakterystyczny element podejrzany w Tesli X chciał uczynić dziwniejszym. Jeśli po przeczytaniu tej linijki zapytaliście: „Hi… co?”, nie jesteście sami, zareagowałem dokładnie tak samo. Pomimo że uważnie śledzę rynek samochodów elektrycznych, nie natknąłem się wcześniej nawet na najmniejszą wzmiankę o tym samochodzie.  To tym bardziej zaskakujące, że według firmy która za niego odpowiada, nie jest to futurystyczny koncept. Samochód ma być w trakcie końcowych prac przygotowawczych, ze startem produkcji przewidzianym na końcówkę tego roku i dostawami dla klientów w 2021 r. Takie rzeczy tylko w Chinach…

Samochód przyszłości czy dziwaczny eksperyment

Wróćmy jednak do samej konstrukcji. Samochód może się podobać i z pewnością jest jedną z bardziej futurystycznych konstrukcji, jakie mogliśmy dotychczas obejrzeć. Najbardziej zaskakujące są jednak rozwiązania techniczne i koncepcyjne w zakresie drzwi. Ktoś chyba stwierdził, że to podnoszone drzwi modelu X Tesli były kluczem do sukcesu i postanowił przebić to rozwiązanie. W efekcie powstał SUV posiadający czwórkę drzwi i dwa dodatkowe otwierane do góry skrzydła.

Co więcej, tak jak w Tesli mieliśmy klamki wysuwane, tak tutaj nie posiadamy ich w ogóle. Wszystkie drzwi są otwierane przez siłowniki, a za inicjację tej czynności odpowiadać ma system rozpoznawania twarzy, specjalny klucz lub aplikacja w smartfonie. Całość wygląda może i spektakularnie, ale każe zastanowić się, nad potencjalną masą problemów, które może przynieść. Już sama szczelność składanych, z dwu niezależnych skrzydeł, drzwi tylnych stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli coś pójdzie nie tak, może się okazać, że samochód będzie głośny, a do środka może dostawać się wilgoć. Szczególnie może to dotknąć posiadaczy takiego samochodu zamieszkującego tereny, gdzie występują spore różnice temperatur, w których efekcie całość konstrukcji musi w „pracować”.

Podobnie wygląda kwestia całej elektroniki i silników odpowiadających za drzwi. Znając awaryjność dzisiejszych produktów tego typu, wolałbym mieć prostsze mechaniczne rozwiązanie. Drzwi zapewne będą musiały mieć jakąś formę awaryjnego otwierania z przyczyn bezpieczeństwa, ale patrząc na projekt karoserii, raczej nie będzie nadawała się do codziennego użycia.

Futuryzm do kwadratu

Nie mniej ciekawie jest wewnątrz samochodu. O ile wnętrza pełne ekranów LCD powoli przestają szokować, to trzeba przyznać, że tutaj całe wnętrze zostało konsekwentnie skrojone na styl „drugiej połowy XXI w.” :) Samochód ma być wyposażony w szereg przystosowujących się do naszych wymagań układów, pracujących przy zastosowaniu sieci neutronowych i uczenia maszynowego opartych o dane dostarczane przez około 500 różnego typu czujników. Danych ma być tak dużo, że ich wymiana ma być realizowana nie przy pomocy sieci CAN, tylko 1 GB Ethernetu.

Cały ten projekt przypomina mi nieco tak z założenia, jak i nawet wyglądu projekt Faraday Future, który ostatecznie zakończył się potężnym skandalem finansowym. Ciekawe czy faktycznie zostanie zrealizowany, czy podąży śladem poprzednika.

Z jednej strony stoi za nim poważna osobistość chińskiego biznesu. Założycielem Human Horizons, firmy matki dla HiPhi, jest Ding Lei, fizyk, były współtwórca i prezes jednej z największych firm samochodowych w Chinach SAIC. Jakby tego było mało, ten 63-letni CEO przez kilka lat był zastępcą gubernatora najbogatszej, biznesowej dzielnicy Szanghaju. Sami przyznacie, że pomysłodawca tego samochodu nie wygląda na typowego startupowca, chcącego tylko naciągnąć paru naiwnych inwestorów na niestworzony pomysł.

Z drugiej strony, HiPhi wygląda na projekt, w którym ktoś poszedł za daleko w kwestii pakowania nowoczesnych i skomplikowanych rozwiązań. Jego cena będzie zapewne horrendalna, a jednocześnie praktyczność i niezawodność najbardziej medialnego elementu, czyli drzwi, stoi pod znakiem zapytania. Nie mniej, zapowiedź dostaw na 2021 r. robi wrażenie. Bardzo jestem ciekaw, czy ten samochód rzeczywiście trafi na ulice, a jeśli tak, czy nie skończy się to całkiem ładną, ale jednak katastrofą.

Źródło: cleantechnica.com