W miniony weekend pojawiło się kilka ciekawych informacji na temat amerykańskiego producenta samochodów, który zdominował segment pojazdów elektrycznych klasy premium. Spółka coraz lepiej sobie radzi, a plany na przyszłość ma co najmniej ambitne. Niedawno pisałem o tym, że Tesla szykuje się na podbój europejskiego rynku, głównie za sprawą rozbudowy siatki stacji elektrycznych, a także większej […]

W miniony weekend pojawiło się kilka ciekawych informacji na temat amerykańskiego producenta samochodów, który zdominował segment pojazdów elektrycznych klasy premium. Spółka coraz lepiej sobie radzi, a plany na przyszłość ma co najmniej ambitne.

Niedawno pisałem o tym, że Tesla szykuje się na podbój europejskiego rynku, głównie za sprawą rozbudowy siatki stacji elektrycznych, a także większej ilości salonów sprzedaży. Działania te nie przeszkadzają spółce w dalszym rozwoju technologi, a także poszerzaniu swojej oferty. Według informacji, którą podało LA Times, wszystko wskazuje na to, że w roku 2015 do oferty Tesli trafi trzeci model, który jednocześnie będzie najtańszym elektrycznym samochodem oferowanym przez producenta. Na chwilę obecną do wyboru klienci mają jedynie dwa typy samochodów, limuzynę S i crossover model X. Ceny startowe obydwu modeli plasują się na poziomie 70 tys. dolarów.

bg_04_garage_prod-06-kc

Decyzja o wprowadzeniu najtańszego model, którego cena oscylowałaby w okolicach 40 tys. dolarów, mogłaby być kamieniem milowym w dziejach spółki, który pozwoliłby na uszczknięcie jeszcze większego kawałka motoryzacyjnego tortu. Taka decyzja na pewno wpłynęłaby pozytywnie na wyniki sprzedaży. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że warto w tej cenie produkować w pełni elektryczne pojazdy, których wyprodukowanie na pewno nie należy do najtańszych. Bardzo możliwe jednak, że dzięki takiemu posunięciu Tesla stałaby się największym producentem aut elektrycznych na świecie. Wszystko wskazuje, że przyszłość motoryzacji stoi pod znakiem rewolucji elektrycznej.

Drugą istotną rewolucją będzie wyprodukowanie autonomicznych samochodów. I właśnie tego dotyczy druga informacja, która napływa do nas zza oceanu odnośnie Tesli. Według portalu Cleantechnica w przeciągu trzech lat ma to się udać amerykańskiej firmie motoryzacyjnej. Przynajmniej tak twierdzi Elon Musk, charyzmatyczny prezes spółki. Jeżeli te słowa nie są rzucane na wiatr, pozwoliłoby to zdystansować w wyścigu najpoważniejszych rywali, jak Google, Mercedes, Nissany czy Volvo. Wszystko wskazuje na to, że technologia rozwijana jest wewnątrz spółki, bez pomocy firmy zewnętrznych. Musk, w charakterystyczny dla siebie sposób, rekrutacje inżynierów do projektu prowadzi na Twitterze, gdzie swego czasu umieścił wpis o poszukiwaniach specjalistów.

Amerykański koncern ma bardzo ambitne plany. Co prawda modele samochodów od Tesli do najtańszych nie należą, to ewentualna ekspansja może wpłynąć korzystnie na środowisko naturalne. Oczywiście zawsze pozostaje kwestia „zielonego” pozyskiwania energii. Jednak w tej materii również poczuliśmy duże postępy. Z roku na rok uzyskiwana energia elektryczna w mniejszym stopniu wpływa na zanieczyszczenie środowiska naturalnego. Wygląda zatem, że jesteśmy na dobrej drodze, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i dzięki postępowi technologii zadbać również o naszą planetę.

Źródła obrazu: Oficjalna strona produceta