29

Czy ktoś jeszcze używa telefonu do rozmów? Triumf komunikatorów

Telefony komórkowe powstały po to, aby każdy mógł mieć przy sobie niezawodnego łącznika z innymi ludźmi. Rozmowy na odległość stanowiły ogromny krok naprzód. Wiele jednak zmieniło pojawienie się smartfonów oraz rozpowszechnienie dostępu do internetu - nagle użytkownicy przeszli od starych technologii do nowych. Czy komunikatory ostatecznie zwyciężą?

Walka o darmowe minuty

Nawet jeszcze kilka lat temu nielimitowane rozmowy wcale nie były czymś łatwo dostępnym w atrakcyjnych cenach. Cofając się do wcześniejszej dekady, wchodzimy w epokę tańszych rozmów nocą oraz weekendami i niezwykle wysokich stawek za połączenie.  Nie wspomnę tu już o kosztach telefonowania za granicę… Tutaj jednak poważniejsza zmiana nastąpiła stosunkowo niedawno za sprawą szeregu zmian. RLAH pozwoliło w końcu bez skrępowania korzystać ze swojego telefonu na terenie Unii Europejskiej – poza jej rejonami oferta dalej jest mało zachęcająca do korzystania.

Teraz nawet w niższych abonamentach można liczyć na nielimitowane rozmowy. Nie ma co się oszukiwać, że klienci zdołają to wykorzystać – z mojego doświadczenia mogę dodać, ze to swoisty wabik. W końcu to brzmi genialnie, że z czegoś jesteśmy w stanie korzystać bez żadnych ograniczeń. Skuteczny haczyk marketingowy, nad którym nie będziemy dłużej rozmyślać. Skoro jest, to trzeba brać.

Internetowa rewolucja

W całej historii nie sposób pominąć pojawienia się smartfonów. Z czasem to właśnie one wyparły z rynku tradycyjne telefony, a dostęp do internetu z ich poziomu stał się czymś zupełnie normalnym. W obliczu takiej sytuacji klienci zaczęli interesować się bardziej pakietami danych. Szczerze mówiąc, warunki z internetem mobilnym w Polsce są naprawdę dobre i już za kilkanaście złotych możemy kupić kilka gigabajtów, podczas gdy za granicą niezbędna jest taka sama kwota, ale w euro, dolarach lub funtach.

Moda na mobile w połączeniu z popularyzacją różnego rodzaju komunikatorów internetowych musiała w końcu odcisnąć swoje znaczące piętno na wszystkich użytkownikach. W końcu kto w przeszłości nawet raz nie skorzystał z Gadu-Gadu? Urządzenia mobilne, dzięki łączności z siecią 2G, 3G lub 4G, umożliwiały prowadzenie konwersacji z kilkoma osobami, a taki sposób komunikowania zdaje się ostatecznie zwyciężać. Tradycyjne rozmowy stają się powoli passe.

Dodatki górą

W pierwszej kolejności wypada wspomnieć o wideokonferencjach. Jeżeli chcemy już z kimś podyskutować i skupić się na pogawędce, to obraz i audio to doskonałe rozwiązanie, lepiej zastępujące rozmowy twarzą w twarz niż zwykłe dzwonienie. Chyba że kontaktujemy się z kimś nieznajomym albo pracujemy w call center. W drugiej trzeba napisać o Messengerze i wszystkich jego alternatywach, takich jak np. Telegram czy Snapchat. Oprócz tradycyjnych wiadomości, da się wysyłać zdjęcia, GIF-y, szczególnie te zabawne cieszą się wzięciem, przesyłać pliki czy filmy. Nie da się nie zauważyć, że młodzi ludzie wolą taki sposób pozostawania ze sobą w kontakcie. Dlaczego? Przede wszystkim nie wymaga to od nas skupienia uwagi przez dłuższy czas, w zasadzie zastanowienie się nad odpowiedzią, napisanie jej i wybór emoji zajmuje kilka sekund, po czym możemy wrócić do okienka z kimś innym lub do właśnie wykonywanej czynności. W dłuższej perspektywie, znacznie bardziej zaburza to czas rytm pracy.

W perspektywie najbliższych dziesięciu lat, rozmowy telefoniczne będą coraz rzadsze. Spore grono osób już deklaruje, że z nich prawie zrezygnowało, korzysta z nich sporadycznie. Pozostaje tylko czekać aż twórcy aplikacji oraz operatorzy wejdą we współpracę i razem stworzą nowy system połączeń, przygotowany już lata 20. XXI wieku.