Ciekawostki

Technologiczni miliarderzy nieźle się obłowili w 2017 roku. Nie potrzebowali do tego bitcoina

MS
Maciej Sikorski
6

Dla kogo rok 2017 był udany? Z pewnością dla bogaczy, których fortuny opierają się na udziałach w firmach technologicznych. Przynajmniej był to dobry czas dla ich majątków - te rosły. I robiły to z przytupem, miliarderzy z innych sektorów gospodarki nie mogą się pochwalić tak dobrymi wynikami w ostatnich kwartałach. Ludzie z Doliny Krzemowej zdobyli sporo miejsc w gronie najbogatszych osób na naszej planecie i póki co nie zanosi się na to, by mieli komuś oddać te pozycje.

Miliarderzy z listy najbogatszych tworzonej przez Bloomberga mają powód do zadowolenia: w ciągu roku 500 najbardziej majętnych osób na naszym globie wzbogaciło się o ponad bilion dolarów. Oczywiście mowa tu o "naszym" bilionie, czyli tysiącu miliardów. Ten wzrost (znacznie wyższy niż rok wcześniej), sprawił, że wspomniana grupa na koniec tego roku dysponuje bogactwem przekraczającym 5 bln dolarów (5,3 bln wobec 4,4 bln w grudniu 2016). Autorzy podsumowania dotyczącego tego "wyścigu" zwracają uwagę m.in. na świetne wyniki bogaczy z działki tech. Napisałbym "z Doliny Krzemowej", ale nawet w USA część tych najbogatszych działa poza Kalifornią, a coraz bardziej dają o sobie znać także miliarderzy z innych państw - np. z Chin.

Blisko 60 bogaczy "technologicznych" powiększyło swoje majątki o ponad ćwierć biliona dolarów. Wzrost o 35% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Takiego skoku nie zanotowano w żadnym innym sektorze. Trzeba przy tym podkreślić, że tej wspinaczki nie nakręcał bitcoin (chociaż to na nim bracia Winklevoss dorobili się miliarda dolarów), który przez wielu kojarzony jest właśnie z działką IT - wystarczyły akcje firm technologicznych w portfelach miliarderów. Akcje, które drożeją od kilku lat i budują kosmiczne wręcz kapitalizacje. Apple wciąż uznawane jest za korporację, która może być warta bilion dolarów, ale za jej plecami znajdziemy Alphabet, Microsoft, Facebooka Google czy Amazon. Skoro już o wielkim sklepie mowa...

Szef Amazona, Jeff Bezos, utrzymuje się na szczycie najbogatszych ludzi świata z majątkiem wynoszącym około 100 mld dolarów. W ciągu roku jego bogactwo wzrosło o około 35 mld dolarów. To pozwoliło wyprzedzić Billa Gatesa, wieloletniego "króla" takich rankingów, który zyskał "jedynie" 9 mld dolarów. Zamykający pierwszą piątkę najbogatszych Mark Zuckerberg poprawił stan posiadania o ponad 23 mld dolarów. Wysoko w tym zestawieniu znajdują się także panowie Larry Page i Sergey Brin (Alphabet), Larry Ellison (Oracle), Steve Ballmer czy Paul Allen (obaj dorobili się za sprawą udziałów w Microsofcie).

Spoza USA w oczy rzuca się oczywiście majątek Jacka Ma (założył giganta e-commerce, firmę Alibaba) czy Pony Ma (Ma Huateng). Ten ostatni zbudował potęgę koncernu Tencent. W ciągu ostatniego roku zdołał podwoić swój majątek, który obecnie jest wyceniany na przeszło 40 mld dolarów. Jak widać, nie trzeba jechać do Doliny Krzemowej, by stworzyć wielki biznes. Co więcej: rodzi się pytanie, czy dzisiaj w tym regionie można zbudować interes, który przyniesie podobne fortuny? Jednorożców niby nie brakuje, przykład Snapa pokazuje, że wciąż da się zarobić miliardy. Czy mogą to jednak być dziesiątki miliardów, na których rękę trzymają wspomniani wcześniej panowie?

Na koniec podkreślę, że wspomniane dziesiątki miliardów mogą szybko... wyparować. Majątki pęcznieją, gdy akcje drożeją, ale wystarczy przypomnieć bańkę internetową czy sytuację z końca ubiegłej dekady, gdy ceny akcji drastycznie spadały. Powtórka takiego scenariusza oczywiście odchudzi pokaźną część portfeli...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: