7

Technologia ubieralna i baterie słoneczne z gazety

Czy technologia ubieralna musi być droga? Zdecydowanie nie. W Brazylii koncern Nivea zamiast tradycyjnej reklamy zdecydował się na dorzucenie do gazet bransoletki, która po sparowaniu ze smartfonem może chronić dzieci przed zbytnim oddalaniem się od rodziców. Wystarczy bowiem wyrwać bransoletkę  ze strony jednego z magazynów i założyć ją na ręku dziecka. Potem trzeba jeszcze ściągnąć […]

Czy technologia ubieralna musi być droga? Zdecydowanie nie. W Brazylii koncern Nivea zamiast tradycyjnej reklamy zdecydował się na dorzucenie do gazet bransoletki, która po sparowaniu ze smartfonem może chronić dzieci przed zbytnim oddalaniem się od rodziców.

Wystarczy bowiem wyrwać bransoletkę  ze strony jednego z magazynów i założyć ją na ręku dziecka. Potem trzeba jeszcze ściągnąć aplikację Nivea i sparować ją z nadajnikiem (zapewne BLE, choć nie ma 100 – procentowych informacji o używanej technologii). To wszystko wystarczy, aby na radarze móc obserwować, gdzie znajduje się pociecha.




Z aplikacją można sparować więcej niż jedną opaską i dla każdej indywidualnie ustawić bezpieczny dystans. Po jego przekroczeniu automatycznie włącza się alarm.

To nie pierwsza tak kreatywna reklama Nivea na brazylijskiej ziemi. Rok temu czytelnicy tamtejszych gazet mogli liczyć na nie lada niespodziankę. Jedna ze stron była bowiem panelem słonecznym. I to z w pełni funkcjonalnym portem USB, do którego można było podłączyć smartfona. Jak wiadomo w Brazylii słońca nie brakuje więc i ładowarka miała duże pole do popisu.

Wydaje mi się, że takie gratisy nie były jednak dołączane do każdego egzemplarza danego wydania, a kierowane raczej ku plażowym kioskom. Wszystko to zapewne ze względu na koszty, bo choć technologie tanieją, to produkcja takich urządzeń w milionach może nadszarpnąć nawet pokaźny budżet reklamowy.




Jedna skoro już teraz można panele słoneczne można dołączać do gazet, to wydaje mi się, że przyszłość, kiedy będą one zaszyte w naszych ubraniach, wcale nie jest daleka. Wtedy wystarczy, że podłączymy smartfona do koszulki i już nie będziemy musieli martwić się o baterię. O ile na niebie nie pojawią się chmury… Wtedy pozostaje jeszcze kwestia wydajności takiego urządzenia.

Identycznie w przypadku bransoletek, które maja zwrócić uwagę rodziców na chronienie dzieci przed wpływam promieniowania UV („stosujcie filtry słoneczne!”) – mogą one stanowić bardzo pouczającą odskocznię na rynku ubieralnych technologii. Widać przecież, że producenci inwestują coraz to większe środki w zaszywanie nowych funkcji np. w smart – zegarki, a może nie tędy droga.

Wydaje mi się, że skoro ludzie przechadzając się w celach turystycznych po mieście i tak mają wolne ręce, to i „zaobrączkowanie” w Geara czy innego Weara, nie przyniesie pożądanego efektu, bo nie ma wtedy żadnego problemu z wyjęciem smartfona z kieszeni. Co innego kiedy bransoletka spełnia tak podstawową funkcję i to spełnia ją dobrze, bez konieczności powtórnego ładowania po kilku godzinach.

Czasami mniej, znaczy lepiej.