To mnie drażni.

Tam nie kupisz sprośnego e-booka przed godziną 22 - ktoś oszalał?

JS
Jakub Szczęsny
8

Pisząc ten tekst jestem nieco poruszony sprawą. Nie chodzi już o sam zakaz - państwa mogą zasadniczo zakazać wszystkiego i to mnie raczej nie dziwi. Na pierwszy rzut oka widać, że ta regulacja jest tak idiotyczna, aż się wierzyć nie chce. Ale tu nie o to chodzi. Erotyczne e-booki podciągnięto pod pr...

Pisząc ten tekst jestem nieco poruszony sprawą. Nie chodzi już o sam zakaz - państwa mogą zasadniczo zakazać wszystkiego i to mnie raczej nie dziwi. Na pierwszy rzut oka widać, że ta regulacja jest tak idiotyczna, aż się wierzyć nie chce. Ale tu nie o to chodzi. Erotyczne e-booki podciągnięto pod prawo, które skonstruowano... ponad 10 lat temu. A już dekada w świecie nowych technologii to szmat czasu.

W Niemczech, za sprawą działania Jugendschutzbehörde (niemiecka instytucja chroniąca dzieci - w szerokim tego słowa znaczeniu) zakazano sprzedaży "niegrzecznych" elektronicznych książek przed godziną 22 na terenie całego kraju. Wszyscy sprzedawcy e-booków muszą się do nowego prawa dostosować - jeśli tego nie zrobią, czeka ich kara nawet do pół miliona euro. Zatem, erotycznego e-booka zakupimy tylko od godziny 22 do 6 rano.

Prawo to nie jest w Niemczech całkowicie nowe - jak wspomniałem, zostało one skonstruowane ponad 10 lat temu (2002) i dotyczy one różnych dziedzin życia publicznego. Nie pisano go wtedy z uwzględnieniem Internetu, szerokiego dostępu do płatnych treści, łatwych elektronicznych zakupów. Pod to prawo bez żadnych korekt postanowiono podciągnąć e-booki w Internecie. To może się sprawdzić w kinach, gdzie po tej godzinie można puszczać mniej grzeczne filmy, czy w telewizji. Ale w Internecie? Serio? To się przecież nie sprawdzi. Poza tym - to prawo nie działa obecnie w przypadku stron pornograficznych - te mimo wprowadzonego zakazu dalej działają w "zakazanych godzinach". Regulacja jest zatem dziurawa i zamiast pomagać w utrzymaniu zdrowych umysłów u dzieci - szkodzi właścicielom sklepów z e-bookami. No, chyba, że prawo w Niemczech pójdzie o kilka kroków dalej i przez 16 godzin na dobę, sprośne stronki ociekające seksem będą nas informować: "Niestety, ale wróć tutaj po 22-giej". Takie regulowanie Internetu jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne.

To pokazuje tylko, jak bardzo można "popłynąć" gdy starymi przepisami chce się obwarować ciągle zmieniający się Internet. To także wyzwanie dla prawodawców, którzy szybko muszą reagować na to, co dzieje się w nowych technologiach, bo za kilka lat całkiem niezły przepis może stać się najzwyczajniej w świecie... nieaktualny.

Grafika: 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

e-bookierotyka