101

Tak bardzo chciałbym stanąć w kolejce po nowego iPhone’a

Nadejszła wiekopomna chwila – Apple wprowadza do sprzedaży nowego iPhone’a. Nawet dwa iPhone’y, bo oprócz modelu 6s jest jeszcze 6s Plus. Ludzie na całym świecie ustawiają się w kolejkach przed sklepami amerykańskiej korporacji, by osiągnąć stan nirwany. Oczywiście dotyczy to państw, w których takie sklepy funkcjonują – nie każdy kraj zasłużył na taką „placówkę”. Prawdziwym […]

Nadejszła wiekopomna chwila – Apple wprowadza do sprzedaży nowego iPhone’a. Nawet dwa iPhone’y, bo oprócz modelu 6s jest jeszcze 6s Plus. Ludzie na całym świecie ustawiają się w kolejkach przed sklepami amerykańskiej korporacji, by osiągnąć stan nirwany. Oczywiście dotyczy to państw, w których takie sklepy funkcjonują – nie każdy kraj zasłużył na taką „placówkę”. Prawdziwym fanom niestraszne jednak podróże i kolejki, pokonają setki kilometrów, by trafić tam gdzie trzeba. Kiedyś sam chciałbym się znaleźć w takich okolicznościach przyrody…

Dałem ciała. Dopiero wczoraj zorientowałem się, że sprzedaż nowych smartfonów Apple rusza 25 września. Ten wątek jakoś zawieruszył się w odmętach umysłu, bo człowiek myślał o głupotach: czynsz, praca, zakupy do lodówki, obiad z rodziną. A tu takie rzeczy się dzieją! Na naszych oczach znowu pisana będzie historia. To znaczy na moich nie, bo gdy ludzie wybiegają ze sklepów z nowymi telefonami ja siedzę w bieliźnie przed komputerem i marnuję życie. Pozostaje obejrzeć filmy i zdjęcia z Australii, Azji, Niemiec, Anglii, USA… Mogę też sobie wyobrazić, jak wyglądałby taki wyjazd, pomarzyć o być może najciekawszej wycieczce życia. Tak zrobię, pomarzę.

Odznaka za postawienie namiotu

Kiedyś byłem zuchem. Ale krótko to trwało, ktoś stwierdził, że się nie nadaję. Na mundurku zbyt wielu odznak nie zabrałem. Pamiętam, że było coś z namiotami i tego nie zdobyłem. Nie zdążyłem. A namiot stawiać potrafię. W ekspresowym tempie i wedle nauk samego Sun Zi. Mógłbym się tym pochwalić przed Apple Store. Bo zakładam, że wybrałbym się przed sklep nie na ostatnią chwilę, ale 2-3 dni przed rozpoczęciem sprzedaży. By poczuć smak przygody. Pokazałbym obcokrajowcom, jak wbijać śledzie w chodnik. Wyobraziłem sobie nawet dialog z sąsiadem-biwakowiczem:

-Ej, Klaus (załóżmy, że rzecz dzieje się w niemieckim mieście – po co marnować paliwo i jechać dalej?)! Czujesz? Jakaś dziwna woń w obozie. Chyba kanalizacja szwankuje w mieście.
-Możliwe, że to ja – siedzę w namiocie od dwóch tygodni i nie ruszam się z niego w obawie przed dzikimi lokatorami. Jeszcze przyjdą obcy i zajmą moje miejsce w kolejce!

Klaus może mieć rację: z każdej strony nadciągają podejrzani ludzie – mogą wziąć obóz szturmem, trzeba mieć się na baczności. Chodzą słuchy o jakichś przybyszach z Kaukazu, którzy nie są prawdziwymi fanami marki i chcą tylko zarobić na nowych telefonach. Podłość ludzka nie zna granic. Ale można to wykorzystać – między namiotami są rozstawione grille, może któryś kaukaski handlarz nauczyłby fanów, jak przyrządzić szaszłyki z baraniny? Eh, kebab w cienkim cieście po nocach mi się śni… Zaraz obok iPhone’a 5s. Nie zapominajmy, jaki jest cel wycieczki. A może to już 6s?

Deweloperka czy recenzentka?

Ruszyłem w obozowisko, by poznać ludzi. Trafiam na Słowiankę imieniem Dana. Czeszka.

-Czekasz w kolejce, więc pewnie masz powód – jesteś deweloperką albo recenzentką i bardzo zależy ci na czasie, prawda?
-Niezupełnie. Urządzamy z chłopakiem akwaria.
-Hm, czyli jesteś hobbystycznie, bo do pracy nie potrzebujesz nowego telefonu.
-Ależ potrzebuję! Tam jest funkcja Live Photos – chcemy z chłopakiem pokazywać klientom nasze dotychczasowe instalacje. Ale takie wiesz… żywe, ruchome. Wyobrażasz sobie ten szał, jak włączę fotę akwarium, a tam się ryba poruszy? Ludzie z miejsca zamówią u nas akwarium!

Brzmi jak plan.

Są rzeczy ważne i ważniejsze

Trafiam na rodaka. Po krótkiej wymianie zdań okazuje się, że Władek przyjeżdża tu od lat. Fan jakich mało. Raz nawet widział Tima Cooka. Chciał mu zrobić zdjęcie, ale bateria iPhone’a padła, a na chodniku rzadko spotyka się gniazdka. Władek wziął urlop, spakował ciepłe skarpety, bo z natury jest chorowity i przejechał na niemiecką ziemię. W domu została kochająca żona. Właściwie to w szpitalu, bo rodziła akurat.

-Władek, a nie szkoda ci, że jesteś tutaj w trakcie porodu żony?
-To drugie dziecko. Widziałem narodziny pierwszego. Czym to może się różnić? A tutaj dzieje się historia!

Ma rację: tutaj dzieje się historia. Można też cofnąć się w jej odmętach do czasów sprzed upadku komunizmu. Jest sklep, są koczujący przed nim ludzie. Ze względu na młody wiek nie było mi dane zaznać kolejkowego życia, więc teraz mogę to poczuć. Co prawda nie ma kufajek i rogowych okularów… A nie, są! Zapomniałem o hipsterach. Nawet swetry w romby z wyciągniętą włóczką trafiły się w rządku fanów. Czyli mam swoją wyprawę w przeszłość. kiedyś ludzie stali po żywność, tym razem walka też toczy się o produkt pierwszej potrzeby, który nie będzie dostępny poza tą konkretną godziną…

Już miały się zaczynać następne wizje kolejkowego życia, ale w tym urojonym świecie tłum ruszył, gdy wybiła godzina zero. Okazałem się zbyt słabym zawodnikiem na te przepychanki i odpadłem w przedbiegach. Koniec marzeń, pozostał ból głowy.

I pomyśleć, że to wszystko dzieje się dzisiaj naprawdę gdzieś tam w świecie…