136

Szybkie, 40-watowe ładowanie bezprzewodowe zabija baterię Waszego smartfona. Uważajcie

Zauważyliście, że większość producentów zaczyna bardzo mocno gonić za jak najszybszym ładowaniem przewodowym i bezprzewodowym? Niestety nie pozostaje to obojętne dla baterii naszych smartfonów.

Uwielbiam szybkie ładowanie przewodowe i doceniam je za każdym razem kiedy testuję sprzęt z taką opcją. 65-Watowa ładowarka w połączeniu z Xiaomi Mi 10 potrzebuje 45 minut by naładować smartfona od 0 do 100% i to całkowicie zmienia nawyki, eliminując zostawianie urządzenia pod kablem na noc. To samo z szybkim ładowaniem bezprzewodowym. Sam posiadam najzwyklejszą tanią ładowarkę, która coś tam tego mojego smartfona doładowuje, ale nie na tyle bym faktycznie poczuł, że mogę zostawić go tam na jakiś czas, a potem spokojnie wyjść z domu. I tu też 30 Watów indukcyjnego dostarczania energii w Mi 10 było wręcz zachwycające. Niestety taka wygoda niesie też za sobą pewne konsekwencje.

Przeczytaj też: Recenzja Xiaomi Mi 10

Jak donosi serwis PhoneArena, 40 Watowe szybkie ładowanie bezprzewodowe w Oppo Ace2 nie jest obojętne dla baterii. Ogniwo ładowane przez jakiś czas w taki sposób będzie mieć 70% swojej bazowej pojemności podczas gdy przy tej samej ilości cyklów, ale z ładowaniem 15 Watów będzie to 90%. Różnica jest spora i na pewno zauważalna w codziennym użytkowaniu smartfona. I to nie są niczyje domysły tylko informacje potwierdzone przez Oppo.

Możliwe, że właśnie dlatego tacy producenci jak Google czy Apple nie gonią aż tak bardzo za superszybkim ładowaniem bezprzewodowym, co jak sami widzicie wydaje się być teraz domeną chińskich producentów.

A Wy korzystacie z szybkiego ładowania bezprzewodowego, czy raczej obawiacie się o kondycję baterii w Waszych smartfonach?

źródło