13

Ten projekt telefonu z Windows 10 nie osiągnie crowdfundingowego celu. Dlaczego?

Pisałem dla Was niedawno o dronie, który owszem – przebił swój cel na Kickstarterze, ale mimo tego nie osiągnął sukcesu na rynku. Ba, wyrżnął o ziemię, zostawił darczyńców z wielkimi nadziejami i nie mniejszym rozczarowaniem. Nie ma większych perspektyw na to, by odzyskali oni swoje pieniądze, producent zaś chowa głowę w piasek i w sumie, […]

Pisałem dla Was niedawno o dronie, który owszem – przebił swój cel na Kickstarterze, ale mimo tego nie osiągnął sukcesu na rynku. Ba, wyrżnął o ziemię, zostawił darczyńców z wielkimi nadziejami i nie mniejszym rozczarowaniem. Nie ma większych perspektyw na to, by odzyskali oni swoje pieniądze, producent zaś chowa głowę w piasek i w sumie, to większego wyjścia nie ma. Z tego powodu m. in. cieszę się, że ten projekt nie ma szans na osiągnięcie celu zamierzonego w zbiórce.

Mowa tutaj o telefonie komórkowym z Windows 10 na pokładzie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby producent nie pomyślał sobie (bynajmniej nie w przypływie geniuszu), że by zgarnąć odpowiednie zainteresowanie w mediach i na IndieGoGo, trzeba wyjechać z czymś kompletnie irracjonalnym. No, ale nie wszyscy muszą wiedzieć, że to się nie uda. Niektórzy się złapią.

syncphone

Przy całej mojej „sympatii” do Windows 10, również w wersji mobilnej, nie jestem w stanie zrozumieć pomysłu umieszczenia w tym urządzeniu pełnej wersji systemu operacyjnego Microsoftu… w telefonie. Jeśli brać jako argument „za” hipotetycznego Surface Phone’a, to mimo wszystko wiadomo przecież, że Microsoft tak dostosuje mobilną odsłonę własnej platformy, by uruchamiała ona również aplikacje Win32 (zapewne jako dodatek do Continuum). Jednak przede wszystkim w przypadku SyncPhone mamy do czynienia z telefonem. Bardzo dziwnym.

Doniesienia o SyncPhone zbiegają się z moimi testami Lumii 950 – po wczorajszym bliższym zapoznaniu się z ideą Continuum widać w niej dużo sensu i myśl Microsoftu może się sprawdzić. W rozmowie z Piotrem Góreckim, jednym z czołowych polskich ekspertów ds. Microsoftu doszliśmy do wniosku, że to nic innego, jak przysposobiona na potrzeby mobile idea Windows RT. Ten system sam w sobie był zwyczajnie słaby, jednak jako wartość dodana do telefonu komórkowego nabiera to zupełnie innego znaczenia. SyncPhone po podłączeniu do klawiatury, myszy i zewnętrznego wyświetlacza będzie o wiele wygodniejszy niż sprzęt Microsoftu, który zdoła uciągnąć Continuum. Ale telefonem będzie zwyczajnie miernym, jak nie po prostu słabym.

Bo pełny Windows 10 nie jest w ogóle przystosowany do pracy stricte na telefonie komórkowym. Nawet, gdyby producent zastosowałby jakąkolwiek nakładkę, to w dalszym ciągu będzie to tylko nakładka dla systemu operacyjnego. Ja natomiast od telefonu oczekuję raczej bezkompromisowości, o to obawiam się w przypadku tego projektu. I zapewne podobne obawy mają potencjalni inwestorzy, którzy wyrażają raczej słabe zainteresowanie projektem SyncPhone’a.

Gdyby tylko SyncPhone został oparty na platformie Windows 10 Mobile, to byłby naprawdę ciekawym, biznesowym smartfonem. Praca z urządzeniem o przekątnej ekranu równej 5,4 cala ma odbywać się za pomocą dedykowanego urządzeniu rysika. Za odpowiedni komfort korzystania ze sprzętu odpowiadać ma Intel Atom x7 i nawet do 8 GB pamięci RAM w najdroższej wersji (499 dolarów – zatem niekoniecznie drogo). Według mnie robienie z komputera smartfona w ramach takiej idei to tworzenie urządzenia „tylko dla sztuki”. Bo równie dobrze mogłaby być to konstrukcja podobna do InFocus Kangaroo, gdzie nikt nie kombinuje jak by tu połączyć smartfona i komputera osobistego.

Patrzę na to i po prostu cieszę się, że ten projekt nie wypali. Nie mógłby – zwłaszcza w takiej formie.