Gry

Świetna kostka dla fanów RPG, ale kupią ją tylko ci, o niskiej charyzmie

KK
Krzysztof Kurdyła
4

Pod względem podejścia do kostek, gracze klasycznych systemów RPG dzielą się na dwa gatunki. Jedni kupują najdroższe kostki, ręcznie rzeźbione, o cyfrach, których bez znajomości elfiego nie da się odczytać, a same momenty rzutów i liczenia są traktowane niczym rytuał. Są też gracze po 30-tce, którzy uważają to liczenie za stratę bezcennego czasu spotkania, na którym udało się zebrać ekipę po 15 wcześniej nieudanych próbach. Dla nich kostki zaprezentowane na Kickstarterze mogłyby być super rozwiązaniem. Jest tylko jeden problem...

Kośćmi w COVIDA

Komuś, kto nigdy nie grał w tego typu gry, problem może wydawać się trywialny, cóż to jest policzyć parę kostek. Tak to jednak nie działa, gracze w bardziej skomplikowanych systemach, jak np. w Earthdawnie w którego grywałem, mają często kilkanaście różnych kostek w ręku i jeśli dojdzie do jakiegoś heroicznej i jeszcze drużynowej bitwy, to właściwie przydałby się czasem arkusz kalkulacyjny. Jednak nawet samo zliczenie pól na kostkach zajmuje sporo czasu.

Kości Pixel nie powstały co prawda z powodu braku miłości graczy do prostej matematyki, tylko z chęci pokonania bossa o nazwie COVID-19, ale ten problem mogłyby rozwiązać. A jak mają walczyć z COVID-em? Granie przy stole zostało przez pandemię mocno ograniczone, zwiększył się za to znacznie ruch na serwisach pośredniczących w takich grach, takich jak Roll20 czy Foundry. Tam jednak gracze rzucają u siebie, co prowadzi albo do konieczności kombinowania z kamerkami, albo do nieporozumień.

Magia z RGB i BT

Kości Pixels mają w środku czujniki, elektronikę sterującą oraz Bluetooth i pozwalają na połączenie ich z wyżej wymienionymi stronami, w efekcie czego, rzuty będą automatycznie pojawiać się w naszym systemie. Co więcej, będę od razu skorygowane o ewentualne modyfikatory, jeśli nasza postać takowe posiada. Kostki mają kilka wersji kolorystycznych, oświetlenie RGB, które na szczęście można modyfikować lub wyłączyć, oraz bezprzewodowe ładowanie.

Jeśli kupimy pojedynczą kostkę,przyjdzie z mały etui pełniącym rolę ładowarki, przy kompletnym zestawie kostek, dostaniemy duże etui zbiorcze. Jak zapewniają twórcy, wszystkie kostki są doskonale wyważone, a baterie mają wytrzymać 20000 rzutów, o ile nie będziemy używać oświetlenia. Tu napotkamy pierwszy problem, gdy bateria padnie, kostka nadaje się tylko do wyrzucenia, całość elektroniki została w niej zatopiona na stałe.

Koszą jak krasnoludy

Drugim problem jest oczywiście kwestia ceny. O ile przy pojedynczej kostce nie wydaje się być tragicznie, nie na takie rzeczy człowiek wydawał 39 dolarów, to trzeba sobie zdać sprawę, że gracze RPG takich kostek muszą mieć co najmniej kilka. Zestaw zawierający każdą odmianę, to już 199 dolarów, a sporej liczbie graczy i tak to nie wystarczy.

 

Cóż, pomimo tego producenci mają już prawie 10 milionów złotych (w przeliczeniu), najwyraźniej obrona społeczna przed gadżetami, u sporej liczby graczy nie była tak wysoka, jak się spodziewałem. Ciekawe tylko, czy ten biznes utrzyma się w dłuższej perspektywie, pojedyncze akcje udają się tam dość często. Zresztą, był już kiedyś podobny projekt z Polski, nazywał się Dice+, pomimo udanej kampanii i początkowych sukcesów skończył w niesławie.

Źródło: [1]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: