8

Światło, które pozytywnie nastroi Twój mózg. Nie, nie zapisaliśmy się do sekty

Finlandia, kraj który większość Polaków kojarzy z zimnem, całkiem niezłą wódką, zimnem, telefonami Nokia no i z saunami. Mi przede wszystkim kojarzy się z firmą Rovio, oponami Nokian (rowerowymi) oraz ze startupem Supercell, ale to nie na tych rzeczach chciałem się skupić. Finlandia to piękny kraj z cudownymi mieszkańcami. Miałem okazję poznać w swoim życiu […]

Finlandia, kraj który większość Polaków kojarzy z zimnem, całkiem niezłą wódką, zimnem, telefonami Nokia no i z saunami. Mi przede wszystkim kojarzy się z firmą Rovio, oponami Nokian (rowerowymi) oraz ze startupem Supercell, ale to nie na tych rzeczach chciałem się skupić. Finlandia to piękny kraj z cudownymi mieszkańcami. Miałem okazję poznać w swoim życiu kilku naprawdę pozytywnie nastawionych do życia finów. Niestety kraj ten boryka się z dużym problemem jakim jest wysoki odsetek osób chorujących na depresję przez, którą wielu z nich sięga po różnego rodzaju używki. Finlandia plasuje się w czołówce krajów, w którym mieszkańcy często chorują na SAD (ang. Sesonal affective disorder) czyli depresję sezonową. Do walki z tym problemem w szranki stanął startup o dosyć ciekawej nazwie czyli Valkee. W sprzedaży już są urządzenia, które dzięki specjalnemu światłu stymulują mózgi użytkowników.

Tak, brzmi to trochę jak scenariusz filmu science-fiction, jednak to prawda. Valkee to urządzenie przypominające mały odtwarzacz MP3. Jednak wcale nie służący do słuchania ulubionej muzyki. Jego przeznaczeniem jest stymulacja mózgu użytkownika poprzez światło o odpowiedniej częstotliwości.

Całą historia tego startupu jest dosyć niezwykła. Jeden z współtwórców Valkee, Jusso Nissila zajmował się badaniem ptaków żyjących na terenie Finlandii. Dokładnie badał ich cykl dobowy czyli kiedy śpią, kiedy jedzą, o której wstają etc. Podczas tych badań odkrył, że w mózgu ptaków występuje światłoczułe białko, które pomaga ptakom w „wyczuwaniu” pory dnia i regulowania snu. Jednym słowem ptaki, dzięki światłu padającemu na mózg przez ich kanaliki uszne pomagało im wyczuć czy już trzeba wstawać czy może trzeba iść już spać. Po odkryciu tego ciekawego faktu Jusso zaczął się zastanawiać czy tego typu białka istnieją także na powierzchni ludzkiego mózgu.

W tym samym czasie jeden z przyjaciół Jusso, Antti Auino (ówczesny pracownik Nokii) walczył domowymi sposobami z depresją sezonową. Poprzez domowe sposoby, trzeba rozumieć rozwieszanie ogromnej ilości jasno świecących żarówek. Światło generalnie jest potrzebne człowiekowi do wytwarzania witaminy B12, potocznie nazywanej witaminą szczęścia. To właśnie dzięki promieniom słońca czujemy się latem rześcy, a po opalaniu czujemy się naładowani energią. Nikomu nie muszę tłumaczyć, że brak tej witaminy powoduje depresję. Zresztą wystarczy porównać jak funkcjonujemy latem a jak zimą.

Któregoś wieczoru, obaj Panowie spotkali się i doszli do wniosku, że nie trzeba oświetlać całego domu a wystarczy skierować światło do naszej głowy, a konkretnie do mózgu. Kilka tygodni po tym udało im się stworzyć pierwszy działający prototyp Valkee. Jak już nadmieniłem, urządzenie wygląda jak odtwarzacz MP3, mi osobiście przypomina jedne z pierwszych odtwarzaczy Creative. Do Valkee dołączona jest para światełek, które de facto wyglądają jak słuchawki i tak jak słuchawki wkłada się je do uszu. W sumie jest to sensowne, bo jak inaczej dotrzeć światłem do mózgu bez trepanacji czaszki? Przez nos?

Cała idea opiera się na dostarczeniu światła o odpowiedniej częstotliwości w 12 minutowych sesjach, kilkukrotnie w ciągu dnia. Okazuje się, że ludzki mózg tak jak i ptasi posiada pewne „światłoczułe” miejsca, które można stymulować światłem. Światło, które wytwarza Valkee stymuluje białko OPN3, które występuje w mózgu w miejscach odpowiedzialnych za produkcję serotoniny, dopaminy oraz melatoniny. Czyli najważniejszych dla „społecznego” funkcjonowania hormonów. Serotonina odpowiada m.in. za sen, potrzeby seksualne i apetyt, dopamina zaś nazywana jest hormonem szczęścia i to właśnie jej poziom ma wpływ na nasze samopoczucie.

Oczywiście, twórcy pomyśleli także o badaniach klinicznych przy tworzeniu swojego urządzenia. W sumie tworzenie produktu dla ludzi przy opieraniu się na badaniach przeprowadzonych na ptakach zakrawa trochę o znachorstwo lub inną czarną magię. Po przeprowadzeniu wstępnych badań klinicznych z wykorzystaniem Valkee okazało się, że u 92% badanych zaobserwowano całkowity brak objawów depresyjnych (wg. Skali Depresji Becka). Dodatkowo u 77% badanych zauważono także całkowity zanik objawów depresyjnych (wg. Skali Depresji Hamiltona).

Póki co badane były niewielkie grupy ludzi chorujących na depresję sezonową. Także badania są nie do końca miarodajne. Naukowcy nie chcą wydawać jasnego wyroku na temat działania światła serwowanego przez Valkee. Możliwe, że to nie światło pomaga, a po prostu jest to efekt placebo. W każdym bądź razie zespół tworzący Valkee jest otwarty na wszelakie propozycję współpracy, kolejnych badań i testów swojego urządzenia. Jako, że jeszcze nie do końca wiadomo jaki rzeczywisty wpływ ma światło na walkę z depresją, firma oferuje 14 dniowy okres zwrotu urządzenia bez podawania przyczyn. Tak czy inaczej popyt na Valkee jest duży, tylko w pierwszym roku działalności producenci sprzedali ok. 5000 sztuk. W drugim roku, który aktualnie trwa liczba ta osiągnęła już pułap 20 000 sztuk.

Samo urządzenie występuje w dwóch kolorach czarnym i srebrnym, niestety do najtańszych nie należy bo cena jednostkowa wynosi 185 euro plus dostawa. Myślę, że Ci którzy postanowią kupić to magiczne urządzenie poprawiające humor powinni nabyć także dodatkowy zestaw słuchawek. Bo raczej tego typu rzeczy dostarczających światło do naszego mózgu nie uświadczymy w Media Markt.

Początkowo Valkee miał być jedynie produktem walczącym z syndromem depresji sezonowej, jednak twórcy pragną go także kierować do ludzi z problemami ze snem. Ludzi, którzy często zmieniają strefy czasowe i dużo podróżują, a tym samym są narażeni na rozregulowanie zegara biologicznego.

Ocena tego pomysłu jest trudna, ciężko powiedzieć czy to rzeczywiście działa. Zasady funkcjonowania są teoretycznie znane i teoretycznie medycznie wytłumaczone. Pytanie tylko czy to cudowne działanie światła na nasz mózg poprawia nasz humor i leczy stany depresyjne czy może to rzeczywiście efekt placebo?  Możliwe, że cała otoczka wokół Valkee jest po prostu sztucznie nadmuchaną bańką marketingową. Kto wie? Jedynie  co pozostaje, to czekać na wiarygodne badania lekarskie.

Jeżeli, ktoś z Was posiada to urządzenie z chęcią zapoznam się z opinią. Jestem ciekaw czy rzeczywiście działa tak jak opowiadają twórcy. Sam chyba muszę odłożyć trochę grosza i zastanowić się czy nie nabyć Valkee.