Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Bezpieczeństwo

Świat technologii ma poważny problem. Absolutna prywatność, czy łaska służb?

JS
Jakub Szczęsny

Człowiek, bloger, maszyna do pisania. Społeczny as...

30

Tematy związane z bezpieczeństwem w Sieci, prywatnością, czy też dostępem służb do danych użytkowników Internetu rozbudzają wyobraźnię. Wokół tychże tworzy się opinie, pomysły na rozstrzygnięcie niedawno rozgorzałego sporu, a także teorie spiskowe - mniej lub bardziej głupie. Pewne jest jednak to, że stoimy na swego rodzaju rozdrożu. Mamy do wyboru: prywatność dzięki technologiom szyfrującym, albo łaskę służb. No, w sumie to nie mamy wyboru. Ale dylemat jest poważny.

Prywatność to również koszty i korzyści/h2>

Mój dobry kolega ostatnio wysnuł tezę na podstawie nieznanych mi źródeł (nie chciał się nimi pochwalić), że sprawa Apple ma drugie dno i prawda jest taka, że firma sama sprzedała dane FBI, a służby Cupertino kryją. Nie jestem przekonany co do tego faktu - źródło jest (mimo mojego ogromnego szacunku do dobrego kolegi) nijakie, a poza tym - dużo bezpieczniej byłoby cokolwiek ugrać na teatralnym uporze Apple. Wszak wiadomo było nam od samego początku, iż FBI jeżeli bardzo zechce złamać iPhone'a należącego do terrorysty, to i tak to zrobi. Z Apple lub bez Apple. Skończyło się tak, jak przewidywali eksperci - FBI ma dane, Apple może poszczycić się niezwykle dużym szumem w mediach, gdzie niektórzy stawiali firmę za wzór dbałości o prywatność użytkowników. Spokojnie, tam gdzie chodzi o biznes nie ma miejsca na uczucia "wyższe" i ryzyko zabawy z FBI odpowiednio wykalkulowano. Prywatność to pozór.

Dla FBI szyfrowanie to problem. Rozejrzyjmy się trochę po świecie - uświadomimy sobie zaraz, że żyjemy w nieco zwariowanych czasach, gdzie grupy przestępcze mają tak dużo możliwości, jeżeli chodzi o całkiem bezpieczne komunikowanie się, że byłoby dziwnie, gdyby z nich nie korzystały w ogóle. Chociaż, jak wskazywałem w tekście dot. raportu z zamachów w Paryżu - nikt na dobrą sprawę niczego nie szyfrował. A tę technologię demonizowano właściwie w ciemno.

Gdyby jednak uznać (na potrzeby "przykładu idealnego"), że szyfrowanie to bezpieczeństwo absolutne, to stoimy na poważnym rozdrożu. Każdy, kto z niego korzysta jest zadowolony - ma pewność, że jego dane nie wpadną w niepowołane ręce, nie musi obawiać się Wielkiego Brata, który może nas podglądać, czytać, podsłuchiwać niepostrzeżenie. Z drugiej strony jednak nie żyjemy w Edenie. Ludzie mają czasami głupie pomysły. W imię chciwości, czy "bóstwa" potrafią zrobić coś, co nie pasuje do tego, do czego jako społeczeństwo dążymy. Bezpieczeństwo w technologiach zatem to miecz obosieczny, który - oczywiście jest potrzebny nam jako zdrowym na umyśle użytkownikom. Jednak są również ci, którzy mają niekoniecznie dobre zamiary. Im szyfrowanie może pomóc w zrealizowaniu swojego szkodliwego dla ogółu celu.

(Nie)prywatność w wykonaniu służb

Załóżmy, że albo zakazuje się szyfrowania (co jest nie do osiągnięcia), albo do oprogramowania masowo wprowadza się backdoory. Oczywiście - możesz się cieszyć prywatnością do momentu, w którym nie jesteś uwikłany w sprawę, którą mogłyby się zainteresować organy ścigania. Wychodzi na to, że i wilk syty i owca cała. Niekoniecznie.

Pisałem dla Was wcześniej o Proton Mailu, brytyjskim rządzie i rewelacjach Theresy May, która opublikowała bardzo niepokojące dane na temat wpływu służb na firmy technologiczne. Nawet przy braku jednoznacznych dowodów brałbym za pewnik to, że co i rusz w siedzibach Google, Apple, czy Microsoftu pojawiają się smutni panowie i proszą o to, o tamto... korporacja - mimo swojej siły zawsze jest na przegranej pozycji. Służby znajdują się w nierozerwalnym związku z rządem. Rząd natomiast to państwo, nie ludzie. To machina, która stara się uprawomocnić obowiązujący system - wszelkimi metodami. W tych sferach cele uświęcają środki.

W Sieci można znaleźć ostatnią wypowiedź dyrektora FBI - Jamesa Corneya, który bardzo niejednoznacznie niestety wypowiedział się na temat bezpieczeństwa Sieci i trwającego cały czas sporu o prywatność w Sieci - jej konsekwencjach, szansach i zagrożeniach. Każdy oczywiście ciągnie temat w swoją stronę i ostatecznie można wywnioskować, że Corney zwyczajnie ostrzega przed szyfrowaniem "nie do złamania" - właśnie z powodów, które przytoczyłem powyżej. Rzeczywiście, nie każdy człowiek na ziemi ma dobre zamiary i trzeba się z tym liczyć. Im gorsza jest sytuacja w kwestii pokoju na świecie, tym bardziej służby będą dążyć do tego, by mieć dostęp do potencjalnie jak największych ilości informacji o swoich obywatelach - chociażby dla tak bardzo ważnej w kontekście ataków terrorystycznych prewencji. Jednak mieliśmy już przykłady nadużywania swojej mocy przez służby - a chyba nikt nie chciałby żyć w czasach, gdzie Orwell jest nie tylko świetnym pisarzem, ale i prorokiem. Chyba, że do takich czasów już dożyliśmy...?

Grafika: 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu