Felietony

Sumatra PDF - polski czytnik PDF i... eboków, od którego inni mogą się uczyć

JR
Jan Rybczyński
20

Niezmiernie denerwuje mnie wrzucanie przez producentów komputerów Adobe Readera jako domyślnego czytnika PDF. Przy okazji serii artykułów "Na czym pracują redaktorzy Antyweb" wspomniałem, że jako czytnika PDF używam Sumatra PDF. Ostatnia aktualizacja aplikacji jest dobrym powodem, aby szerzej opisać...

Niezmiernie denerwuje mnie wrzucanie przez producentów komputerów Adobe Readera jako domyślnego czytnika PDF. Przy okazji serii artykułów "Na czym pracują redaktorzy Antyweb" wspomniałem, że jako czytnika PDF używam Sumatra PDF. Ostatnia aktualizacja aplikacji jest dobrym powodem, aby szerzej opisać ten program autorstwa Krzysztofa Kowalczyka. Przede wszystkim program jest naprawdę bardzo lekki i minimalistyczny. Na tym jego zalety się nie kończą, obsługuje również kilka innych rodzajów, od niedawna również e-booki w formacie mobi.

Pierwszą zaletą programu jest jego wielkość i filozofia jaką przyjął autor. Plik instalacyjny zajmuje 4,2 MB i domyślnie podczas instalacji nie wpycha się nigdzie, gdzie go nie proszą. Jeśli chcemy aby Sumatra była domyślnym programem do otwierania PDF, zaznaczamy taką opcje ptaszkiem w czasie instalacji, jeśli zamiast pobierać PDF chcemy aby się otworzył w oknie przeglądarki, tak jak domyślnie robi to Chrome, zaznaczamy kolejną opcję. Na koniec możemy jeszcze zażyczyć sobie aby Sumatra umożliwiła wyświetlenie miniatur plików (okładek) w eksploratorze Windows. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać Sumatry w wersji portable, to znaczy bez instalacji w ogóle. Jednym słowem, program zachowuje się tak jak lubię najbardziej, nie pcha się do zasobnika systemowego na stałe, nie ładuje przy starcie systemu żadnych elementów, nie zastępuje innych rozwiązań, jeśli go oto umyślnie nie poprosić.

Druga zaleta to obsługiwane formaty. Jak sama nazwa wskazuje, program to przede wszystkim PDFy, ale również XPS, DjVu, CHM, Comic Book (CBZ and CBR). Najnowsza aktualizacja sprzed dwóch dni przyniosła również obsługę e-booków w formacie mobi. Jako posiadacz Kindle jestem z obsługi nowego formatu bardzo zadowolony. Nie chcę instalować osobnego programu, potrafiącego czytać moje e-booki, skoro i tak korzystam głownie z czytnika. Jednak czasem chcę podejrzeć książkę zanim zasiądę z Kindle w fotelu. Instalacja w tym celu Calibre to dla mnie po prostu przesada. Obsługa e-booków przez czytnik PDF wydaje się optymalna i sensowna. Teraz tylko czekać aż pojawi się jeszcze wsparcie dla ePub i niczego więcej mi nie trzeba od tego rodzaju programu.

Tak wygląda książka "Zmorojewo" Jakuba Żulczyka, którą jakiś czas temu można było pobrać za darmo z sieci. Domyślnie dostępna była tylko w ePub, jednak ja przekonwertowałem ją do mobi, chcąc wgrać ja na Kindle.

Oprócz tego Sumatra ma wszystko to, co każdy czytnik PDF mieć powinien. Minimalistyczny interfejs nie zabiera cennego miejsca na ekranie. Jest możliwość wyświetlenia dokumentu w trybie pełnoekranowym, tak, żeby absolutnie nic poza aktualną stroną nie było widoczne, co jest szczególnie praktyczne przy czytaniu dokumentów (ja w tym celu podłączam drugi monitor 19 cali, obrócony o 90 stopni, który dopowiada stronie w orientacji pionowej), oraz przy prezentacji slajdów. Dodatkowo możemy wybrać, czy strony maja przewijać się płynnie, w sposób ciągły, czy skokowo, jak w prezentacji PowerPoint. Układ stron może być klasyczny - jedna strona na ekranie, lub książkowy, dwie strony obok siebie.

Program automatycznie zapamiętuje wszystkie ustawienia widoku oraz stronę na której skończyliśmy czytać dla każdego dokumentu osobno, dzięki czemu po ponownym otwarciu od razu możemy wrócić do pracy tam gdzie skończyliśmy, nie tracąc czasu na zbędne czynności. Jeśli natomiast zamkniemy aplikację działającą w trybie pełnoekranowym (przysłaniającym menu start i pasek zadań), to również w takim trybie się otworzy. Na stronie głównej programu wyświetlają się okładki, lub pierwsze strony ostatnio otwartych dokumentów, coś na kształt speed dial z Opery.

Aplikację możemy obsługiwać za pomocą licznych skrótów klawiaturowych, jak i z linii komend . Jest również możliwość uruchomienia Sumatry w trybie "kiosk", w którym wszystkie potencjalnie szkodliwe funkcje są zablokowane, a użytkownik ma prawo jedynie przeglądać dokument.

Jak wspomniałem wcześniej, Sumatra jest czytnikiem PDF, nie edytorem. Nie ma funkcji adnotacji, podkreślania, edycji plików. Jeśli ktoś potrzebuje takich funkcji, musi skierować swoje kroki gdzie indziej. Mnie to całkowicie odpowiada, dzięki temu program jest taki lekki i szybki. Dużych, "wszystkomających" aplikacji do obsługi PDF jest na pęczki, za to naprawdę prostych jak na lekarstwo. Ciesze się, że to właśnie program polskiego autora zaskarbił sobie moja sympatię, jestem wiernym użytkownikiem Sumatry od kilku lat. Każdemu, kto potrzebuje tylko czytnika Sumatrę PDF gorąco polecam.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ebookmobi