3

Telewizyjna legenda wróciła. Uwielbiam ten klimat „Strefy mroku”, ale…

"Strefy mroku" nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, a przynajmniej nie w tej klasycznej wersji sprzed lat. Teraz serial powrócił w nowej odsłonie i nareszcie doczekał się premiery w Polsce.

Nowa „Strefa mroku” dostępna w Polsce. Widziałem pierwsze odcinki

„Strefa mroku”, czyli w oryginale „The Twilight Zone” to jeden z klasyków telewizji. Serial produkowany przez stację CBS zadebiutował w październiku 1959 roku i doczekał się pięciu sezonów. Widzów i krytyków zachwyciły nietypowe historie oraz sposób ich opowiadania. Odcinki były zgrabnym połączeniem różnych gatunków: produkcji sci-fi, dramatu, thrillera i horroru, choć nie brakowało (czarnego) humoru. Charakterystycznym elementem serialu jest narrator, który wprowadza nas w każdą historię, przedstawia głównego bohatera i podpowiada, jaki morał płynie z każdego odcinka. „Strefa mroku” wróciła do telewizji w 1985 roku na trzy sezony, następnie w 2002 na jeden sezon liczący aż 43 odcinki, zaś zeszłoroczna seria to już trzecie wznowienie tej świetnej marki. Tym razem zamiast emisji na kanale CBS zdecydowano się wybrać cyfrową dystrybucję w usłudze CBS All Access. Za sprawą CANAL+ serial trafił niedawno do Polski i można go oglądać na CANAL+ Seriale oraz w nc+go TV.

Polecamy: Oscarowe filmy w Internecie przed premierą. To najlepszy przykład na to, jak zacofane jest Hollywood

Mam za sobą cztery pierwsze odcinki nowej wersji serialu i trzeba to powiedzieć sobie wprost: nie dorasta ona do pięt pierwotnej odsłonie „Strefy mroku”. Historie nie są zbyt oryginalne, nie wzbudzają aż takich emocji i wcale nie dają do myślenia, jak udawało się to pierwszym seriom. W zestawieniu z klasykiem z lat 50. ubiegłego stulecia rzeczywiście serial wypada dosyć blado, ale z drugiej strony wcale mi to nie przeszkadzało w szybkim nadrobieniu już dostępnych w Polsce odcinków i niecierpliwym wyczekiwaniu na emisję następnych.

Oczywiście thrillerów, horrorów i dramatów z elementami sci-fi dziś nie brakuje, ale swego rodzaju lekkość nowej „Strefy mroku” powoduje, że oglądanie każdego z epizodów jest pewną przyjemnością. Serial nawiązuje do wielu aktualnych problemów, z którymi musi radzić sobie społeczeństwo, choć nie jest to wcale motywem przewodnim „Strefy mroku”, bo udaje się też skoncentrować na jednostkach i ich wyzwaniach. Komik, który nie jest w stanie odnieść sukcesu, zanim obiektem jego żartów nie stają się osoby z jego otoczenia lub dziennikarz śledczy, który analizuje własną sprawę nie są pomysłami na fabułę, która porwie widzów i pozostawi ich z opadniętymi szczękami po ostatniej scenie, ale nie napiszę, że odcinki są nudne. Nie nakręcono ich w nowatorski sposób, ale z zachowaniem utartych schematów, które mimo wszystko działają. W efekcie seans jest przyjemny i mija całkiem szybko.

Nie wszyscy, ale niektórzy będą oglądać „Strefę mroku” z przyjemnością

 

Sporą w tym zasługę mają aktorzy, którzy pojawiają się w nowych odcinkach. W obsadzie każdego odcinka pojawia się co najmniej dwójka, a zazwyczaj kilkoro znanych i cenionych aktorów. Nie są to role, w których mają szansę wykazać się swoimi umiejętnościami w największym stopniu, ale w kilku przypadkach biorą na swoje barki ciężar całego odcinka i to ich występ decyduje o tym, że mamy ochotę obejrzeć epizod do końca.

Czytaj też: To będzie przepiękne widowisko. Dla takich dokumentów warto mieć świetny telewizor

Jeśli lubicie zakręcone historie ocierające się o kategorie sci-fi, thrillera i horroru z odrobiną klimatu produkcji o wydarzeniach paranormalnych, to możecie dopisać „Strefę mroku” do swojej listy „do obejrzenia”.