Militaria

Starshield, SpaceX idzie za ciosem i robi wojskowego Starlinka+

Krzysztof Kurdyła
11

Satelitarna sieć Muska udowodniła na Ukrainie swoją przydatność i odporność, co wywołało duże zainteresowanie tą usługą ze strony amerykańskiej armii. Ta przyznała jej już nawet kilka testowych kontraktów. SpaceX chce wykorzystać moment i tworzy usługę stricte militarną.

Starshield

Czym jest Starshield? To uszyta na militarną miarę kompleksowa usługa, łączącą możliwości Starlinka z obrazowaniem satelitarnym oraz usługami projektowania, wynoszenia i umiejscawiania satelitów na żądanych orbitach. SpaceX chce wykorzystać synergię wszystkich elementów swojej działalności i spiąć je w jedną spójną usługę skierowaną do Departamentu Obrony i innych amerykańskich agencji rządowych.

Jeśli wczytać się w skromnie podawane informacje, wygląda na to, że Starshield będzie usługą typu „end-to-end”, oferującą zakres usług większy od budowanaj przez rządową Space Development Agency konstelacji satelitów NDSA. Warto tu dodać, że w pracach z SDA SpaceX również uczestniczy, tworząc wraz z firmą Leidos satelity do wykrywania i śledzenia wrogich pocisków.

Starshield oferuje nie tylko samą konstelację, ale też całe jej zaplecze i pełną obsługę. Jednocześnie jest projektowany tak, aby być w pełni interoperacyjnym ze wspomnianą konstelacją SDA. To oznacza, że jej satelity będą musiały dysponować kompatybilnym systemem komunikacji laserowej, będącym podstawą łączności dla tamtej sieci.

Podstawowe składowe

Kluczem do sukcesu SpaceX ma być to samo, co wywróciło do góry nogami stary rynek kosmiczny - cena, szybkość i elastyczność. Departament Obrony potrzebuje satelity obserwacyjnego rejestrującego obrazy w paśmie optycznym czy termalnym? SpaceX bierze odpowiedni moduł, błyskawicznie integruje z satelitą komunikacyjnym Starshield, planuje start własnej rakiety i dowozi na konkretną orbitę. Same satelity Starshield, bazując na doświadczeniach zdobytych nad Ukrainą, mają mieć znacznie lepsze zabezpieczenia przed zagrożeniami typu WRE.

Firma Muska prawdopodobnie od razu przygotuje różnego typu moduły, tak aby były dostępne „z półki” i w razie potrzeb Space Force mogło błyskawicznie wysłać odpowiednio skonfigurowanego satelitę w kosmos. Departament Obrony już od dłuższego czasu zastanawia się, jak tego typu system „na żądanie” stworzyć (mowa nawet o 24 h od decyzji) i SpaceX z pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Koresponduje z tym również zapowiedź budowy specjalnych autobusów satelitarnych, pozwalających szybko rozwozić satelity na różne orbity.

Wyraźny podział?

Oferta SpaceX na dziś skierowana jest wyłącznie do rządu Stanów Zjednoczonych, ale ciekawe, czy w okrojonej formie nie pojawi się też jako opcja dla innych państw. Wydaje się to mieć sporo sensu, kompleksowość usługi SpaceX, który dysponuje najtańszymi na rynku systemami wynoszenia, może spowodować, że taki model będzie bardzo atrakcyjny, wręcz bezkonkurencyjny cenowo.

Tak wyraźny podział miałby też dla SpaceX inną zaletę. Jeśli Starlink powróci do roli sieci stricte cywilnej, będzie mniej narażony na ewentualne militarne ataki. To oznacza, że nie trzeba będzie komplikować i podrażać budowy cywilnych satelitów, tak aby spełniały jednocześnie coraz wyższe wojskowe wymagania z zakresu bezpieczeństwa. To dla firmy oznaczałoby niższe koszty na wielu poziomach.

Problem Elona?

Ostatnim, nie mniej ciekawym aspektem tego projektu jest pytanie, na ile Departament Obrony będzie chciał oddać władzę nad danymi w ręce, będącego przez Twittera coraz bardziej na cenzurowanym, Elona Muska. Owszem, armia otwiera się na korzystanie z usług prywatnych firm, ale pytanie, czy Starshield nie zbliża się do granicy tego, co jest akceptowalne dla wojska, a osoba Elona dodatkowo sprawy nie pogarsza, pozostaje otwarte.

Z drugiej strony, patrząc na problemy z wewnętrznymi projektami Departamentu Obrony i brakiem widoków na ich przyśpieszenie, pytanie może brzmieć: mieć, czy nie mieć takich zdolności odpowiednio szybko. US Army może też próbować zaproponować SpaceX inną formę tej usługi. Na dziś pozostaje nam czekać na więcej szczegółów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu