1

Bardzo fajnie że Google banuje reklamy takich produktów, ale czy to nie za mało?

scared female teenager with computer laptop suffering cyberbullying and harassment being online abused
Już wkrótce Google zmieni zasady dotyczące reklamowania oprogramowania stalkerware. Fajna (i ważna) zmiana, ale nie bardzo wierzę w to, że przyniesie jakieś realne skutki... niestety.

Stalking – termin pochodzący z języka angielskiego, który oznacza „podchody” lub „skradanie się”. Pod koniec lat 80. XX wieku stalking zyskał dodatkowe negatywne znaczenie na skutek nowego zjawiska społecznego, jakim było obsesyjne podążanie fanów za gwiazdami filmowymi Hollywood. Obecnie stalking jest definiowany jako „złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się czy prześladowanie zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu”. Stalking jest często powiązany z czynami karalnymi, tj. obrazą i zniewagą, zniszczeniem mienia, przemocą domową. Przykładowe zachowania definiowane jako stalking to śledzenie ofiary, osaczanie jej (np. poprzez ciągłe wizyty, telefony, smsy, pocztę elektroniczną, podarunki) i ciągłe, powtarzające się nagabywanie. Działania te są szczególnie niebezpieczne, gdy mogą przybrać formę przemocy fizycznej, zagrażającej życiu ofiary. Ofiarami stalkingu w dużej mierze są kobiety, a najczęściej stalkerami zostają mężczyźni, którzy się rozstali ze swoją partnerką.

— tak o stalkingu pisze polska Wikipedia. Tak, prawdopodobnie większość z Was doskonale wie z czym to się je i jakie może stwarzać zagrożenie dla czyjegoś zdrowia, a nawet życia. I jak… łatwe stało się to w obliczu technologii. Nie trzeba już nikogo śledzić niczym detektywi w opowieściach kryminalnych, wystarczy odpowiednia aplikacja… i gotowe! Takich produktów na rynku nie brakuje. I umówmy się: potrafią być niebezpieczne. Kojarzone są przede wszystkim z zazdrosnymi „byłymi” oraz obecnymi partnerami, którzy chcą wiedzieć wszystko o życiu drugiej osoby. Aplikacje te pozwalają „podglądać” całą zawartość telefonu — włącznie ze wszystkimi rozmowami i wymienianymi tam wiadomościami. No i cóż — jeżeli liczycie na to, że takie aplikacje znikną z mobilnych sklepów — to nic z tych rzeczy. Ale Google zrobiło krok w bardzo dobrym kierunku i… zabroniło ich reklamowania.

Koniec z reklamami „stalkerware”. Google nie wyraża zgody na promocję takich materiałów

Kilka dni temu Google zaktualizowało swoje zasady reklamowe, które na dobre wejdą w życie już 11 sierpnia. Wówczas to Google Adsy doczekają się większego doprecyzowania ograniczeń związanych z programów szpiegowskich i technologii monitoringu. W aktualizacji czytamy, że wśród zakazanych produktów i usług znajdą się:

Programy szpiegowskie i technologie służące do inwigilowania partnera lub partnerki, m.in. programy szpiegowskie i złośliwe oprogramowanie służące do monitorowania SMS-ów, połączeń telefonicznych lub historii przeglądania; urządzenia śledzące GPS przeznaczone do szpiegowania lub śledzenia osób bez ich zgody; promowanie sprzętu do monitoringu (aparatów, rejestratorów dźwięku, kamer samochodowych, ukrytych kamer do monitoringu domu) jako urządzeń do szpiegowania.

Co ciekawe — zasady te nie będą dotyczyć prywatnych usług detektywistycznych ani produktów i usług związanych z lokalizowaniem i monitorowaniem działań niepełnoletnich dzieci przez ich rodziców. Także jak widać — od wyjątków są reguły, które pewnie będą chętnie wykorzystywane, ale mimo wszystko miło widzieć, że po latach Google postanowiło choć trochę to uporządkować. Chociaż wiadomo — to że nie będą zarabiać na reklamowaniu takich produktów wcale nie oznacza, że te znikną z rynku, ani że dostęp do nich będzie jakoś specjalnie utrudniony…