37

Popularność handlu na FB ani trochę mnie nie dziwi. Allegro przestało dla mnie mieć sens

Sprzedaż pojedynczych przedmiotów przy czyszczeniu szafy? Najpierw social media, później grupy, a na szarym końcu Allegro. Po prostu przestało się to kalkulować.

Na Allegro robię zakupy od dawna — w ostatnich latach co prawda staram się coraz mniej, ale biorąc pod uwagę rozmach serwisu — trudno mi z niego zrezygnować w ogóle. Już dawno przestał być dla mnie platformą aukcyjną, a stał się… jednym wielkim sklepem online, gdzie mogę nabyć towary od różnych sprzedawców — coś w rodzaju naszego małego Amazona. I jako że zalega mi w mieszkaniu sporo gadżetów którym stopniowo szukam nowego domu (wiecie, w ramach zasady: chcieć mniej), co jakiś czas kolejna porcja rozmaitości ląduje na Allegro. Ale za każdym razem przeglądając oferty i rozliczając się z serwisem rozumiem, dlaczego wszelkiej maści grupy handlowe na Facebooku i innych forach internetowych trzymają się tak dobrze. Po prostu mają znacznie więcej sensu dla okazyjnych sprzedawców.

Nowe-używane gry wideo niech posłużą za przykład

Nowe gry konsolowe do tanich nie należą — powiedzmy że kwota którą trzeba za nie zapłacić to 200 złotych (czasem 190, czasem 210 — bywa różnie). Jako że wiele z tych gier po tygodniu ma trafić na półkę i co najwyżej doczeka się okazjonalnego ścierania kurzu, ich właściciele decydują się je sprzedać. Zapłacili 200, to odzyskanie po kilku dniach 150 złotych z inwestycji wydaje się fair. Ale kiedy dodamy do tego 10% prowizji od sprzedaży na Allegro, na starcie powinni liczyć 165 zł. Dodajmy do tego koszt wysyłki (a cennik Poczty Polskiej puchnie w oczach, już bardziej opłaca się wziąć paczkomat) i koperty — nagle robi się około 180 zł. Dużo, skoro za 200 zł można w dużych sieciach handlowych czy od allegrowych sklepów kupić nówkę — i mówię tu już o tych z wliczoną wysyłką.

To zabawa która nie opłaca się ani sprzedawcom, ani kupującym. Więc grupy handlowe, social media i fora internetowe pękają w szwach od ogłoszeń, gdzie sprzedaży można dokonać bez pośrednika. Często działają lokalnie, więc odchodzą też opłaty związane z wysyłką (ale dla zachowania równowagi — dochodzą opłaty czasowe, bo trzeba dojechać, spotkać się i odebrać przedmiot). Coś za coś.

Allegro trwa i rośnie w siłę, ale to już nie jest serwis jaki znam sprzed lat

Jeżeli macie sklepy i traktujecie Allegro jako platformę która jest dla nich wsparciem — istnieje spora szansa, że podchodzicie do tematu inaczej — chociaż licząc się z tamtejszymi realiami pewnie ceny poszczególnych produktów muszą się różnić od tych które macie na własnych platformach. Subiektywnie jednak — jako osoba która kiedyś czyszczenie półek zaczynała od Allegro, teraz Allegro jest ostatnim miejscem gdzie wrzucam ofertę. Atutem Allegro z mojej perspektywy jest już tylko potencjalnie ogromne grono kupców — nic więcej.