Ciekawe strony

Sprawdź kto za tym stoi. Mon.ki znajdzie w serwisach społecznościowych każdego autora w sieci

TP
Tomasz Popielarczyk
2

Pamiętacie Rapportive? To dodatek do Gmaila, który pozwala śledzić społecznościową aktywność osoby, z którą właśnie mailujemy. A co gdybyśmy podobne rozwiązanie zastosowali do stron internetowych? Wchodzimy na stronę z tekstem i sprawdzamy profil autora, kto z nim ostatnio dyskutował, a także czy je...

Pamiętacie Rapportive? To dodatek do Gmaila, który pozwala śledzić społecznościową aktywność osoby, z którą właśnie mailujemy. A co gdybyśmy podobne rozwiązanie zastosowali do stron internetowych? Wchodzimy na stronę z tekstem i sprawdzamy profil autora, kto z nim ostatnio dyskutował, a także czy jest w jakikolwiek sposób z nami powiązany. Brzmi ciekawie?

Projekt nosi nazwę Mon.ki i jest póki co dostępny jedynie w formie rozszerzenia dla Google Chrome, ale niewątpliwie wkrótce trafi też na inne przeglądarki. Projekt pozwala na obserwowanie społecznościowej aktywności na temat autora danego tekstu. Wyświetlane są zatem wpisy, które się do niego odnoszą oraz linkują, a także profile osób, które z nim są powiązane. W ten sposób otrzymujemy pełen obraz osoby, która przekazuje nam wiedzę i informacje.

Niestety tu się zaczyna pierwszy problem, bo aplikacja działa póki co jedynie w oparciu o posty na Twitterze, więc ten ów obraz będzie bardzo niekompletny (przynajmniej u nas, gdzie Twitter nadal pełni rolę marginalną). Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł jest bardzo interesujący. Na szczęście w planach jest dodanie kolejnych serwisów społecznościowych (już w ciągu najbliższych dwóch tygodni) oraz obsługa kolejnych przeglądarek (włącznie z urządzeniami mobilnymi).

 

Jak Mon.ki działa w praktyce? Instalujemy rozszerzenie, co skutkuje pojawieniem się wymownej ikonki małpy na pasku narzędziowym. Każdorazowe jego kliknięcie wysuwa z prawej strony panel, na którym automatycznie wczytywane są tweety dotyczące osób związanych z witryną czy też opublikowanym na niej artykułem. Mało tego, wyświetlony stream jest aktualizowany w czasie rzeczywistym. Pozwala to zatem na obserwowanie rosnącego szumu tuż po opublikowaniu jakiegoś gorącego newsa.

Co jest w tym wszystkim najbardziej niezwykłe? Otóż Mon.ki otrzymał ogromny kredyt zaufania od inwestorów w postaci 400 tys. dolarów wsparcia finansowego na start. Inwestorzy, którzy zdecydowali się go wesprzeć pochodzą z różnych zakątków świata (Francja, Hiszpania, USA, Ameryka Łacińska). Ewidentnie widać zatem, że proste rozszerzenie dla Chrome to zaledwie namiastka i część większego, bardziej zaawansowanego projektu. Udostępnienie wczesnej wersji ma zatem najwidoczniej na celu zbadanie rynku, sprawdzenie preferencji pierwszych użytkowników i zebranie danych na temat sposobu korzystania z aplikacji. Twórcy chcą też dopieścić swój silnik, który musi być na tyle inteligentny, by poprawnie kojarzyć profile na Twitterze z osobą tworzącą dany artykuł lub witrynę.

Jak podaje TechCrunch, Mon.ki w przyszłości ma się rozrosnąć do czegoś w rodzaju społecznościowej wyszukiwarki ludzi. Przy czym nie będzie to nudne zarządzanie kontaktami, co obecnie oferują wszystkie organizery. Mon.ki ma działać na szybkiej zasadzie jednego kliknięcia. Wchodzimy na stronę z artykułem, klikamy i otrzymujemy zestaw informacji na temat jego autora - konto na Facebooku, Twitterze, Google+, LinkedIn, ostatnie wpisy oraz grono osób, które jest z nim powiązane. Możemy w ten sposób szybko zwiększyć liczbę interesujących postaci, które obserwujemy lub po prostu się skontaktować z blogerem/redaktorem.

Sami twórcy nazywają swój projekt społecznościowym kompasem, który pozwala użytkownikowi sieci w szybki sposób sprawdzić swoje położenie (od kogo otrzymujemy informację) oraz wskazać drogę (z kim warto się skontaktować, by dowiedzieć się więcej lub po prostu podyskutować). Przy czym nie działa to na zasadzie systemu rekomendacji, a raczej zapewnia dostęp do ciekawych ludzi. Tyle teorii. Czy w praktyce wyjdzie podobnie? Trudno spekulować i wieszczyć Mon.ki wielki sukces lub spektakularną porażkę. Na razie dostaliśmy proste rozszerzenie, które ma ogromny potencjał. Osobiście czekam z niecierpliwością na zapowiedziane nowości.

Na chwilę obecną Mon.ki jest dostępny jako zamknięta beta. Pierwsze aktywacje kont rozpoczną się za kilka dni. Jeżeli zatem projekt zainteresował Was, warto już teraz utworzyć konto i wyczekiwać aktywacji.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu