8

SpaceX Starship pokonał pierwsze 150 m na drodze na Marsa

To są naprawdę fantastyczne dni dla wszystkich osób kibicujących SpaceX. Najpierw mogliśmy śledzić udane lądowanie Crew Dragona, kończące jego pierwszą załogową misję, a teraz udany „podskok” zaliczył piąty prototyp statku Starship. 150 m może wydawać się śmieszną wysokością, ale to bardzo ważny krok w kierunku bardziej zaawansowanych testów tego typu. Oznacza też, że prawdopodobnie SpaceX rozwiązało już wszystkie wcześniejsze problemy ze zbiornikami, które doprowadziły do zniszczenia większości prototypów.

Latająca puszka

Starship SN5 może nie wygląda spektakularnie, ale jest pełnoskalowym prototypem, przynajmniej w sekcji zbiornika paliwa. SpaceX nie zamontowało w nim jeszcze nosa, na szczycie znajdował się tylko balast dociążający całą konstrukcję. Całość wygląda dość zabawnie, przypominając raczej puszkę z aerozolem niż rakietę mająca dowieźć ludzkość na Marsa. Prototyp SN5 został wyposażony w pojedynczy silnik Raptor SN27, ale zapewne już niedługo zobaczymy kolejne z większą ich ilością. Gotowy statek ma dysponować sześcioma silnikami tego typu.

Warto tu dodać, że Raptor jest zupełnie inną konstrukcją niż aktualny koń roboczy SpaceX, czyli Merlin 1-D. Ten drugi to konstrukcja pracująca na ciekłym tlenie i nafcie RP-1, podczas gdy Raptor pracuje na ciekłym tlenie i metanie. Dzięki innemu paliwu i nowatorskiej konstrukcji powinien osiągać około dwukrotnie lepszy stosunek ciągu do masy niż jego starszy brat.

Złe miłego początki

Próby rozpoczęły się od problemów i opóźnienia startu. Zawór rozruchowy turbopompy silnika Raptor nie otworzył się i systemy SpaceX automatycznie przerwały procedurę startową. Na szczęście technicy firmy szybko ogarnęli problem i druga próba odbyła się bez przeszkód.

Statek majestatycznie wzniósł się na zaplanowaną wysokość, po czym bez problemów wykonał manewr lądowania na 6 automatycznie wysuwanych „nogach”. SpaceX udostępniło film obejmujący nie tylko ujęcia z zewnątrz, ale i z wewnątrz rakiety, dzięki czemu mogliśmy dokładnie przyjrzeć się procedurze lądowania.

Z twittera Muska dowiedzieliśmy się także kolejnych szczegółów dotyczących rozwoju nóg rakiety. Kolejna wersja testowa (v 1.1) ma mieć o 60% dłuższe nogi, a v 2.0 (docelowa?) będzie szersza i wyższa, wyposażona w system autopoziomowania i powinna umożliwić lądowanie na nieprzygotowanych specjalnie powierzchniach.

Co dalej?

SpaceX posiada jeszcze bliźniaczy model testowy SN6. Całkiem możliwe, że oba te modele zostaną użyte do serii kolejnych krótkich lotów, które zapowiedział na twitterze Elon Musk. Ich celem ma być dopracowanie procedury startowej.

W budowie jest z kolei bardziej zaawansowany SN8, który ma być już wyposażony w nos, dodatkowe elementy aerodynamiczne oraz trzy silniki Raptor. To zwiastuje, że dzięki niemu w niedalekiej przyszłości możemy być świadkiem lotu Starshipa na znacznie wyższe wysokości.

Jeśli ciekawi Was brak SN7 w tym gronie, śpieszę wyjaśnić, że takim symbolem oznaczono testowy zbiornik na paliwo, wykonany z innego niż dotychczas materiału (stal nierdzewna 304L zamiast 301L). Pierwsze testy ma już za sobą i jak ujawniono, wypadły bardzo interesująco.

Zbiornik w trakcie testów co prawda się rozszczelnił, ale co najważniejsze obyło się bez jego rozerwania lub implozji. Specjalistom ze SpaceX udało się go już naprawić i w najbliższym czasie czekają go kolejne testy tego typu  po czym poddali go kolejnemu testowi, tym razem napełniając go do oporu w efekcie czego został zniszczony (co autor jakimś cudem przegapił). Sposób, w jaki przebiegła jego awaria, może oznaczać że zbiorniki wykonane z jego użyciem będą bardziej odporne na uszkodzenia, a jednocześnie bardziej bezpieczne, gdy te już wystąpią.

Byle do przodu

Po zakończonym teście Musk lakonicznie skomentował, że „Mars is looking real”. Miejmy nadzieję, że teraz program SpaceX jeszcze bardziej przyśpieszy, bo do przetestowania zostało jeszcze wiele trudnych elementów. Na razie SpaceX zajmuje się Starshipem, ale trzeba pamiętać, że oprócz niego trzeba jeszcze przygotować pierwszy człon, czyli wyposażonego w 31 Raptorów ogromnego SuperHeavy. W lipcu ruszyła budowa potężnej hali w której te rakiety mają być kompletowane a pierwsze prototypy tej rakiety są przewidywane na październik / listopad. Sporo atrakcji ciągle przed nami.

Źródła: [1], [2], [3], [4]