5

SpaceX odpaliło pełnowymiarowy silnik Raptor, pierwsze loty statku Starship coraz bliżej

Elon Musk jak zwykle nie marnuje czasu, ledwie w piątek pokazał zdjęcia gotowego silnika Raptor, który był transportowany do Teksasu, aby przejść pierwsze testy, a wczoraj uraczył nas już filmikami z pierwszego odpalenia. Były to zaledwie kilkusekundowe testy, ale i tak robią ogromne wrażenie.

SpaceX Raptor gotowy na testy Starhoppera

Do tej pory SpaceX testowało tylko koncepcyjny model Raptora w mniejszej skali. Wczorajsze testy były pierwszym odpaleniem pełnowymiarowego silnika, który trafi zarówno do statku Starship (w liczbie 7) jak i do pierwszego stopnia rakiety BFR, która teraz znana jest pod nazwą SuperHeavy (w liczbie 31!). Raptor pod każdym względem przewyższa silniki Merlin 1D zasilające obecnie rakiety Falcon 9. Według obecnych szacunków jest on w stanie wytworzyć niemal 2 MN ciągu, czterokrotnie więcej niż Merlin 1D. Elon Musk szacuje, że po dopracowaniu konstrukcji, ciąg w warunkach ziemskich osiągnie 2,5 MN, a wersja zoptymalizowana do pracy w próżni może przekroczyć 3,8 MN. Takie parametry mają zapewnić możliwość lotu między innymi na Marsa.

Testowany obecnie silnik to prawdopodobnie jeden z trzech, które będą zamontowane w testowej rakiecie Starship hopper, która ostatnio uległa zniszczeniu. Testy na poligonie SpaceX w Teksasie dopiero się rozpoczęły, dlatego czas odpalenia jest liczony zaledwie w sekundach. Docelowo czas pracy będzie liczony w minutach przy wynoszeniu ładunku na orbitę okołoziemską i dalej w przestrzeń kosmiczną. Trzeba jednak przyznać, że nawet taki krótki film robi wrażenie (lepiej ściszcie nieco swoje głośniki/słuchawki).

Raptor różni się od Merlina wszystkim

Raptor to konstrukcja całkowicie różna od obecnie stosowanego silnika Merlin 1D. Po pierwsze zasilany jest ciekłym metanem, a nie kerozyną (naftą lotniczą). W obu przypadkach konieczny jest jeszcze utleniacz – ciekły tlen. Po drugie jego konstrukcja jest o wiele bardziej skomplikowana, ale też efektywniejsza i lepsza jeśli chodzi o ponowne wykorzystanie. Podobne pomysły na silnik rakietowy powstawały w czasach zimnej wojny, ale nigdy nie weszły do użycia. Jeśli jesteście ciekawi na czym polegają te różnice, to polecam świetny film autorstwa Scotta Manleya.

Pewne jest też, że z czasem zostanie jeszcze bardziej dopracowany, obecna wersja silnika Merlin jest niemal dwukrotnie mocniejsza niż pierwsza działająca jednostka. Wszystko wygląda bardzo obiecująco i miejmy nadzieje, że nie będziemy musieli za długo czekać na pierwsze loty „Starhoppera„.