20

Sony Xperia 1 II – świetny, ale trochę frustrujący flagowiec

Kiedy kilka tygodni temu zakończyłem testy Xperii L4, budżetowego smartfona od Sony, dostałem informację, że w najbliższym czasie otrzymam do testów model z drugiego krańca oferty tej firmy, czyli Xperię 1 II. Ucieszyłem się niezmiernie, że te telefony trafiły do mnie w tej kolejności, budżetowiec został oceniony bez kontekstu, a flagowiec musiał na jego tle udowodnić swoją klasę i wykazać, że ponad pięciokrotnie (!) wyższa cena ma swoje uzasadnienie. Czy mu się to udało? Zapraszam do recenzji najbardziej oryginalnego flagowca 2020 r.

Sony Xperia jeden dwa?

Zacznijmy od dziwnej nazwy smartfona. Sony na telekonferencji zorganizowanej z okazji premiery tego telefonu wyjaśniło, jak należy ją odczytywać i okazało się, że jest to „Sony Xperia 1 mark II”. Nie wydaje mi się, żeby nazwa, którą trzeba objaśniać recenzentom, była dobra z marketingowego punktu widzenia. Z drugiej strony inni producenci elektroniki mają w tej kwestii jeszcze głupsze pomysły.

 

Sony Xperia 1 II – indywidualista

To, co pierwsze rzuca się w oczy, to oczywiście charakterystyczne dla Sony smukłe proporcje obudowy, wynikające z zastosowania ekranu o proporcjach 21:9. Będąc raptem o 3 mm szerszy od Samsunga Galaxy S20, jest od niego aż o 15 mm wyższy. Telefon na szczęście jest znacznie lepiej wyważony niż Xperia L4, co da się odczuć podczas próby pisania jedną ręką. W budżetowej Xperii cały czas miało się wrażenie, jakby telefon miał się przeważyć na plecy i wypaść z ręki, tu nie ma tego problemu.

Kolejną różnicą jest sam kształt ekranu i jego umiejscowienie w obudowie. W przeciwieństwie do większości dzisiejszych telefonów, a szczególnie flagowców, ekran Xperii posiada w rogach bardzo niewielkie zaokrąglenia i nie szpecą go żadne łezki ani dziury na przednią kamerę. Zarówno nad jak i pod ekranem mamy niewielkie pasy, w których (u góry) ukryto kamerę, sensory i diodę powiadomień. Bez problemu znalazło się też miejsce na symetryczne głośniki stereo. W mojej ocenie to najlepsze z możliwych rozwiązań.

Podobnie jest z kształtem obudowy, moda na zaokrąglone boki zapoczątkowane przez iPhone’a 6 okropnie mnie irytuje, chwyt takiego telefonu nie jest zbyt pewny, a wygląd jak dla mnie przypomina odbiorniki z lat 60-tych (szczególnie tam, gdzie mamy mocno zaokrąglone ekrany). Tutaj mamy płaskie boki, delikatnie tylko wygłodzone na samych krawędziach.

Wydawać by się więc mogło, że telefon będzie doskonale leżał w dłoni i tak jest, ale… niestety Sony popsuło ten efekt, tworząc obudowę pokrytą prawie na całej powierzchni szkłem Gorilla Glass 6. Ten telefon jest po prostu niewiarygodnie śliski. Po pierwszych dwu dniach obchodzenia się z nim jak z jajkiem zadzwoniłem do Sony, czy nie mogliby przesłać dedykowanego case’a, ale okazało się, że takowymi nie dysponują. Po trzech tygodniach mogę jasno stwierdzić, że jeśli nie chcesz w każdym momencie, gdy potrzebujesz go użyć, drżeć o jego bezpieczeństwo, nie obędzie się bez obwoluty. Szczerze, wolałby wnętrzności tego telefonu w solidnej plastikowej obudowie budżetowego L4.

Tył smartfona zdominowany został przez mocno wystającą wyspę z 3 obiektywami opatrzonymi dumnym napisem „Zeiss T*”. O samych aparatach opowiem niżej, natomiast nie da się ukryć, że przez to „wybrzuszenie” aparat na stole się po prostu mocno kiwa. Problem nie będzie jednak bardzo dotkliwy, ponieważ jak już napisałem wyżej, nikt psychicznie nie wytrzyma z tą Xperią bez case’a ochronnego, a ten powinien „wyrównać” tę niedogodność.

Telefon jest wodoodporny i spełnia normę IP65/68. Oczywiście należy pamiętać, że jak u większości producentów ta wodoodporność niczego nie gwarantuje. Jeśli telefon się uszkodzi od wilgoci, może się okazać , że spełnianie tej normy w kontekście gwarancji jest jak kodeks w „Piratach z Karaibów”, bardziej delikatną wytyczną niż zbiorem twardych zasad.

Sony Xperia 1 II – szybki jak diabli

Jak część z Was może pamięta, testowana wcześniej Xperia L4 pracowała, nazwijmy to delikatnie, dość dostojnie z „przysłowiową” brytyjską flegmą. Tutaj jest dokładnie odwrotnie, telefon działa błyskawicznie, programy otwierają się szybko, gry chodzą bez zająknięcia, interfejs nie złapał nigdy najmniejszej przycinki. W porównaniu z L4 nawet ciężkie tytuły jak „Call of Duty” czy „Fifa” ładują się błyskawicznie. W budżetowcu spokojnie można było przy nich zrobić sobie herbatę.

Nie ma się czemu dziwić, sercem smartfona jest Snapdragon 865, dzięki któremu w Geekbench flagowiec w teści single-core uzyskał 893 pkt czyli więcej niż Xperia L4 w teście multi-core. W tym ostatnim Xperia 1 II uzyskała 3278 pkt. W teście GPU, którego budżetowiec w ogóle nie zdołał ukończyć, flagowiec uzyskał odpowiednie 3121 pkt dla testu OpenCL oraz 2807 pkt dla Vulcan. I te wyniki po prostu widać po szybkości działania Xperii.

Także WiFi (802.11 ax / WiFi 6) działa świetnie i udało mu się wykorzystać całą dostępną przepustowość mojego łącza (400/40 Mbps). Na pokładzie mamy oczywiście 5G, chociaż na razie dla większości (w tym dla mnie) będzie kompletnie bezużyteczne. Warto dodać, że Xperię wyposażono w 8 GB RAM bardzo szybkiej pamięci LPDDR5 oraz 256 GB pamięci wewnętrznej typu UFS 3.0.

Sony Xperia 1 II – czytnik z piekła rodem

Niestety, tak jak jestem fanem czytników linii papilarnych na boku urządzenia, tak ten z Xperii 1 II jest chyba największym minusem tego telefonu. Bardzo często nie rozpoznawał zarejestrowanych odcisków, co gorsza z czasem, nawet te działające lepiej też zaczynały sprawiać problemy. Trochę pomagało ponowne dodanie palca do bazy, ale po pewnym czasie problemy wracały. Mam wrażenie, że pole czytnika, w stosunku do tego z Xperii L4 jest o kilkanaście / kilkadziesiąt procent mniejsze i być może tu należałoby szukać przyczyny problemów. Drugą możliwość wystąpienia błędów w oprogramowaniu smartfona, co byłoby korzystniejsze dla wszystkich, firma mogłaby szybko naprawić to przy pomocy aktualizacji.

Sony Xperia 1 II – ekran świetny, ale nie bezkompromisowy

Ekran Xperii to oczywiście panel OLED o rozdzielczości 1644 x 3840 px i jednej z najwyższych gęstości obrazu, 643 ppi. Jego przekątna to aż 6,5 cala, ale na szczęście dzięki proporcjom nie jest zbyt szeroki. Sony pozwala na naprawdę dużo zmian w zakresie tonacji kolorów, balansu bieli i wielu innych parametrów, ale mi osobiście najbardziej przypadł do gustu Tryb Twórcy oferujący sensownie skalibrowane kolory oraz zgodność ze standardem BT.2020, 10-bitowy kolor i obsługę HDR.

Odświeżanie ekranu to standardowe 60 Hz, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że funkcja „Redukcja zamazania w ruchu” w większości przypadków radzi sobie całkiem dobrze i niektórzy mogliby uwierzyć, że telefon posiada panel 90 Hz.

Nie ma jednak róży bez kolców, jasność ekranu jest zaskakująco niska, ok. 400 nitów, w trybie automatycznym podbijana do 660. To wyraźnie słabiej od „flagowej” konkurencji. Przy ostrym słońcu niestety to odczujemy, ekran sprawia problemy z czytelnością. „Problemy” innego typu sprawia też smukłość ekranu, wiele programów nie potrafi wykorzystać całej jego powierzchni, zostawiając u góry lub doły nieestetyczne czarne pasy (np. aplikacja IKO). Nie jest to teoretycznie wina Sony, ale tak czy inaczej irytuje.

Sony Xperia 1 II – czas pracy na baterii

Jeśli ktoś z Was czytał moją recenzję Xperii L4, pewnie pamięta jaki zachwyt wywołał u mnie czas pracy na baterii tego telefonu, dochodzący do 3 dni. Xperia 1 II jest niestety zbyt mocna, żeby osiągnąć taki wynik, ale i tak nie jest źle. Z moim użytkowaniem regularnie osiągałem 1,5 dnia działania, z okazjonalnym dotarciem do dwu pełnych dób.

Telefon można ładować przy pomocy USB-C lub bezprzewodowo ładowarkami zgodnymi ze standardem Qi (do 11 W). Wspierane jest szybkie ładowanie, a producent dołączył do zestawu ładowarkę 18 W (PD 3.0).

Sony Xperia 1 II – dźwięk na bogato…

W zakresie dźwięku Sony nie pożałowało użytkownikom i wyposażyło Xperię w symetryczne głośniki stereo oraz, co jest ewenementem wśród flagowców, gniazdo mini jack 3,5 mm. Smartfon obsługuje Dolby Atmos, DSEE Ultimate (poprawa jakości dźwięku przy pomocy algorytmów sztucznej inteligencji) i inteligentny filt przeciwwietrzny.

Jedyne co przeszkadza i warto od razu wyłączyć, to „Wibrację dynamiczną”, jej działanie, jeśli o coś wzbogaca, to o narastające uczucie irytacji. Poza tym Xperia brzmi bardzo dobrze i czysto, do konkretnych zastosowań możemy wybrać odpowiednie profile dźwięku lub pobawić się samemu w korektorze graficznym. W zestawie są też niezłe słuchawki przewodowe.

Sony Xperia 1 II – czy zastąpi prawdziwy aparat?

Pomimo że na papierze moduł aparatów Xperii, z 12 Mpix matrycami nie przedstawia się na tle konkurencji szczególnie imponująco, jest jednym z najlepszych na rynku. Zdjęcia z obiektywu szerokokątnego i standardowego praktycznie zawsze wychodzą dobrze, z dużą ilością detali i naturalną kolorystyką. HDR nie przesadza z postprodukcją zdjęć i efekt końcowy najczęściej nie razi sztucznością. Najgorzej wypada z nich wszystkich teleobiektyw, którym czasami ciężko trafić ostrością w to, co akurat chcemy a kolorystyka zdjęć zrobionych w tych samych warunkach wyraźnie odstaje od pozostałej dwójki.

Tryb rozmycia tła daje świetne rezultaty i to zarówno w przypadku ludzi, jak i większych obiektów typu samochody. Widać tu efekt działania sensora ToF. Artefaktów na krawędziach jest niewiele, nawet obrazy z „zagmatwanym” tłem wychodziły najczęściej poprawnie. Bardzo celnie działa też autofokus, szczególnie warto skorzystać z Real-time Eye AF, który działa też na zwierzakach.

Xperia 1 II ma też coś, co powinno być standardem każdym smartfonie, czyli fizyczny przycisk migawki. W aplikacji „Photo Pro” jego wciśniecie do połowy blokuje ostrość i ekspozycję tak jak w klasycznych aparatach. Generalnie, jeśli ktoś lubi fotografować smartfonem, powinien zdecydowanie unikać modeli bez tego drobnego, a jakże użytecznego dodatku.

Nie oznacza to, że tryb fotograficzny nie ma wad. Tryb Nocny w zasadzie nie istnieje, Xperia stosuje jakieś czary-mary w kiepskich warunkach oświetleniowych, ale efektom tym daleko do tego, co pokazują Pixele, iPhony czy Huawei. Nie jest tragicznie, na głównym obiektywie, przy kilku latarniach w kadrze zdjęcia będą akceptowalne, ale przy tej cenie telefonu oczekiwałbym znacznie więcej. Być może taki tryb pojawi się wraz z kolejną aktualizacją, tak przynajmniej mówiły plotki, ale na razie jest, jak jest, co najwyżej średnio.

Nie jestem fanem ergonomii, którą oferuje podstawowa aplikacja fotograficzna Sony. Tryby i funkcje są porozrzucane bez ładu i składu, część tych podstawowych jest zakopana w ustawieniach, część pod ikonami interfejsu głównego, a jeszcze inne w trybach specjalnych. Niektórych opcji, jak na przykład klatkarzy, w ogóle nie da się ustawić. Tryb Autoportret oferuje tylko kilka funkcji więcej niż zwykła opcja selfi, ale zupełnie zmienia rozkład interfejsu.

Tutaj warto wspomnieć o przednim aparacie, który jest po prostu przeciętny. Robi poprawne zdjęcia, jeśli nie zastosujemy dodatkowych efektów i mocno średnie lub wręcz słabe po ich uruchomieniu. Ma też spore problemy w warunkach ostrego słońca. Być może na tę ocenę wpływa to, że nie umiem strzelać selfiaków, przedniego aparatu używam tylko w czasie testów telefonów, ale jeśli jesteście fanami tego rozwiązania, czujcie się ostrzeżeni.

Razem z telefonem dostajemy także dwie bardziej profesjonalne aplikacje, czyli „Photo Pro” i „Cinema Pro”, które pozwalają na ustawienie znacznie większej ilości parametrów obrazu manualnie. „Cinema Pro” pozwala też wybrać bardziej profesjonalne profile kolorystyczne, wśród których jest na przykład „Venis CS” nawiązujący do tego, co oferują profesjonalne kamery tej firmy.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że część softwarowych wspomagaczy w tych apkach nie zadziała, co przy tak małych obiektywach i matrycach nie zawsze jest wskazane. Irytujące jest też to, że obie aplikacje mają całkowicie inaczej rozplanowane interfejsy użytkownika. Jeśli człowiek na szybko się przełączy z aparatu na kamerę i będzie szukał na przykład wyboru obiektywu, to w jednym programie znajdzie to po lewej, a w drugim po prawej stronie interfejsu. Sony chciało nawiązać ich interfejsem do swoich profesjonalnych produktów, ale zapomniało, że priorytetem powinna być wygoda użytkownika końcowego.

Czy te programy można nazwać „gamechangerami”? Zdecydowanie nie, są raczej miłym dodatkiem, przydatnym dla niewielkiej grupy użytkowników. Dla pozostałych będą zbyt skomplikowane do ogarnięcia. Niemniej w rękach doświadczonego fotografa czy filmowca, w trudniejszych warunkach mogą spowodować, że damy radę lepiej zbalansować nasze ujęcie.

W tym miejscu pozwolę sobie na filmową dygresję. Dziwię się, że żadna z firm, a szczególnie Sony, nie próbuje wprowadzić prawdziwego do smartfonów prawdziwego „gamechangera”, czyli filtra ND. Problemem wszystkich smartfonów jest to, że do regulacji ekspozycji w pewnym momencie muszą użyć szybkości migawki, która w filmie powinna być stała i najlpiej wynosić dwukrotność użytego klatkarza (np. 25 kl./s, migawka 1/50 sek.). Jeśli nawet ją zablokujemy, w słoneczny dzień najczęściej nie będzie dało się nic nakręcić, ponieważ większość obrazu będzie przepalone. Sony dysponuje technologią „Electronic Variable ND Filter”, stosowaną w kamerach z serii FS i wydaje się, że jej zastosowanie dałoby większe możliwości niż wspomniana aplikacja „Pro”.

Sony Xperia 1 II – Android 10 pełen błędów…

Jeśli jest miejsce, w którym firmie Sony należy się bura, to jest to kwestia oprogramowania. Android 10 w ich wykonaniu jest pełen większych i mniejszych błędów, których części nie zdołały załatać nawet dwie aktualizacje, które pojawiły się w czasie moich testów.

Gdy telefon trafił w moje ręce, szybko okazało się, że pomimo rozbudowanych opcji związanych z dźwiękiem, Xperią ciężko się dogadać z dzwoniącymi, których nie dało się po prostu zrozumieć. Ten błąd na szczęście został szybko usunięty. Kolejnym babolem była czułość czujnika światła, który wyprawiał cuda z jasnością ekranu. Ten „feature” nie został jeszcze całkowicie wyeliminowany, ale aktualizacje znacznie ograniczyły jego występowanie. Na podobnym etapie naprawy jest kwestia czułości dotyku ekranu. Wsadzenie telefonu do kieszeni początkowo skutkowało tym, że ten po chwili był odblokowany i na przykład generował znaki na chybił trafił.

Dość często zdarza się, że znikają ikony programów lub folderów. W docku pojawia się wtedy puste miejsce, po którego kliknięciu otwiera się normalny „dymek” z jego zawartością, a ikona powraca na ekran. Xperia potrafiła mi też sama z Siebie zmienić tapetę i ułożenie ikon, choć nie wiem, czy to nie był efekt wspomnianej nadwrażliwości na dotyk. Kilka razy pojawiły się też dziwaczne komunikaty sugerujące jakieś błedy w środowisku java (przy otwieraniu belki powiadomień).

Nie mogłem też używać trybu jednej ręki, jeśli wybrana była obsługa gestami zamiast trzech, tradycyjnych przycisków. Dwukrotne uderzanie w znacznik na dole nic nie dawało, w trybie klasycznym wszystko było w jak najlepszym porządku. W L4 nie było z tym żadnego problemu, także włączanie „Bocznego sensora” działa znacznie gorzej niż we wspomnianym budżetowcu. Zapewne większość z tych niedoróbek z czasem zostanie wyeliminowana, ale w smartfonie za tą cenę, nie powinno ich być już na starcie.

Całkiem dobrze sprawuje się za to wbudowany w system asystent gracza, pozwalający na robienie zrzutów, nagrywanie rozgrywki i jest uruchamiany „pływającym” przyciskiem aktywowanym automatycznie wraz z każdą grą. Wyższą rozdzielczość ekranu widać w czasie używania trybu jednej ręki, w L4 wyglądał on koszmarnie i nieczytelnie, tutaj nawet maksymalnie pomniejszony interfejs użytkownika wygląda świetnie. Brakuje tylko możliwości zmniejszania ekranu w jednej płaszczyźnie, która pozwoliłaby zostawić szerszą klawiaturę i wyżej ustawić całe okienko.

Sony Xperia 1 II – podsumowanie

Testowany flagowiec Sony to, ze względu na unikalną formę, najciekawszy smartfon, jaki pojawił się w ciągu ostatniego roku. Ekran bez wcięć i zaokrągleń bardzo mi odpowiada i gdyby nie zbyt duże gabaryty, jak na mój gust oraz przesadzona cena, pewnie rozważyłbym jego zakup. Jakość wykonania urządzenia jest świetna, czas pracy na baterii więcej niż przyzwoity. Niestety przyjemność z jego używania psuje duża ilość bugów w Androidzie 10. Najbardziej irytuje jednak kwestia czytnika linii papilarnych, który działa jak chce, a którego jedyną alternatywą jest wklepywanie kodu.

Jak już nadmieniłem, Xperia 1 II nie jest też moim zdaniem warta pieniędzy, na jakie wyceniło ją Sony. Myślę, że 4000 zł byłoby na tle konkurencji jeszcze do przełknięcia, ale 5200 zł? Wydaje mi się, że nie będzie to tylko moje zdanie i w niedługim czasie sytuacja rynkowa zmusi Japończyków do zrewidowania tej ceny.

Mam jednocześnie nadzieję, że zgodnie z tym, co powiedział mi przedstawiciel Sony, firma myśli o powrocie linii Compact. Smartfonem o takim kształcie i charakterze, ale sporo mniejszym, byłbym bardzo zainteresowany, nawet gdyby powielił częśc wymienionych tu wad ocenianego telefonu. Kto wie, może już Xperia 1 III przywróci tę odmianę?

Sony Xperia 1 II – specyfikacja

– Ekran: 6.5 cala, 3840 x 1644 px, OLED
– Procesor: Snapdragon 865 (5G)
– GPU: Adreno 650
– RAM: 8 GB LPDDR5
– Pamięć wewnętrzna: 256 GB + microSDXC (maks. 1 TB)
– Bateria: 4000 mAh
– USB-C (USB 3.1), szybkie ładowanie
– Czytnik lini papilarnych
– Bluetooth 5.1
– Wi-FI 802.11 a, b, g, n, ax
– NFC
– Kamera przód:
8 Mpix, f/2.0, matryca 1/4 cala
– Kamery tył: \
24 mm @ 12 Mpix Exmor RS™ 1/1,7 cala, f/1,7, OIS
16 mm @ 12 Mpix Exmor RS™ 1/2,55 cala, f/2,2, EIS
70 mm @ 12 Mpix, matryca 1/3,4; f/2,4, OIS
+ 3D iToF
– Kolory: czarny, fioletowy
– Android 10.0

Plusy:

– elegancki wygląd
– ekran bez wcięć
– dobre materiały
– szybkość działania
– świetne spasowanie elementów
– dobry czas pracy na baterii
– bardzo dobry ekran
– świetna jakość zdjęć z aparatów 16 i 24 mm
– świetna jakość dźwięku i bogactwo ustawień\
– przyszłościowo: 5G na pokładzie

Minusy:

– bardzo śliska obudowa
– bugi w systemie
– słabe UI/UX aplikacji Aparat
– problemy z czytnikiem linii papilarnych
– ekran słabo czytelny na słońcu
– zbyt wysoka cena