12

Dron – karabin jak z dystopijnej gry. Nie chciałbym na takiego trafić

Gdy drony zaczęły być szczególnie popularnymi urządzeniami latającymi, obawiano się o to, że będą wykorzystywane przez terrorystów, na przykład do przenoszenia ładunków wybuchowych. Co ciekawe, bardziej niebezpieczny okazali się być ludzie, którzy niekoniecznie rozumieli, dlaczego latanie dronami w pobliżu lotnisk nie jest szczególnie mądre. Jednak najnowsza turecka konstrukcja jest prawdopodobnie ziszczeniem się najgorszych snów osób zaniepokojonych kierunkiem rozwoju świata.

Wyobraźcie sobie drona, który przenosi ze sobą karabin maszynowy oraz 200 sztuk amunicji – co by jej nie zabrakło w bezpośrednim starciu. Jak Wam się podoba taka perspektywa? Mnie niekoniecznie się podoba: wolałbym nie spotkać się z takim sprzętem w ciasnej uliczce, albo gdziekolwiek. Tym bardziej, że maszyna do zabijania charakteryzuje się całkiem niezłą celnością: jest w stanie trafić w owoc mango z odległości dwóch boisk piłkarskich.

Dron Songar, bo tak nazywa się „dron do zabijania” został doposażony również w czujniki oraz emitery laserowe, które pozwalają lepiej obliczać odległości, kąty, a także takie zmienne jak siła wiatru. Wszystko po to, aby bądź co bądź ciężki dron był w miarę sterowalny dla pilota. Songar ponadto wykorzystuje dwa ramiona, które sterują karabinem maszynowym. Ponadto, wdrożono rozwiązania, które pozwalają na skompensowanie wpływu odrzutu karabinu maszynowego na lot całej konstrukcji. Jak wskazałem wyżej, konstruktorom udało się opracować maszynę, które celność jest naprawdę niezła – dron powinien dać sobie radę nawet w gęsto zabudowanych obszarach. Co więcej, twórcy maszyny wskazują, że już wkrótce dzięki usprawnieniom w oprogramowaniu uda się zwiększyć skuteczność Songar w walce.

Rynek chętnie przyjmuje takie konstrukcje

Oczywiście, nie jest to pierwsza tego typu maszyna – widzieliśmy już mnóstwo konstrukcji godzących w sobie broń oraz „nieszkodliwego” drona. Wojsko od dawien dawna pracuje nad takimi rozwiązaniami – nie trzeba angażować żołnierzy, których strata jest bardzo dotkliwa na polu bitwy. Zamiast „osobiście” angażować się w walkę, odpowiednio wyszkolony żołdak może siedzieć przed komputerem i wprost z niego sterować dronem. I nie ryzykuje tym, że straci życie w starciu z przeciwnikiem.

Jednak takie drony jak Songar przypominają nam w pewnym stopniu to, co widywaliśmy głównie w grach oraz filmach dotykających problemów niekoniecznie spokojnej przyszłości. Drony wyposażone w karabiny maszynowe albo super-ostre nożyki (jak w Half-Life 2) bardziej na myśl przywodzą nam dystopię niż świetnie poukładane, bezpieczne społeczeństwo. Dlatego właśnie Songar, mimo ogromnego entuzjazmu osób zajmujących się militariami, nie zyskał przychylności bardziej „ogólnotematycznych” wydawnictw internetowych. Cóż… ciekawe dlaczego…