22

Ten gadżet z pewnością docenią kierowcy – imprezowicze. Sam bym chętnie z niego korzystał

Niedziela wieczorem, szwagier uznał, że to dobry moment na to, żeby na rozchodniaka wyzerować jeszcze jedną buteleczkę. Jest ciepło, więc sezon grillowy w pełni, ale nie zmienia się jedno. W większości przypadków poniedziałek rano to okres, w którym albo do pracy idziemy, albo... jedziemy. I wtedy pojawia się problem - czy człowiek może siąść za kółko i poprowadzić samochód?

Ten problem rozwiązują dostępne nawet w sklepach RTV/AGD kieszonkowe alkomaty. Warto rozejrzeć się za tymi droższymi z atestem. Te tańsze „z gazetek” nie są miarodajne, a w przypadku poranka „po” spożyciu liczy się każda cząstka promila. Warto dodać, iż w Polsce za kółko wsiąść można do magicznej granicy 0,2 promila. A jedno piwo (0,5 l) może podnieść ów poziom aż o 0,4 (zależnie od typu piwa, masy ciała, płci, wieku). Czyli dopuszczalne wskazanie możemy przekroczyć nawet dwukrotnie. O ile łatwiej jest to ocenić podczas imprezy, to gorzej jest jednak wywnioskować to dzień po, o poranku. Kiedy czujemy, że owszem – głowa jest odrobinę ciężka. Ale nie wiemy, czy jesteśmy w stanie już prowadzić. Wtedy z pomocą może przyjść ciekawy gadżet – Skyn.

A tłumaczenia kierowców są naprawdę przeróżne – najczęściej to ci, którzy mają stosunkowo nieznaczną ilość alkoholu we krwi o poranku chwytają się najbardziej oklepanych sposobów na wytłumaczenie wyniku wskazanego przez alkomatu. Oprócz nieśmiertelnych czekoladek z wódką, czy płynu do płukania ust kierowcy jako powód wskazują również „dzień wczorajszy”, przy czym utrzymują, iż czują się dobrze i nigdy by nie powiedzieli, że mogą jeszcze we krwi mieć solidną dawkę alkoholu. Dla takich kierowców właśnie przydatnym okazałby się właśnie ten gadżet.

Skyn – ten gadżet przyda się kierowcom

Opaska, urządzenie ubieralne, alkobrelok – jak kto woli. BACtrack, firma zajmująca się urządzeniami do mierzenia zawartości alkoholu we krwi wygrała grand opiewający na 200 000 dolarów właśnie dzięki opasce, która będzie w stanie na bieżąco mierzyć zawartość alkoholu we krwi… w tym wypadku przede wszystkim z potu. Taka opaska jest dużo bardziej dyskretna, jak alkomat, a ponadto, niesie ze sobą wszelkie korzyści idące za typowym sprzętem ubieralnym.

Skyn oprócz tego potrafi analizować nasze „nawyki” podczas picia alkoholu, które potem możemy pokazać naszemu lekarzowi, który oceni, czy pijemy za dużo, za często i czy nie pijemy… zbyt szybko. W naszej kulturze co prawda powoli odchodzi nawyk picia „na umór” głównie z powodu napływu zachodnich wzorców, które powoli wypierają naleciałości typowo słowiańskiej natury znanej w świecie jako bardzo „imprezowej”. Skyn dodatkowo będzie w stanie powiadomić naszą rodzinę o tym, że pozwoliliśmy sobie za dużo i… zasugeruje, żeby ktoś się nami zajął, kiedy niekoniecznie możemy trafnie ocenić położenie w jakim się znajdujemy.

Jedyny problem z Skyn jest taki, że odczyt trwa dosyć długo – analiza potu w poszukiwaniu alkoholu może potrwać nawet 45 minut, a w tyle ogólny poziom alkoholu we krwi może się podnieść naprawdę znacząco. Wskazuje się również na możliwe problemy z trafnością pomiaru – jednak przyznany grant ma posłużyć właśnie temu, aby tę technologię ulepszyć. Taki sprzęt może posłużyć nie tylko kierowcom, ale i alkoholikom, którzy mimo chęci nie zawsze są w stanie się pilnować jeśli chodzi o swoje stare nawyki. Potencjalne zastosowanie Skyn jest zatem bardzo szerokie – i o to właśnie chodzi. Zresztą widziałbym to również w typowych urządzeniach ubieralnych, smartwatchach oraz opaskach, bo… czemu nie?

Grafika: 1