31

Sejm walczy z pijanymi kierowcami – pojawią się m.in. alcolocki

Alcolock czy też alkoblok to słowa, które mogą dzisiaj i w następnych dniach zyskać na popularności. Sejm znowelizował m.in. Kodeks karny oraz Prawo o ruchu drogowym. Nie będzie przymusu posiadania alkomatu w samochodzie, o czym mówiono rok temu, ale w niektórych pojazdach pojawi się urządzenie uniemożliwiające (utrudniające) odpalenie samochodu przez osobę nietrzeźwą. To wspomniane alcolocki. […]

Alcolock czy też alkoblok to słowa, które mogą dzisiaj i w następnych dniach zyskać na popularności. Sejm znowelizował m.in. Kodeks karny oraz Prawo o ruchu drogowym. Nie będzie przymusu posiadania alkomatu w samochodzie, o czym mówiono rok temu, ale w niektórych pojazdach pojawi się urządzenie uniemożliwiające (utrudniające) odpalenie samochodu przez osobę nietrzeźwą. To wspomniane alcolocki.

Ponad rok temu pisałem o pomyśle doposażania samochodu w alkomat. Po tragicznych wydarzeniach w Kamieniu Pomorskim rozpoczęła się dyskusja dotycząca walki z pijanymi kierowcami, nie brakowało pomysłów dziwnych lub przynajmniej zastanawiających oraz demagogii, która zawsze wypływa przy takich kwestiach. Potem sprawa przycichła (co nie powinno dziwić), ale teraz do niej wracamy. Przynajmniej nadaje się jej ponownie rozgłos. Wszystko za sprawą zmian w prawie. Jest ich całkiem sporo, można się z nimi zapoznać tu albo tu. Z technologicznego punktu widzenia najbardziej powinna nas zainteresować ta informacja:

Kierowca przyłapany w przeszłości na jeździe pod wpływem alkoholu, po odzyskaniu prawa jazdy, będzie musiał wyposażyć swój samochód w alkoholową blokadę i tylko nim będzie mógł przez pewien czas jeździć. Taka blokada uniemożliwiałaby uruchomienie samochodu w przypadku, gdy poziom alkoholu w wydychanym przez kierującego powietrzu przekraczałby 0,1 mg alkoholu w 1 dm sześc. W przepisach jest to próg, od którego rozpoczyna się „stan po spożyciu alkoholu”.

Nie będzie zatem alkomatów w każdym aucie, ale pojawią się alkoblokady. Bardzo ciekawe zagadnienie, jestem ciekaw, ile urządzeń tego typu zostanie zamontowanych w najbliższych latach w samochodach kierowców złapanych na podwójnym gazie, kto będzie się tym zajmował i jakie będą koszty zmian. To już nie jest kwestia kupienia na stacji benzynowej alkomatu za kilkadziesiąt złotych, mamy zapewne do czynienia ze znacznie bardziej złożonym procesem. Zastanawia, jakie rozwiązania zostaną tu wykorzystane, jaki będzie stopień zaawansowania sprzętu – w Sieci trafiłem już na opisy blokad, które nagrywają proces dmuchania albo wymagają identyfikacji w oparciu o odcisk palca. Czasem zmuszają kierowcę do powtarzania dmuchania w trasie – trzeba się wówczas zatrzymać i przeprowadzić badanie. Wszystko po to, by eliminować oszustów, utrudniać im wyprowadzenie systemu w pole.

Zwolennikiem pomysłu z alkomatami nie byłem, tutaj mam już mniejsze obiekcje, ale i tak nie jestem przekonany, czy rozwiązanie sprawdzi się w praktyce. Osoba, która za nic ma przepisy i bezpieczeństwo innych z pewnością znajdzie sposób na irytujący dodatek w samochodzie. Jednocześnie jednak myślę o osobach, które potrafią zrozumieć swoje przewinienie z przeszłości i dla nich może to być dodatkowa kara, przedłużenie tej ostatniej przy jednoczesnym daniu drugiej szansy. To swego rodzaju stygmat przypominający, że po pijaku nie siada się za kierownicą.

Temat będzie pewnie wracał, bo pojawią się odpowiedzi na pytania, które zadałem we wpisie. Wtedy pewnie wrócimy do sprawy. Oby tylko nie okazało się, że sprawa wraca, gdyż wykryto tu jakiś przekręt…