Ciekawostki

Sikorski wybiera się na Marsa. Ty też możesz

MS
Maciej Sikorski
23

Wyprawa w kosmos to pewnie marzenie milionów ludzi, oddaliby wiele, by chociaż na chwilę spojrzeć na Ziemię unosząc się kilkaset kilometrów nad jej powierzchnią. Wycieczka na Księżyc czy na Marsa to już marzenie ekstra. Jakie są szanse, że uda się je spełnić? Raczej znikome. Istnieją jednak rozwiąza...

Wyprawa w kosmos to pewnie marzenie milionów ludzi, oddaliby wiele, by chociaż na chwilę spojrzeć na Ziemię unosząc się kilkaset kilometrów nad jej powierzchnią. Wycieczka na Księżyc czy na Marsa to już marzenie ekstra. Jakie są szanse, że uda się je spełnić? Raczej znikome. Istnieją jednak rozwiązania zastępcze, Wasze nazwisko może się pojawić na powierzchni Czerwonej Planety.

Czy dożyję lądowania człowieka na Marsie? Pewnie tak, mam nadzieję, że za mojego życia zajdziemy znacznie dalej. Czy sam będę uczestniczył w tych misjach? Nie, to zadanie dla wąskiej grupy wybrańców. Nie chodzi o ludzi, którzy zgłosili się do projektu Mars One - piszę o astronautach przez duże A. Nie zmieni tego nawet Elon Musk, który chce komercyjnie eksplorować przestrzeń kosmiczną, on też potrzebuje zawodowców. Przynajmniej tak to będzie wyglądało przez kilkadziesiąt najbliższych lat. Oznacza to, że swojego nazwiska na marsjańskiej skale raczej nie wykujecie. Ale możecie je wysłać na tę planetę z pomocą NASA.

Wyprawa w kosmos to pewnie marzenie milionów ludzi, oddaliby wiele, by chociaż na chwilę spojrzeć na Ziemię unosząc się kilkaset kilometrów nad jej powierzchnią. Wycieczka na Księżyc czy na Marsa to już marzenie ekstra. Jakie są szanse, że uda się je spełnić? Raczej znikome. Istnieją jednak rozwiązania zastępcze, Wasze nazwisko może się pojawić na powierzchni Czerwonej Planety.

Czy dożyję lądowania człowieka na Marsie? Pewnie tak, mam nadzieję, że za mojego życia zajdziemy znacznie dalej. Czy sam będę uczestniczył w tych misjach? Nie, to zadanie dla wąskiej grupy wybrańców. Nie chodzi o ludzi, którzy zgłosili się do projektu Mars One - piszę o astronautach przez duże A. Nie zmieni tego nawet Elon Musk, który chce komercyjnie eksplorować przestrzeń kosmiczną, on też potrzebuje zawodowców. Przynajmniej tak to będzie wyglądało przez kilkadziesiąt najbliższych lat. Oznacza to, że swojego nazwiska na marsjańskiej skale raczej nie wykujecie. Ale możecie je wysłać na tę planetę z pomocą NASA.

Amerykańska Agencja umożliwiła już kiedyś wysłanie nazwiska poza Ziemię - w roku 2014 przy okazji misji Orion. Wówczas zgłosiło się niecałe 1,4 mln osób. Zakładam, że teraz będzie ich więcej, sam zamierzam znaleźć się w tym gronie. Co należy zrobić? Wystarczy zarejestrować się na stronie mars.nasa.gov, proces nie jest ani czasochłonny ani skomplikowany. Należy tego dokonać do 8 września bieżącego roku, potem nazwiska chętnych zostaną zapisane w jednym z modułów lądownika i w marcu 2016 roku wyruszy on w kierunku Marsa. Proste? Proste. Będę mógł chwalić się, że Sikorski trafił na Czerwoną Planetę.

Lądownik InSight powinien dotrzeć do Marsa pod koniec września 2016 roku, jego celem ma być badanie wnętrza planety. Nie chodzi o wiercenia na kilkaset kilometrów, to nie jest możliwe, ale na razie niewiele wiadomo nawet o płytkiej warstwie pod powierzchnią. A warto mieć o niej pojęcie, jeśli z czasem ma się tam pojawić człowiek. Więcej przeczytacie na stronie NASA, jeśli zarejestrujecie swoje nazwisko, to pewnie wzrośnie poziom Waszego zainteresowanie projektem i będziecie go śledzić. Zakładam, że warto. Na Marsa!

Amerykańska Agencja umożliwiła już kiedyś wysłanie nazwiska poza Ziemię - w roku 2014 przy okazji misji Orion. Wówczas zgłosiło się niecałe 1,4 mln osób. Zakładam, że teraz będzie ich więcej, sam zamierzam znaleźć się w tym gronie. Co należy zrobić? Wystarczy zarejestrować się na stronie mars.nasa.gov, proces nie jest ani czasochłonny ani skomplikowany. Należy tego dokonać do 8 września bieżącego roku, potem nazwiska chętnych zostaną zapisane w jednym z modułów lądownika i w marcu 2016 roku wyruszy on w kierunku Marsa. Proste? Proste. Będę mógł chwalić się, że Sikorski trafił na Czerwoną Planetę.

Lądownik InSight powinien dotrzeć do Marsa pod koniec września 2016 roku, jego celem ma być badanie wnętrza planety. Nie chodzi o wiercenia na kilkaset kilometrów, to nie jest możliwe, ale na razie niewiele wiadomo nawet o płytkiej warstwie pod powierzchnią. A warto mieć o niej pojęcie, jeśli z czasem ma się tam pojawić człowiek. Więcej przeczytacie na stronie NASA, jeśli zarejestrujecie swoje nazwisko, to pewnie wzrośnie poziom Waszego zainteresowanie projektem i będziecie go śledzić. Zakładam, że warto. Na Marsa!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

NASAMars