Moje przemyślenia

Powiedzcie mi - po co wdrażać relacje, shorty, reelsy i inne, by zaraz się z tego wycofać?

KR
Krzysztof Rojek
6

Kiedy tylko jednej platformie uda się osiągnąć coś nowego, nie minie wiele czasu, jak wszystkie inne będą chciały to kopiować. Po co?

Stworzenie prężnie działającej platformy social media to nie lada wyzwanie. Nie bez przyczyny Twitter i Facebook to największe firmy w branży i ich działania mają niebagatelny wpływ na cały świat - od opinii ludzi po wynik wyborów w najważniejszych krajach na świecie. Nie ma wątpliwości, że w kontekście długofalowego rozwoju widać, które platformy dobrze rozplanowały swoje ruchy, a które potrafiły zaliczyć widowiskowy koncert błędów (Tumblr) by finalnie skończyć jako historia. Jednak nawet te z platform, które utrzymują się na topie co jakiś czas pokazują, że ich pomysł na nowe funkcje, to "jak najszybciej wdrażać to, co zrobi konkurencja". Pomysł zacny, tyle że w większości wypadków skutkujący pojawieniem się na rynku 50 kopii tej samej funkcji, z czego większość - niepotrzebna, bądź wręcz - nieużywalna.

Pomimo tego kopiuj-wklej dalej pozostaje główną strategią na rozwój social mediów

Ile razy widzieliśmy już ten scenariusz? Na scenie pojawia się nowy gracz, który robi coś innego, świeżego, co podoba się użytkownikom. I dokładnie w tym samym momencie wszystkie inne platformy zaczynają dostrzegać, że to jest właśnie to, czego chcą użytkownicy. Wtedy też jakakolwiek własność intelektualna idzie w odstawkę i zaczyna się proces bezczelnego zrzynania. Snapchat? Messenger i Instagram bardzo szybko podprowadziły jego funkcjonalność. Tik-Tok? Sekundy upłynęły zanim YouTube pokazał swoje shorty. Clubhouse? Facebook pracuje tak ciężko nad pokojami do rozmów audio, że aż tu słychać trybiki kręcące się w Menlo Park. To tylko przykłady - kopii, w większości nieudanych, było znacznie znacznie więcej. I gwarantuje wam, że kiedy za chwilę wejdzie coś jeszcze nowszego, to tak samo wszyscy się na to rzucą, by ukraść daną funkcjonalność.

Znamienne jednak jest to, że kiedy firmom wydaje się, że tysiąc wersji nowej funkcji jest tym, czego potrzeba użytkownikom, to użytkownicy bardzo dobitnie zaznaczają, że jednak jest nieco inaczej. I tak, jak dane funkcje powstają, tak też częst0-gęsto znikają. Najlepiej widać to na przykładzie relacji, które najpierw znikły z Messengera, a teraz - z Twittera, niecały rok po wprowadzeniu. Oczywiście, oficjalne komunikaty prasowe zawsze tak obrócą kota ogonem, by wyszło na to, że platforma zawsze ewoluuje ku lepszemu, jednak jest to mocne zaklinanie rzeczywistości i pokazanie, że bezmyślne kopiowanie 1:1 w tym wypadku jest po prostu drogą donikąd.

Dlatego chciałbym tutaj zadać jedno pytanie, na które odpowiedzi nie znam. Jest takie angielskie powiedzonko na sytuację, w której ktoś nie wie co robi więc próbuje różnych rzeczy w nadziei, że coś zadziała: "Throw it up against the wall and see if it sticks". Moje pytanie brzmi: Dlaczego obecnie duża część ruchów największych platform social media, które mają ogromny budżet na badania, research i opracowywanie nowych rzeczy dla konsumentów, polega na bezmyślnym kopiowaniu funkcji i to jeszcze 1:1? Nie wymagam oczywiście oryginalności w biznesie, ale wszystkie te kopie wydają się być tak bardzo nieprzemyślane, jak to tylko możliwe, a ich najważniejszą cechą wydaje się być szybkość wprowadzenia na rynek, by jak najwcześniej ukraść nieco ruchu od konkurencji. W rezultacie użytkownicy dostają na w pół gotowy produkt, który pewnie i tak zostanie za chwile wycofany, a jednocześnie - wszystkie problemy trapiące platformy i realnie przeszkadzające ludziom zostają nierozwiązane.

I najgorsze jest to, że na razie nic nie zapowiada, by ta sytuacja uległa jakiejkolwiek zmianie.

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: