Gry

Shadow of the Road na nowo definiuje "japońskość" w RPG

Kamil Świtalski
1

Coraz więcej twórców próbuje swoich sił w świecie gier niezależnych. Nie brakuje wśród nich weteranów branży, ale to żadna reguła — czego doskonałym przykładem jest Shadow of the Road. Nowa gra debiutującego polskiego studia, na którą pomysł zrodził się kilka dobrych lat temu. Po drodze ewoluował i nabierał kształtu, a teraz twórcy już wiedzą co chcą osiągnąć i robią co tylko w ich mocy, by efekt był jak najlepszy. Nie próbują zawojować świata kolejną MOBA czy battle royale. Shadow of the Road to taktyczny RPG z krwi i kości: stawiający w dużej mierze na warstwę fabularną, bo to ona napędza wszystko inne. Ale uwierzcie mi, że wszyscy fani taktycznych gier turowych poczują się tutaj jak w domu!

Miała być logiczna gra mobilna. Z początkowych założeń został tylko klimat

Prace nad Shadow of the Road rozpoczęły się kilka lat temu — już w okolicach 2015 roku. Wtedy jednak miała to być gra logiczna, do tego tworzona z myślą o smartfonach i tabletach. Po pierwszych konsultacjach z profesjonalistami okazało się, że ten pomysł jest... chybiony. Przede wszystkim dlatego, że pomysł który przedstawili twórcy ma bardzo wysoki próg wejścia: łamigłówki były trudne, a całość zbyt skomplikowana by można było mieć jakiekolwiek nadzieje na komercyjny sukces. Nadszedł więc czas na zmianę podejścia i nowe pomysły. Te kształtowały się przez kilka kolejnych miesięcy, ostatecznie ekipa Another Angle Games postawiła na RPG z krwi i kości, w którym fabuła stanowi niezwykle ważny element całej tej układanki. Nie myślcie sobie jednak, że rozgrywka potraktowana została po macoszemu — nic z tych rzeczy.

Shadow of the Road z początkowych planów zatrzymało sobie wyłącznie realia feudalnej Japonii. Opowieść w której trwa walka o władzę, a od bohatera którego przyjdzie nam eskortować zależą losy tamtejszego świata zapowiada się intrygująco — choć w tak wczesnej fazie, twórcy nie zdecydowali się zawrzeć jej fragmentów w demie. Udało mi się jednak dowiedzieć, że po drodze na gracza czeka cały zestaw decyzji które będą miały wpływ na to, jak zakończy się cała ta historia i potoczą losy świata. Skupili się na rozgrywce: i choć tutaj też grę czeka jeszcze wiele zmian, poprawek i udoskonaleń — daje ona pogląd na to, czego możemy się po niej spodziewać. A wszystko dzieje się w świecie, w którym feudalna Japonia zmierza ku końcowi. Cesarskie siły prowadzą nieustanną walkę z szogunem, a jakby tego było mało do walki o władzę dołącza East Nippon Company (ENC), korporacja wykorzystująca zaawansowany steampunkowy sprzęt, która chce wykorzystać słabości państwa i przejąć kontrolę. Głównym bohaterem gry jest Satoru, ronin, który nie bardzo może znaleźć sobie miejsce w tym odmienionym świecie. Przynajmniej do czasu, gdy nie spotyka na swojej drodze kilkorga innych wyrzutków. Okazuje się że wraz z nowymi towarzyszami ma szansę odmienić losy państwa, a wiele zależy w tym od podjętych przez niego decyzji.

Turowo-taktyczne pojedynki w klimacie feudalnej Japonii

Jak już wspomniałem - Shadow of the Road zabiera nas do świata taktycznych pojedynków. Każdy z bohaterów ma arsenał własnych sztuczek, które pozwolą im rozprawić się z przeciwnikami. Jednym lepiej idzie w walce wręcz, inni znacznie pewniej czują się walcząc na dystans, a jeszcze inni są na tyle zdolni że potrafią nie tylko przywalić z bliska, ale też co nieco poczarować. Kombinacji jest wiele, ze światem demonów w roli głównej. Będą czary, będą zamiany, będzie też machanie katanami i strzelanie z łuku. Jak we wszystkich grach tego typu: każdy z bohaterów ma swoje punkty energii które może wykorzystać na poruszanie się lub ataki. Należy rozważnie podejść do każdego ruchu, bowiem jeden na pozór drobny błąd może zaważyć na całej potyczce.

Przywiązanie do szczegółów, by jak najwierniej oddać klimat dawnej Japonii

Po kilkudziesięciu minutach z wersją demonstracyjną jestem bardzo zaintrygowany tym, co przygotowują dla nas twórcy Shadow of the Road. Już teraźniejsza wersja wzbudza apetyt na więcej: widać że wiernie podchodzą do obowiązujących wówczas realiów. Wiernie oddane budowle, pomniki, roślinność je okalająca, a nawet takie (na pozór nieistotne) fragmenty jak dźwięki cykad i latające wokół światła muszki i świetliki. Do tego dochodzi fantastycznie zaprojektowany widok doczytywanej mapy, która ukryta jest pod estetycznym szkicem współgrającym z klimatem całej produkcji. Wygląda to naprawdę efektownie, aż z przyjemnością człowiek błądzi kamerą po mapie przybliżając i oddalając widok, by sprawdzić o jakie drobnostki jeszcze zadbała ekipa Another Angle Games.

Największy minus? Jeszcze trochę na Shadow of the Road poczekamy

Pierwsze publiczne demo Shadow of the Road zostało już zaprezentowane — ale do ukończenia gry jeszcze długa droga. Ekipa pracuje w pocie czoła, ale termin w który celują z wydaniem gry na pierwszą (z planowanych czterech) platform jest pierwszy kwartał 2022 roku. Mają zatem jeszcze dużo czasu, by dopracować wszystkie aspekty i pokazać na co ich stać. Nie bez powodu jednak zdecydowali się już teraz wyjść z pierwszym demem: byli ciekawi reakcji użytkowników, chcieli usłyszeć ich wizję i poznać opinię kogoś, kto nie zna tej produkcji od podszewki. Bo po pewnym czasie wpatrywania się w te same elementy, przestaje się je dostrzegać, dlatego też opinia kogoś z zewnątrz jest tak istotna. Patrząc jednak na kolejki przy ich stanowisku na tegorocznych targach PGA — wiem że intrygują i przykuwają uwagę. I wspaniale rozbudzają apetyt, ale no niestety — na wersję ostateczną jeszcze trochę musimy zaczekać. W pierwszej kolejności gra ma pojawić się na komputerach, chwilę później na konsolach Sony i Microsoftu (prawdopodobnie na obecnej i przyszłej generacji), a ostatecznie także na Nintendo Switch. Już teraz jednak możecie dodać grę do swojej listy życzeń na Steamie, a ponadto śledzić w serwisach społecznościowych zarówno studio Another Angle Games, jak i konta poświęcone samej grze:

Shadow of the Road:

Another Angle Games:

Wpis powstał przy współpracy z Another Angle Games.

<!-- Global site tag (gtag.js) - Google Analytics --> <script async src="https://www.googletagmanager.com/gtag/js? id=UA-144841023-3"></script> <script> window.dataLayer = window.dataLayer || []; function gtag(){dataLayer.push(arguments);} gtag('js', new Date()); gtag('config', 'UA-144841023-3'); </script>

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: