111

Serio szkoda Wam założyciela Silk Road? Dożywocie to za mało

Wczoraj Maciej Sikorski pisał dla Was o tym, że założyciel Silk Road doczekał się wyroku i resztę życia spędzi w więzieniu. Mimo jego usilnych próśb, by choć kilka ostatnich lat swojego życia miał okazję spędzić na wolności, sąd postanowił zafundować mu pobyt w więzieniu, aż dokona tam żywota – oczywiście na koszt podatników. W całkiem […]

Wczoraj Maciej Sikorski pisał dla Was o tym, że założyciel Silk Road doczekał się wyroku i resztę życia spędzi w więzieniu. Mimo jego usilnych próśb, by choć kilka ostatnich lat swojego życia miał okazję spędzić na wolności, sąd postanowił zafundować mu pobyt w więzieniu, aż dokona tam żywota – oczywiście na koszt podatników. W całkiem komfortowych warunkach jak na osobę, która ma do spłacenia 180 milionów dolarów, prawda?

Zanim nazwiecie mnie antynarkotykowym oszołomem, powiem Wam, że przeciwko pewnym narkotykom nie mam nic. Prawda jest taka, że jak ktoś będzie chciał spalić blanta, „zjeść wiadro”, czy kupić znaczek z kwasem, to z łatwością to zrobi. W Polsce mimo całkiem surowych kar za posiadanie i handel narkotykami dostęp do zakazanych substancji jest całkiem prosty – wystarczy kilka dobrych znajomości i 2-3 godziny na odebranie towaru. Żadna to sztuka – jak ktoś jest ostrożny i raczy się takimi rzeczami w zaciszu domowym, nie powinno być problemów. Policja nie zapuka do drzwi, nikt nikogo nie zwinie o 5 nad ranem.

W mojej opinii pewne substancje powinny zostać objęte dozorem państwa, które kontrolowałoby jakość używki, która potem trafi do konsumenta. Narkotyki można objąć akcyzą, otworzyć sklepy, w których spokojnie i bez kombinowania można zakupić kilka gramów tego i owego. Debaty na temat szkodliwości m. in. marihuany nie różnią się według mnie niczym od tych, mówi się o alkoholu, czy papierosach. Umówmy się, wszystkie używki w pewien sposób są szkodliwe. Oczywiście – niektórych substancji nie można zalegalizować. Ale z niektórymi walczy się trochę jak z wiatrakami. Niepotrzebnie.

Ross Ulbricht

Dajmy na to, że ja zaopatrzam się w substancję zakazaną. Cóż – jestem dorosły. Wiem, co robię. Odpowiadam za siebie i jak cokolwiek nawywijam, sam za to odpowiem. Ryzykuję dołek, późniejszą sprawę w sądzie i smród, który będzie się ciągnął za mną latami. Ponadto, mogę sobie zrobić krzywdę. Podobnie jak po pięćdziesięciu latach palenia papierosów (tak, to mój brzydki nałóg) i po ostrej imprezie, gdzie wyglądam tak, jakbym gorzelnię napadł. Ale, jak już wspomniałem – jestem dorosły.

Inaczej jest, jak za substancje zakazane biorą się dzieciaki. A w przypadku Silk Road nikt przecież nie sprawdzał, do kogo trafi towar, prawda? Asortyment Silk Road był niesamowicie bogaty i oprócz popularnej marihuany można było kupić także i te narkotyki, które czyniły ogromne spustoszenie w ciele, a ryzyko przedawkowania przy pierwszym użyciu było ogromne. Kiedy linia obrony zaczęła podnosić argumenty za istnieniem Silk Road – jakoby dzięki temu serwisowi miało wzrosnąć bezpieczeństwo używania pewnych substancji, sądowi od strony oskarżenia przedstawiono listy rodzin zmarłych w wyniku przedawkowania osób, które robiły zakupy w Silk Road. Wśród nich byli także młodzi ludzie. Wystarczy?

1432916622847790

Mimo tego, że ostatecznie Ulbricht nie został skazany za zlecenie(a?) zabójstwa, w moich oczach dalej jest mordercą. Może po stokroć podnosić argument o tym, że w Silk Road zakupy miały być „bezpieczne”. I to owszem, mogłoby się tyczyć dorosłych. Jak wspomniałem wyżej – osoba dorosła raczej wie co robi ze swoim życiem i jest świadoma konsekwencji swojego działania. Problem w tym, że dzieci nie są w stanie dobrze ocenić takiej sytuacji. Są ciekawe – to naturalne. Ale mało myślą o tym, co może być potem. Ułatwianie im dostępu do narkotyków, a kierowanie Silk Road było takim działaniem to prosta droga do bycia mordercą.

Wyrok ku przestrodze? Bardzo mnie on cieszy. Zbyt surowy? W żadnym wypadku. Warunkowe zwolnienie? Nie. Żaden morderca dzieci nie powinien mieć prawa wyjścia na wolność. Sądzę także, że kara dożywocia w tym wypadku również jest nieco zbyt łagodna. Nie jestem również zwolennikiem kary śmierci – ona niczego nie uczy. Ale ciężkie roboty… pasują tu jak ulał.

Grafika: 1, 2, 3