29

Obejrzałem 5 odcinków i jednak wymiękam. Recenzja serialu Botoks

Teoretycznie oglądając Botoks powinienem zgłosić się do Grześka o dodatek za pracę w szkodliwych warunkach. W związku jednak z tym, że nikt mnie do tego nie zmuszał, nikt mi tego nie kazał, mogę mieć pretensje tylko do siebie.

Nie widziałem filmu Botoks

Nie zaryzykowałem wizyty w kinie, wciąż czekam na wersję dla VOD licząc na to, że podobnie jak dwa ostatnie Pitbulle będzie go można obejrzeć w promocji za 9 złotych. Powinienem jednak napisać “liczyłem”, bo po 5 odcinkach serialu jestem pewien, że film jest mi znany, tak przynajmniej wnioskuję po ponownym obejrzeniu jego zwiastuna. Większość scen już widziałem w serialu, rozumiem więc że film jest skondensowaną opowieścią znaną właśnie z produkcji dostępnej w serwisie Showmax.

Taka właśnie jest polska służba zdrowia?

Chwytliwe hasło reklamowe ma pewnie sporo wspólnego z rzeczywistością. Nigdy nie pracowałem w tej branży, więc nie jestem w stanie niczego potwierdzić ani niczemu zaprzeczyć, nie spotkałem też nigdy lekarza, który krzyczałby “wypier…” do pacjentów siedzących na korytarzu szpitala. Pamiętam jednak, że Patryk Vega ma tendencję do mocnego eksponowania ekstremalnych sytuacji znanych z prawdziwego świata, przedstawia w swoich filmach wymyślone żarty mające udawać rzeczywistość i zwyczajnie przesadza. Pokazane w serialu fragmenty wydają się więc nierealne, mocno przesadzone, choć w patologicznym środowisku mogłyby się wydarzyć. Ciągłe przekleństwa, narkotyki, alkohol – to oczywiście jest normą, natomiast nie w takiej dawce. Czasami zwyczajnie nie ta się tych wszystkich “k…” i “ch…” słuchać, szczególnie że momentami wciśnięte są po prostu na siłę.

Zaryzykuj i przekonaj się sam, czy wytrzymasz z „Botoksem”.

Fabuła? Jaka fabuła…

Nie zepsuję nikomu seansu pisząc o czym jest serial. Wszystko streścił w zasadzie zwiastun filmu, nie ma co liczyć na niespodzianki. To opowieść o lekarzach publicznego szpitala oraz firmie farmaceutycznej, która nawiązuje z nimi współpracę. Mamy przemianę dwójki patologicznych postaci, opowieść o sukcesie, porażce, śmierci i problemach rodzinnych. I nie mówię tu o całym serialu, pigułkę ze wszystkimi wymienionymi tematami dostajemy w każdym odcinku. Więc tak, w trwających 40-50 minut epizodach nie ma miejsca na spokojne rozwijanie akcji. Vega potrafi nawet skakać z opowieścią o kilka tygodni do przodu, kiedy to jeden bohater zmienił się nie do poznania, podczas gdy drugi jest taki sam jak wcześniej i nie przytrafiło mu się nic wartego wspomnienia. Wprowadza to niestety niepotrzebny chaos, ale co ciekawe nie występuje we wszystkich odcinkach.

Botoks jest też chaotyczny z innego powodu. Część scen została tak zaprojektowana i zagrana, że dotyczą dosłownie jednego one-linera, czy żartu słownego lub sytuacyjnego. Czasem związanego z ogólną opowieścią, czasem totalnie z czapy. Niby twórcy starają się łączyć go jakoś z historią, wychodzi to jednak mizernie. Jednocześnie Vega porywa się czasem na jeden duży temat, jak na przykład zemsta. Zanim jednak faktycznie wczujemy się w jej klimat, jest już “po frytkach”, zdarzają się też sztuczne wydłużane fragmenty, które otoczone krótkimi, dynamicznymi scenami zwyczajnie nudzą.

Aktorzy zagrali tam tylko dla pieniędzy?

Zastanawiam się co kierowało aktorami, którzy pojawiają się w serialu. Botoks nie wymaga od nich porządnej gry aktorskiej i to może być powód, dla którego w ogóle jej tam nie widać. Tomasz Oświeciński wypada tu najlepiej, jest najbardziej naturalny, zwyczajnie pasuje do roli pijaczyny/dresa/degenerata. Katarzyna Warnke stara się pokazać emocje i całkiem nieźle jej to idzie. Reszta jest słabiutka, Bołądź na początku mocno się stara, wychodzi jednak różnie – w każdym kolejnym odcinku coraz gorzej. Grażyna Szapołowska gra tak samo od lat – ale miałem okazję ją poznać i ona po prostu taka jest. Fabijański słabiutko, Dygant fatalnie, Stramowski w ogóle nie pasuje do swojej roli. Źle się na nich patrzy, źle się ich słucha – nawet jeśli miałem kiedykolwiek jakieś sympatie, serial je przekreślił.

Botoks jest zły

Oglądanie Botoksu boli. Przebrnąłem przez pierwszy odcinek, drugi był dramatycznie zły. Kolejne trzy lepsze, ale mam dość – odpuszczam. Czuję, że zmarnowałem 5 godzin, ale mogę mieć pretensje tylko do siebie. Podobno film jest jeszcze gorszy, dobrze więc że nie wydałem na niego nawet złotówki. Jeśli więc zastanawialiście się, czy włączyć Showmax i dać Botoksowi szansę, nie róbcie tego. W usługach streamingujących jest cała masa dużo, naprawdę dużo lepszych seriali i to im powinniście poświęcić swój czas.

Oprócz „Botoksu”, na Showmax znajdziesz wiele innych, lepszych filmów i seriali. Sprawdź!