9

Diablo to fenomen. Przypomnijmy sobie wspólnie tę serię

Są takie gry, które zostają w pamięci na długo. Jedną z nich jest dla mnie pierwsze Diablo, przy którym przegrałem całe wakacje między ostatnią klasą szkoły podstawowej, a pierwszą klasą szkoły średniej. Niesamowity klimat wylewał się wręcz z ekranu, a mechanika wciągała na dziesiątki godzin. Nie każda odsłona Diablo podobała mi się tak samo, ale przy każdej przyjemnie spędziłem czas.

Diablo stworzyło gatunek hack’n’slash

Nie każdy zgadza się z tą tezą, więc może bezpieczniej byłoby napisać, że Diablo spopularyzowało ten gatunek. Można też mówić o grze typu action RPG, przy czym wspomniana akcja odgrywa większe znaczenie niż statystyki postaci, które w przeciwieństwie do klasycznych gier RPG nie były tak rozbudowane. Niezależnie jednak od tego do jakiej szufladki wrzucimy Diablo, Blizzardowi udało się stworzyć niesamowicie dobry miks, który przy okazji ociekał ciężkim, ponurym klimatem. Sam sporo grałem w pierwsze Diablo włączając sobie w tle kapitalną, ponurą i przytłaczającą płytę brytyjskiego zespołu My Dying Bride – „Turn Loose the Swans” żeby jeszcze bardziej spotęgować atmosferę gry.

Choć fabuła wraz z kolejnymi odsłona zagłębiała się coraz bardziej w konflikt dobra ze złem, trzon opowieści pozostawał w zasadzie ten sam we wszystkich produkcjach. Śmiałek, którego poczynaniami przyszło nam pokierować, musi przeciwstawić się przedstawicielom mroku i siekając tysiące przeciwników, zadać ostateczny cios wysłannikowi mroku.

Diablo

Pierwsze Diablo pojawiło się na rynku ostatniego dnia grudnia 1996 roku, jednak do Polski trafiło dopiero w połowie czerwca 1997 roku. Dla mnie była to wbrew pozorom dobra wiadomość, premiera nałożyła się bowiem na koniec mojej podstawówki i kiedy wreszcie dostałem swoją kopię gry, mogłem poświęcić jej całe wakacje. Aż boję się pomyśleć co by było gdybym zaczął grać na początku roku. Głupio zawalić szkołę podstawową i egzaminy do liceum przez grę, prawda?

Blizzard North oddał w ręce graczy produkcję, która pozwoliła nam zwiedzać powierzchnię i podziemia znajdującego się w Królestwie Khanduras (w świecie Sankturarium) miasta Tristram. Głównym przeciwnikiem, któremu musi stawić czoła gracz jest tytułowy Diablo – Pan Grozy. W pierwszym Diablo mieliśmy do zwiedzenia 16 poziomów, w których roiło się od wszelkiej maści mrocznych stworów. Żeby było ciekawiej, a gra starczała na dłużej, poziomy generowane były losowo, przez co wiele osób podchodziło do nich po kilka lub kilkanaście razy. Dodatkowo wprowadzono tryb wieloosobowy, który pozwolił grze żyć jeszcze przez długie lata – a trzeba pamiętać, żeby były to czasy kiedy multiplayer nie był tak popularny.

We wrześniu 1997 roku (w Polsce w marcu 1998) gra doczekała się dodatku – Diablo: Hellfire, którego wydawcą była firma Sierra On-Line. Dodawał on trzy nowe grywalne postacie, a fabuła skupiała się wokół likwidacji demona Na-Krula, który znajdował się w nowej lokalizacji złożonej z 4 poziomów. Nowe zbroje, broń, zaklęcia – dodatek rozbudowywał i tak już wciągającą produkcję.

Zobacz też: Wszystko, co powinniście wiedzieć o serii Mass Effect.

Pierwsze Diablo pojawiło się własnie na platformie GOG, więc jeśli macie wolne środki i chcecie sobie ten tytuł przypomnieć, jest ku temu świetna okazja. A jeśli zastanawiacie się, czy warto kupić Diablo w 2019 roku, Artur odpowie Wam na to pytanie.

Diablo II

Drugie Diablo pojawiło się na rynku dopiero w 2000 roku i na szczęście polska premiera była tym razem opóźniona jedynie o kilka dni względem amerykańskiego. Niestety starania z bohatera z pierwszej części nie przyniosły spodziewanych rezultatów i zło nie zostało wyeliminowane. Tytułowy Diablo powrócił i jak można się było domyślić, jego eliminacja będzie naszym głównym celem. O ile oczywiście po drodze uda nam się sprostać pozostałym przeciwnikom wystawionym tylko po to byśmy nie dotarli do przedstawiciela ostatecznego zła. Przygodę zaczynamy w obozowisku Łotrzyc, ratujemy Deckarda Caina, który staje się naszą skarbnicą wiedzy o przeciwnikach i w zasadzie całym otaczającym nas świecie. Jakby sam Diablo nie stanowił wystarczającego zagrożenia, na naszej drodze staną również jego bracia – Baal (w dodatku) i Mefisto. Dwójka straciła trochę z mrocznego klimatu pierwszej części, a to głównie za sprawą innych lokacji – jednak otwarte przestrzenie nie robiły już tak ponurej atmosfery jak ciągłe przebywanie w podziemiach pod Tristram. Dostaliśmy pięć klas postaci, nowe przedmioty, czary, zbroje – ulepszono również i rozbudowano podstawowy mechaniki gry, choć cały czas chodziło o to samo. Diablo II nie zmieniło koncepcji jedynki naszym zdaniem wciąż była ciągła walka z tysiącami słabszych i mocniejszych stworów. Na uwagę zasługuje też polska wersja, gra otrzymała dubbing.

Tytuł po roku doczekał się rozszerzenia pod nazwą Diablo II: Pan Zniszczenia, w którym nasz bohater (lub bohaterka) trafia do Harrogath i musi stawić czoła jednemu z braci Diablo – Baalowi. Dostaliśmy też dwie nowe klasy postaci.

Oczywiście Diablo II również posiadał tryb multiplayer przez Battle.net, co pozwoliło grze żyć w sieci jeszcze przez długie lata.

Diablo III

Doskonale pamiętam rok 2012 i polską premierę Diablo III, która odbyła się w warszawskich Złotych Tarasach. Ogromna kolejka do Empiku, setki fanów czekających na swoją kopię gry – niestety po powrocie do domów czekało ich spore rozczarowanie. Gra ze względu na swoje podłączenie do sieci…nie działała. I generalnie początki Diablo III na PC były naprawdę słabe, co odbiło się negatywnie na opiniach i recenzjach. Sam siadłem do Diablo III dopiero w 2013 roku kiedy gra dotarła jesienią na Xboksa 360 i PlayStation 3, ale to wciąż nie było to. Tak naprawdę tytuł wciągnął mnie bez pamięci dopiero w 2014 swoją wersją na PlayStation 4, która dostała również pierwszy dodatek i wydawała się być tym Diablo III, które miało pojawić się na premierze.

Zobacz też: Co powinieneś wiedzieć o serii Grand Theft Auto?

Gra zabiera nas w okres 20 lat po wydarzeniach z Diablo II, niestety chroniący wszystkich Kamień Świata został zniszczony. Dodatkowo jakaś tajemnicza kometa obudziła demony, a wraz z nimi pojawił się archanioł Tyrael. Zadaniem gracza jest zdobycie Czarnego Kamienia Dusz, który uwięzi wszystkich władców.

Diablo III dostało aż siedem postaci, zupełnie inną, bardziej kolorową oprawę graficzną – co uznano za zepsucie ponurego klimatu dwóch pierwszych części. Masa nowych czarów, broni, zbroi – naprawdę mnóstwo nowości, które hardkorowi fani poprzednich odsłon przyjęli umiarkowanie dobrze. Wielu z nich uznało DIII za najgorszą grę z serii, o tytule ciągle było też głośno ze względu na problemy czy to z siecią, czy z domem aukcyjnym, który ostatecznie zamknięto. Gra oczywiście otrzymała pełną polonizację, moim zdaniem dubbing wypadł naprawdę dobrze i nie czułem potrzeby grania po angielsku.

Diablo III doczekało się dwóch dodatków. W 2014 roku pojawił się Reaper of Souls, w którym wcielaliśmy się w ostatniego Horadrima mającego dostać się do Nephalem celem pokonia Diablo. Przebudzenie Nekromantów z 2017 roku wprowadziło natomiast pewne kosmetyczne zmiany oraz tytułowego Nekromantę jako postać grywalną.

Diablo III doczekało się jeszcze jednej świetnej odsłony – Diablo III: Eternal Collection, która pod koniec 2018 roku trafiła na konsolę Nintendo Switch. Zawiera wszystkie wypuszczone dotychczas dodatki oraz usprawnienia – i co najważniejsze, pozwala na granie mobilne. Moim zdaniem to najlepsza i najbardziej kompletna odsłona Diablo III i jeżeli posiadacie konsolę Nintendo Switch, warto się tym tytułem zainteresować.

Trudno jednoznacznie powiedzieć co zdecydowało o niesamowitym sukcesie serii Diablo. Blizzard jest firmą, która dopieszcza swoje produkcje w najmniejszych szczegółach, dodatkowo wydaje gry rzadko, jednocześnie długo wspierając je po premierze. Choć wiele firm próbowało zrobić lepszego hack’n’slasha, moim zdaniem nigdy się to nie udało. Jestem natomiast bardzo ciekawy jak uda się Diablo Immortal, czyli pierwsza odsłona serii, która trafi na urządzenia mobilne – iOS oraz Android. Już po ogłoszeniu pojawiło się wiele kontrowersji i bardzo dużo zależy od tego jak Blizzard podejdzie do tematu dystrybucji gry – moim zdaniem współpraca Blizzard i NetEase wyjdzie rewelacyjnie i oby tylko próby dostosowania się do dziwnego w swoich zasadach rynku mobilnego nie zabiły tego tytułu.

A którą z odsłon Diablo Wy najlepiej wspominacie?

grafika