12

„Send” jako uzupełnienie „Like”, to kolejny atak Facebooka na email

Facebook doprowadził do sytuacji, w której wysłanie wiadomości w ramach serwisu jest prostsze niż napisanie maila i przyniosło to wymierne efekty. W tym miesiącu dostałem trzy propozycje mniej lub bardziej ciekawych zleceń poprzez wiadomości na Facebooku. Podsyłającym je znajomym najprawdopodobniej po prostu nie chciało się skrobać maila, skoro na Facebooku prościej, szybciej i łatwiej. Nie oznacza […]

Facebook doprowadził do sytuacji, w której wysłanie wiadomości w ramach serwisu jest prostsze niż napisanie maila i przyniosło to wymierne efekty. W tym miesiącu dostałem trzy propozycje mniej lub bardziej ciekawych zleceń poprzez wiadomości na Facebooku. Podsyłającym je znajomym najprawdopodobniej po prostu nie chciało się skrobać maila, skoro na Facebooku prościej, szybciej i łatwiej. Nie oznacza to bynajmniej „śmierci emaila”, jak to wieszczyli swego czasu bardziej napaleni komentatorzy. Jednak po wprowadzeniu nowego widżetu „Send” widać wyraźnie, że Zuckerberg postanowił rolę rolę maila zredukować do minimum, pochłaniając kolejną sferę naszej aktywności w sieci. I zabrał się za to jak trzeba.

Nowy widżet uzupełniający „lajki” umożliwia wysłanie linku do strony do wybranych osób lub wybranej grupy na Facebooku. Tym samym, po luźnych konwersacjach między znajomymi (organizacja imprezy, plotki, w moim wypadku cynk o zleceniu), ma szansę zastąpić maila również w roli medium do wymiany informacji, których nie chcemy publikować na swoim wallu bo są obrzydliwe (np. niesławne „2 Girls One Cup”), albo niszowe (np. An Introduction to Static Site Generators) do czego niemal od zawsze był wykorzystywany właśnie email.

„Send” (w pl_PL „Wyślij”?) to kolejny krok na Facebookowej drodze do zmonopolizowania komunikacji między korzystającymi z serwisu internautami (a kto z niego nie korzysta? To już 650 mln użytkowników). W sytuacji, w której nawet najwięksi przeciwnicy Facebooka wśród moich znajomych łamią się, jeden po drugim pod naciskiem znajomych ( „znajdź mnie na Facebooku”, „Jesteś na Facebooku?” itd.), a w ciągu miesiąca odbieram może dwa-trzy prywatne maile, a setki dotyczące pracy, jest dla mnie oczywiste, że jeśli ten trend się nie odwróci pod wpływem „The Next Big Thing”, to w najbliższych latach email będzie miał się dobrze, ale już tylko jako medium komunikacji biznesowej. Całą resztę pochłonie Facebook.